Zebraliśmy 8980 zł z 15000 zł, 60 procent celu.

Dorzuć się

Od poniedziałku 5 października po Rzeszowie i Warszawie jeżdżą przyczepy z licznikiem strat Nawrockiego. Od wtorku dołącza Radom. Od soboty 4 października licznik wisi też na trzech słupach w centrum Warszawy. Trzy przyczepy, trzy miasta i trzy słupy opłaciły osoby z naszej społeczności. Dziękujemy. Przyczepy jeżdżą pięć dni, a my zbieramy już na kolejne miasto: Gdańsk.

Dorzuć się do licznika w Gdańsku

Przyczepy z licznikiem strat Nawrockiego w Warszawie i Rzeszowie oraz słup w centrum Warszawy, 4 i 5 października 2026

Każda przyczepa jeździ od ośmiu do dziesięciu godzin dziennie i zatrzymuje się tam, gdzie jest najwięcej ludzi. W Rzeszowie to Urząd Wojewódzki, dworzec, Millenium Hall i Politechnika. W Radomiu dworzec, Urząd Miejski, Galeria Słoneczna i Uniwersytet Radomski. W Warszawie w poniedziałek Kancelaria Premiera, Sejm i Ratusz, we wtorek Rondo Daszyńskiego i Dworzec Centralny, w środę Mokotów i Wilanów, w czwartek Praga i mosty, a w piątek plac Piłsudskiego za Pałacem Prezydenckim i plac Powstańców Warszawy pod TVP. Słupy stoją na Marszałkowskiej przy Wilczej, na Marszałkowskiej przy PASTie i na alei Jana Pawła II przy Anielewicza. Plakaty wiszą do końca października.

W międzyczasie zdarzyło się coś, czego nie planowaliśmy. 22 września Karol Nawrocki mówił w Nowym Jorku, że ustawa o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych jest niekonstytucyjna, a kierowcy są „wzięci za zakładnika”. 1 października podpisał ją w orędziu do narodu. To ten sam podatek, który zablokował latem i który siedzi na naszym liczniku. Licznik się przez to nie cofa: nowe pieniądze są z góry przeznaczone na dopłaty do cen paliw, a ustawa i tak trafiła do Trybunału Konstytucyjnego. Dziura po wetach zostaje. Zmieniło się co innego: prezydent, który przez rok wetował bez konsekwencji, pierwszy raz się cofnął.

Andrzej Duda też wetował, kiedy ludzie wyszli na ulice w obronie sądów. Nawrocki podpisał, kiedy koszty jego wet trafiły na billboardy. Presja działa, jeśli jest publiczna, policzona i trwa dłużej niż jeden news. Dlatego nie kończymy na trzech miastach. Pod hasłem „Prezydent wetuje, budżet to kosztuje” chcemy wysłać licznik do Gdańska, rodzinnego miasta prezydenta, w którym przez lata kierował Muzeum II Wojny Światowej. Przyczepa w jednym mieście to koszt kilku dni jazdy z kierowcą i druku dwóch burt. Im więcej zbierzemy w tym tygodniu, tym dłużej licznik pojeździ po Gdańsku.

Wysyłam licznik do Gdańska

Przez cztery tygodnie od pierwszego maila wpłaty osób z naszej społeczności zamieniły pomysł z internetu w trzy przyczepy, trzy słupy, plakat A4 do pobrania i teksty w „Gazecie Wyborczej” i „Wprost” o liczniku strat. Jeśli spotkasz przyczepę w swoim mieście, zrób zdjęcie i wyślij je na kontakt@akcjademokracja.pl albo oznacz @akcjademokracja. A jeśli licznik ma wisieć też u Ciebie, plakat A4 do druku jest tutaj.

Jak powstał licznik: Licznik strat Nawrockiego rusza w trasę. Trzy billboardy mobilne w Warszawie, Rzeszowie i Radomiu.