Kaja Godek pod największą porodówką na Dolnym Śląsku. Apelujemy do prezydenta Wrocławia o reakcję
Od lipca pod szpitalem im. Falkiewicza na wrocławskim Brochowie, największą porodówką na Dolnym Śląsku, odbywają się pikiety i „publiczne różańce” Fundacji Życie i Rodzina Kai Godek. Za oknami leżą kobiety tuż po porodach i po poronieniach. Prezydent Wrocławia, który z mocy ustawy odpowiada za zgromadzenia w mieście, nie zabrał w tej sprawie głosu ani razu. Zbieramy podpisy pod apelem, żeby wreszcie to zrobił.
Lokalne media opisują, co dzieje się wokół szpitala od lipca. Fundacja wezwała swoich zwolenników do dzwonienia na Brochów, więc sekretariat odbiera wyzwiska i groźby, a dyrekcja poprosiła policję o wsparcie. Uczestnicy zgromadzeń wchodzą do środka i rozwieszają w budynku transparenty bez zgody dyrekcji. Lekarze mówią, że w hałasie nie słyszą, co mówią do nich pacjentki podczas badania. Mieszkanka domu naprzeciwko, która opiekuje się ciężko chorym mężem i dzieckiem, poprosiła pikietujących o spokój i usłyszała, żeby włączyła sobie muzykę relaksacyjną.
Ostatnia fala pikiet ma swój powód. 15 września ofertę w konkursie dla lekarzy w szpitalu na Brochowie złożyła dr Gizela Jagielska, ginekolożka, która wcześniej pracowała w Oleśnicy. Pacjentki jeździły do niej, bo wiedziały, że w razie kłopotów w ciąży dostaną pomoc zgodną z aktualną wiedzą medyczną. W Oleśnicy i w Ostrzeszowie wystarczyła presja środowisk antyaborcyjnych, żeby straciła pracę albo jej nie dostała.
Za każdym razem pod szpital przyjeżdża policja, reaguje dyrekcja, reagują funkcjonariusze. Nie reaguje Urząd Miejski. Od lipca w żadnej relacji z Brochowa nie pojawiło się stanowisko miasta ani informacja o przedstawicielu prezydenta na miejscu.
A narzędzia są, bo te same przepisy działają gdzie indziej. Pod szpitalem na Zaspie w Gdańsku ta sama fundacja organizuje różańce w każdą trzecią niedzielę miesiąca. Prezydentka Aleksandra Dulkiewicz wysyła na nie swoich przedstawicieli, a 18 stycznia, gdy hałas i drastyczne banery uderzyły w pacjentki, przedstawiciel miasta rozwiązał zgromadzenie. Kaja Godek poszła do sądu i przegrała dwa razy. Sąd uznał, że wolność zgromadzeń kończy się tam, gdzie zaczynają się prawa i wolności drugiej strony.
Prawo o zgromadzeniach pozwala prezydentowi miasta wyznaczyć swojego przedstawiciela na każde zgromadzenie i rozwiązać je, gdy zagraża zdrowiu ludzi albo narusza prawo. Kolejny „publiczny różaniec” pod szpitalem zapowiedziano na niedzielę 20 września. Pacjentki nie wyjdą przed szpital, żeby upomnieć się o spokój, więc robimy to za nie.
Podpisz apel do prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka
Fot. Aw58, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons