Zamiast aborcji w szpitalu na Brochowie we Wrocławiu mamy policję na oddziale, prokuraturę, zaangażowanie polityków skrajnej prawicy i dane dwóch pacjentek w internecie w ciągu dwóch tygodni. Prawo do aborcji, nawet w obecnym, restrykcyjnym kształcie, istnieje w Polsce tylko na papierze. Apelujemy do Ministry Zdrowia i Prokuratora Generalnego: niech dopilnują działania własnych wytycznych.

Od września, jeszcze zanim dr Gizela Jagielska zaczęła pracę na Brochowie, sprzeciwiamy się głośnym demonstracjom, które Kaja Godek organizuje pod tamtejszym szpitalem. Apelowaliśmy do prezydenta Wrocławia i byłyśmy na zgromadzeniach tuż przed wejściem na największą dolnośląską porodówkę. Teraz wiemy, jaką strategię wybrała fundacja Kai Godek: nękać pacjentki, publikując w internecie informacje o ich zdrowiu i donosząc na nie do prokuratury.

Oto, co wydarzyło się w ostatnich tygodniach:

  • 14 października członek zarządu fundacji Kai Godek ogłosił na portalu X, że tego dnia w szpitalu ma się odbyć aborcja. Kaja Godek udostępniła wpis dalej. Jeszcze tego samego dnia w szpitalu była policja, a prezes Ordo Iuris dziękował prawnikowi swojej organizacji, że „Policja zareagowała na czas”. Sprawę podchwycił też Grzegorz Braun.
  • Aborcja się nie odbyła. Według relacji dr Gizeli Jagielskiej szpital zaproponował pacjentce poród zamiast aborcji [1]. Fundacja Kai Godek opublikowała szczegóły o zdrowiu pacjentki, przyznała, że ma „sygnalistę”, i zawiadomiła prokuraturę o „przygotowaniu do zabójstwa”.
  • Dwa tygodnie później wyciekły dane kolejnej pacjentki tego samego szpitala.
  • Szpital twierdzi, że nie odmówił aborcji [2]. Kolektyw Legalna Aborcja zgłosił sprawę do Rzecznika Praw Pacjenta, UODO i NFZ, posłanka Katarzyna Kotula złożyła zawiadomienie do prokuratury [3], a posłanka Marta Stożek zapowiedziała pisma do prokuratury z żądaniem wyjaśnień [4].

Przed wyborami politycy koalicji 15 października zapowiadali, że aborcja będzie decyzją kobiety, a nie księdza, prokuratora czy policjanta. Na wrocławskim Brochowie o pacjentce decydowali wszyscy, tylko nie ona. Wytyczne Ministry Zdrowia z 30 sierpnia 2024 roku i wytyczne Prokuratora Generalnego nr 924 z 9 sierpnia 2024 roku miały zagwarantować, że szpitale będą wykonywać aborcje zgodne z prawem, a prokuratura nie będzie ścigać kobiet, które z tego prawa korzystają, ani ich lekarzy [5]. Na Brochowie te wytyczne nie zadziałały.

Apel kierujemy do Ministry Zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy, Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka, dyrektora dolnośląskiego NFZ Łukasza Sendeckiego i Rzecznika Praw Pacjenta Bartłomieja Chmielowca. Domagamy się rozliczenia wycieku danych pacjentek i odmowy aborcji oraz skutecznych narzędzi, by to się nie powtórzyło. Wiemy, że to możliwe: w sprawie pani Anity Rzecznik Praw Pacjenta stwierdził naruszenie jej praw, a NFZ ukarał szpital, który odmówił jej aborcji.

Jeśli do piątku 13 listopada zbierzemy 5 000 podpisów, doręczymy apel jeszcze przed kolejną demonstracją Kai Godek pod szpitalem na Brochowie, zapowiedzianą na 15 listopada. Szpitale nie mogą się bać Kai Godek, a kobiety nie mogą się bać, że gdy przyjdą po legalną pomoc, trafią do internetu i do prokuratury.

Jeśli Ty albo bliska Ci osoba potrzebujecie pomocy w aborcji, zadzwoń do Aborcji Bez Granic: 22 29 22 597. Jeśli szpital odmawia Ci zgodnej z prawem aborcji, zadzwoń do Federy, która interweniuje w takich sprawach: 22 635 93 95 (od poniedziałku do piątku, 10:00-17:00).

[1] „Czekały nas odwiedziny policji”, TOK FM, Zapytam inaczej, 23.10.2026. [2] Komunikat prasowy Szpitala Specjalistycznego im. A. Falkiewicza we Wrocławiu, 28.10.2026. [3] Kotula zawiadamia prokuraturę, OKO.press, 28.10.2026. [4] Konferencja prasowa posłanki Marty Stożek (Razem) w sprawie szpitala na Brochowie, 29.10.2026. [5] Wytyczne Ministerstwa Zdrowia z 30.08.2024 i Wytyczne Prokuratora Generalnego nr 924 z 9.08.2024, gov.pl.