VIP SOR, kiełbaski i musical o aborcji. Jaś Kapela w Cafe Akcja #15
Jaś Kapela pisze libretto musicalu o zakazie aborcji, w którym płód wychodzi na scenę i śpiewa. Nie jest to postać, jakiej można by się spodziewać. Rozmawiamy o tym, skąd wziął się ten pomysł, o książce Marcina Kościelniaka „Aborcja i demokracja”, o sojuszu lewicy solidarnościowej z Kościołem i o tym, dlaczego z debaty o „dzieciach nienarodzonych” zniknęły matki.
W drugiej części odcinka: dlaczego Jaś nagrywa co tydzień piosenkę interwencyjną, co wyszło z teledysku o VIP-owskim SOR-ze w Szpitalu Południowym, czy da się zrobić ironiczną reklamę kiełbasy, będąc weganinem, oraz co się dzieje z kurierami, którzy w Polsce nie mają papierów potwierdzających ich istnienie.
Rozmawia Katarzyna Przyborska. W odcinku słychać fragmenty trzech piosenek Jasia Kapeli.
Obejrzyj odcinek na YouTube · Subskrybuj Cafe Akcja
O czym rozmawiamy w Cafe Akcja #15
- Zapowiedź
- Kim jest Jaś Kapela
- Musical o zakazie aborcji i książka Kościelniaka
- Płód jako postać na scenie
- Antynatalizm: ile ludzi zmieści się na Ziemi
- Opieka nad starszymi i migrantki
- Skąd wziął się pomysł i stypendium
- Kuroń, Kościół i sojusz z lewicą solidarnościową
- Płód bez matki nie istnieje
- Kosiniak i zaostrzanie przepisów
- Piosenki: VIP SOR u Kacprzyka
- Kiełbaski, weganizm i ironiczna reklama
- Kurierzy bez papierów i uberyzacja
- ZAiKS, kradzieże i firmy AI
- Freakfighty: po co tam poszedł
Zapis rozmowy
Zapis z napisów do odcinka, przygotowanych automatycznie i poprawionych ręcznie. Rozmawiają Jaś Kapela i Katarzyna Przyborska. W cytatach mogą zdarzyć się drobne błędy, rozstrzyga nagranie.
Pokaż pełny zapis rozmowy
0:27 Kim jest Jaś Kapela
Dzień dobry. Witamy w Cafe Akcja. Katarzyna Oszyborska, ci jest jedną Jaś Kapela. Dzień dobry. Jaś Kapela jest poetą, pisarzem, redaktorem, scenarzystą? Słabo jeszcze. Libretto pisarzem. Libretto napisałem jedno, no napisałem dramat teatralny też jeden, ale nigdy nie został wystawiony o globalnym ociepleniu, ale został publikowany w Dialogu, więc po inny kąt. To jednak świat go zobaczył, przynajmniej jakaś mała nisza. Oraz ja jest kapela z osobą, która zwiedza takie rejony rzeczywistości, które są dla mnie odległe jak Patagonia. Ale też przyznaję, że do Patagonii chętnie bym pojechała. Ja też wybrałem się, nawet w ogóle miałem już plan, jak kupione bilety do Patagonii, ale zaplanowali mi walkę i się dałem skusić.
Jaś nie dość, że ogląda, to jeszcze w nich uczestniczy. Też bym wolał niż oglądanie, ale żyć z czegoś trzeba. No właśnie, więc porozmawiamy dzisiaj o kilku sprawach.
1:41 Musical o zakazie aborcji i książka Kościelniaka
Porozmawiamy o planowanym spektaklu, muzykalu, do którego Jaś pisał libretto. Czyli B to pisałem po prostu dla Ministerstwa Kultury, można tak to powiedzieć, na wniosek, ale rzeczywiście chcemy to wystawić. Dobrze. I tak będę podpytywać, czy podstawą do tego libretta, do tych prac była książka, której Jaś był redaktorem. Tak, była, nie ukrywam tego, jest to napisane we wniosku, myślę zresztą, że między innymi dlatego… Dostałem ten stypendium, bo właśnie książka Macina jest świetna i wysoko była oceniana. Przeczytam wyraźnie, żeby wszyscy wiedzieli. Może do tej kamery pokażę. Marcin Kościelniak, Aborcja i Demokracja, przeciw historia Polski 1956-1993.
I ona opowiada o tym, jak Lewica Solidarnościowa nawróciła się na katolicyzm. I to taki ostry katolicyzm, antyaborcyjny, zdradziła prawa kobiet. I to jest poniekąd przyczyną sytuacji, w której jesteśmy. Demografia spada. To jest nawet taki rozdział na 69. stronie, ustawa śmierci narodu i te nawoływania Kościoła wtedy też w 70. latach, żeby odrzucić i zaostrzyć ustawę aborcyjną, wynikały między innymi z tego, że za mało dusz było do ochrzczenia. No tak, ale z kolei Pajka miała inny pogląd na ten temat i uważała, że jak będzie za dużo ludzi, to będą biedni.
No właśnie, ale to nie chodzi o to, kto się urodził, tylko chodzi o to, kogo ochrzczono. No, zależy komu. Ja bym wolał żyć w dobrobycie, niż żeby wszyscy byli ochrzczeni. No ale to jaś, to chodzi o życie wieczne przecież. Nie chodzi o życie w dobrobycie tu. To chodzi o to, żeby ochrzcić i wy***ć razem za tamten świat. Lepsze. No nie wiem. Księża też raczej żyją w dobrobycie, z tego to się ewidentuje. No ale oni są pasterzami tych owieczek. Tylko owieczki mają w biedzie żyć. No owieczki to owieczki, a pasterze to pasterze.
Przecież hierarchia jest tutaj jasna. No dobrze, a potem jeszcze trochę porozmawiamy o freakfightach. No bo z czegoś trzeba żyć, jak powiedziałeś. Tak, chociaż teraz dywajsfikuję mój połytkę przechodów i zostaję piosenkarzem. I o piosenkach też rozmawiamy. I trochę o ich stylistyce, bo to znowu jest jakaś taka rzecz, która jest tak po prostu daleka i w ogóle nie miałabym pojęcia, że te obszary rzeczywistości istnieją, gdybym czasem nie zajrzała, co tam jaś porabia. No co ty, przecież to jest popkultura. Po prostu ona jakoś, wiesz, jakby jesteśmy, żyjemy w bańkach i to jest taka bańka, która po prostu jakoś, nie wiem, lata gdzieś dookoła.
Ja niestety nie żyję już w bańce, żyję poza bańką. Jeszcze jedną rzecz o Jasiu chciałam powiedzieć, rzeczą, za którą ja Jasia cenię najbardziej chyba wszystkiego. To książka o polskim mięso i odwaga, z jaką wtedy wszedłem. gdzieś dłużej z niej i obejrzałeś, bo ja bym nie miała takiej odpowiedzi. To było żarno, ale to było jednak jakoś… No, przełomowe. Dobrze, zaczynajmy w takim razie. Ustawa Śmierć Narodu. W twoim libretcie konferancierem jest płód. Jak udało ci się? To jakby próby wyciągnięcia płodu z kontekstu? Trwają nieustannie od wielu, wielu lat, między innymi na łonie kościoła próbuje się płód wyciągnąć z kontekstu, czyli oddzielić go od matki.
Ale też były, pamiętam parę lat temu, jakaś taka wystawa opisywana w którejś, nie wiem, w klubie jagiellońskim chyba, gdzie właśnie artyści przyglądali się temu płodowi jako niezależnej istocie. U ciebie właśnie to się stało, to się ziściło.
5:54 Płód jako postać na scenie
Płód występuje na scenie, śpiewa piosenki. Opowiedz o tej postaci. Wychodziłem z założenia, że skoro tyle się mówi o dzieciach nienarodzonych i o ich właśnie wadze, o tym, jak powinniśmy o nich dbać, no to może warto byłoby oddać głos też tym osobom. Chociaż oczywiście możemy tylko fantazjować, co powiedziałby płód, gdyby mógł mówić. Ale skoro i tak jest bohaterem życia codziennego i właśnie w imieniu płodów się jakieś prawa… ustala albo jakieś prawa się odbija ludziom, no to chciałem przedstawić postać płoda, który ma inne poglądy niż te, które wiążemy.
Płód jest taki trochę antynatalistą. Tak, mój płód jest antynatalistą, bo też ja jestem antynatalistą. Raczej wychodzę z założenia, że życie to ciepienie. No śmieję się, ale… W życiu niektórych na pewno jest cierpienie. Tak, no i lepiej by było, by się nie urodzić.
7:02 Antynatalizm: ile ludzi zmieści się na Ziemi
Ale jakby mam wrażenie, że jednak możesz sobie na to pozwolić, na takie mówienie, bo żyjesz jednak w uprzywilejowanej części świata. Nie musisz codziennie walczyć o życie. Możesz sobie walczyć dla pieniędzy, ale tak naprawdę nie muszą ci się włączać takie instynkty przetrwania. bo nie musisz walczyć o przetrwanie, więc możesz sobie być takim wygodnym antenatalistą. No, pewnie tak, ale wydaje mi się, że nawet właśnie w różnych miejscach, gdzie się żyje dużo gorzej, też ludzie mogą wychodzić z podobnego założenia, że jest wystarczająco ludzi albo nawet za dużo ludzi na świecie.
Mogą. I nie trzeba przysparzać ich jeszcze więcej. A myślisz, że ilu ludzi to wystarczy? Czytałem kiedyś taką książkę, gdzie autor twierdził, że 2 miliardy to byłaby taka optymalna liczba ludzkości, która byłaby w stanie funkcjonować na Ziemi bez zniszczenia jej. Różne odnawialne zasoby byłyby dalej odnawialne, bo w tym momencie prowadzimy gospodarkę dosyć robunkową i wiadomo, że wszystko się kiedyś skończy, nie będzie już drzew do wycięcia. lasów do weźmieńca, no i tak dalej. Gdyby wszyscy chcieli żyć na takim poziomie jak Amerykanie, no to potrzebujemy sześciu planet. Czyli nie zasmuca Cię ta kwestia populacji polskiej, która się kurczy i która niedługo będzie miała 60% 60-latków plus, na których będą…
No są to wyzwania, tym bardziej w kontekście tego, że właściwie nie ma jakiejś instytucjonalnej, zorganizowanej opieki dla osób starszych i wszystko trzeba to własnym sumptem właściwie robić, a właściwie spada to na bajki kobiet, córek i tak dalej. Ale to, że to trzeba jakoś systemowo zacząć rozwiązywać, no to jest inny problem, niż zmuszać kobiety… Ja myślę, że Elon Musk zaczął to trochę systematycznie rozwiązywać, na przykład cofając dotacje na USAID i pozwalając ludziom na to, żeby nie otrzymywali koniecznej medycznej pomocy, szczepionek. No tak, to jest pewien pomysł na depopulację.
No, tylko taki raczej radykalny. Tak, ale wydaje się raczej, że rozsądniejszym pomysłem i odwrotnym jest to, żeby zapewnić wszystkim ludziom te podstawowe… w pełni podstawowych potrzeb, żeby nie byli głodni i generalnie w dobrobycie, jak widzimy w Polsce, te dzieci po prostu przestają się rodzić. Tak jest właściwie w całym cywilizowanym świecie, że osiągnięcie pewnego progu rozwoju, ludzie zaczynają się skupiać na rozwoju własnym, na pewnych rzeczach innych niż płodzenie nowych istot, co też jest pewnym oczywiście wyzwaniem, ale niekoniecznym wydaje mi się w życiu. I cała ta propaganda natalistyczna, że trzeba rodzić, I to, że pięciu facetów obraduje nad tym, jak zwiększyć dziedzinność.
10:10 Opieka nad starszymi i migrantki
Co jednocześnie nie przeszkadza im szczuć na migrantów, którzy pomagają już w tym momencie. Już teraz spora część opieki nad dwoma starszymi jest wykonywana przez kobiety z Ukrainy. Tak, a na przykład w Niemczech spora część tej pracy jest wykonywana przez kobiety z Polski. Jest to bardzo ciężka praca, bo praca opiekuńcza jest pracą i psychologiczną i wymaga wielkich kompetencji, cierpliwości, spokoju, zrozumienia, ciepła. No prawda, oraz wielkiej mocy fizycznej, więc potem te kobiety wracają do swojego kraju, kiedy już zaczynają chodzić. chorować, bo najczęściej pracują w takich warunkach, które szkodzą ich zdrowiu.
Najczęściej nie otrzymują wszystkich dodatków, nie otrzymują takiej pensji, żeby mogły na bieżąco dbać o swoje zdrowie i potem wracają do swoich krajów. Nie mają też po prostu zupełnie ubezpieczenia, więc potem wracają do swoich krajów i tam zaczynają chorować. No tak, cały ten system jest jakiś absurdalnie zorganizowany, moim zdaniem, więc ta debata właśnie naturalistyczna o tym, że pójdźmy, ródźmy się, jakby zupełnie jest odejrwana od realnych problemów. Nie, właśnie nie jest. Moim zdaniem bardzo częstym argumentem jest właśnie to, że trzeba mieć dzieci, no bo inaczej kto ci poda szklankę wody na starość?
A to by kto podał klankę wody na starość? Nikt, mam nadzieję. Nie wiem, no… Mam dużo siostrzeńców. Może ktoś się połasi na mój majątek. O, widzisz. Można sobie to zapewnić różnymi sposobami. No dobra, wróćmy do tego śpiewającego poda. Jak…
12:16 Skąd wziął się pomysł i stypendium
Powiedz mi, jak ta książka, jak praca przy wydawaniu tej książki, czy ona była u podstawy twojego pomysłu na zajęcie się? Ja trochę nie wiem, szczerze mówiąc. Czy ty odpowiadałeś na zamówienie, pisząc to libretto? Czy ty po prostu wymyśliłeś, że taki musical mógłby powstać? Ministerstwa działają tak, że trzeba złożyć jakiś projekt. No nie żyjemy w czasach już chyba. Znaczy być może są też publiczne zamówienia ze strony jakichś instytucji, znaczy na pewno są różnych instytucji, ale nie wiem czy Ministerstwo Kultury tak bezpośrednio zleca artystom coś. Więc w końcu ten program stypedialny działa na tej podstawie, że wysyła się wnioski na projekt, który chciałbyś zrealizować i komisja ocenia, czy ten projekt jest…
sensowny i gwarantowany. Czy jest możliwy do zrobienia? Tak? No bo te pieniądze dostajesz wcześniej czy później? Myślę, że tego, czy jest możliwy, to nie ocenia. Tylko czy jest wartościowy i czy właśnie spełnia regulamin. No musi sprawdzić się na przykład osoba, która składa ten wniosek, ma kompetencje, żeby wykonać to, tak? Tak, tak. Rzeczywiście dużo punktów jest za wcześniejsze osiągnięcia, dokonania. Ja też wtedy miałem szczęście, bo w 2024 z Kubą Skrzywienkiem pracowaliśmy nad spektaklem człowiek z papieru, antyoperia na kredyt, który myślę, że bardzo fajnie wyszedł i tam napisałem 10 piosenek.
I to było wygrane też jako gala PPA w Kapitolu. No i też w Teatrze Powszechnym, po prostu w skromniejszej wersji, bo już bez gwiazd. Bo w Kapitolu i Wydjawienia w Ralf Kamiński występowali W każdym razie wracając do pytania, tak, lektura tej książki była dla mnie inspiracją, żeby zająć się tematem szerzej, bo chociaż do pewnego stopnia zawałem sobie sprawę z tego, że aboica została zakazana i tak dalej, jak właśnie nasze państwo robi się bardziej prawicowe i bardziej kościelne i jak te wpływy się przenikają. ale nie miałem aż takiej świadomości udziału naszych luminarzy lewicy w tym.
W sumie przy pracy tą książką zacząłem czytać. Kościół Lewica, dialog Michnika. okropna książka, straszna, przerażająca dla mnie, po prostu jakiś taki syndrom sztokholmski, Żyda ateisty, który postanowił tłumaczyć biskupów, dlaczego biskupi mają rację, we wszystkim mają rację i w ogóle nie można nic złego powiedzieć, bo oni działają dla Polski. I po prostu z mojej perspektywy dzisiaj czyta się to komicznie, ale też w wypowiedzi Jacka Kuronia, że nie można zabijać płodu, bo tak jak myśliwy nie strzela w lesie, widząc, że coś się rusza, dopóki nie jest pewien, czy to nie jest człowiek, my nie możemy płoda mordować, dopóki nie jesteśmy pewni.
15:06 Kuroń, Kościół i sojusz z lewicą solidarnościową
A przychodząc do tego, że myśliwi strzelają często, nie wiedząc, do czego strzelają. Do dzika. Na przykład, tak. To, że Jacek Kuron miał taki pogląd na temat aborcji, no było tak dla mnie szokujące. Chociaż niby czytałem Kuronia i tam autobiografię i tak dalej, przecież też wydawaliśmy, ale jakoś, nie wiem, czy nie miałem wtedy tej świadomości, czy… Dopiero takie wyłuszczenie właśnie przez Marcina Kościelniaka. Naświetlenie właśnie tych poglądów oraz tych zwrotów tak naprawdę w poglądach. Właściwie nie było nikogo, kto broniłby prawa do wyboru w tych latach 90., 89.
W pierwszych częściowo wolnych wyborach właściwie żadna kandydatka takich haseł nie głosiła, łącznie z Barbarą Laburą, która potem jednak zaczęła się w temacie wypowiadać. Tak, no bo trochę, nie będę mówić za kogoś, ale to było zaskakujące wtedy, ten nagły zwrot akcji. No tak, ale no wynika właśnie z sojuszu lewicy solidarnościowej z Kościołem, które tam w końcu te spotkania mieli w różnych kościółkach. Mieli też się zaprzyjaźnić po prostu ze środowiskiem katolickim, katolickich księży. którzy prawie mogą być chajzmatyczni i urokliwi. A poza tym są szafarzami różnorakich dóbr. Więc, wiesz, mogą podróżować, mogą przenosić wiadomości za granicę.
organizować społeczność, są przy uchu papieża. Generalnie mogą wspierać różne polityczne przedsięwzięcia, prawda? Albo mogą też ich nie wspierać. Poza tym mają coś takiego, czego ja zawsze kościołowi zazdrościłam, czyli mają ambona w każdym mieście. No tak. Więc naprawdę mają rząd duży. Trochę tak. Chociaż już coraz mniejsze, bo coraz mniej do tego kościoła chodzi. Z jednej strony coraz mniej, z drugiej strony jednak siła tradycji tej katolickiej jest duża. To prawda, że nawet są niewierzące, niepraktykujące. Tak, że jednak do kościoła w niedzielę idą, albo przynajmniej na święta idą.
Nawet jak nie idą, to i tak mają często takie poglądy. Że uważają, że mogliby pójść. Przeczytałam to libretto. Tam śpiewa Michnik, śpiewa Kuroń. Moim zdaniem za mało cały czas śpiewa Wyszyński.
18:06 Płód bez matki nie istnieje
Ja bym tutaj jednak, bo tutaj są w tej książce są takie soczyste, naprawdę soczyste teksty, które spokojnie mógłby jeszcze w twoim librycie. Nie chce się tutaj, ale tak, ale to o czystości dziewcząt, o tym, że chcemy się rodzić z czystych kobiet, niewinnych kobiet. Naprawdę, że mrużenie oczu przez dziewczynę jest już obrazą boską i kuszeniem do grzechu. Bardzo ciekawe są te fantazje właśnie. Niesamowite, to jest po prostu przełożenie… I też takie bardzo często biologiczne, właśnie o tych łonach dużo mówił. Bardzo duże zainteresowanie łonami, jak na człowieka żyjącego w celiwacie.
Dla mnie to jest takie obrzydliwe trochę, w sensie takim symbolicznym, na symbolicznym poziomie obrzydliwe, bo to jest takie grzebanie w tej najświętszej tajemnicy życia. Wiesz, jakby jest coś, co jest zasłonięte przed światem, dzieje się między tym płodem a kobietą i tak naprawdę to miłość, tej kobiety, z tego płoda, tego płoda zamienia w dziecko. To jej decyzja, bo to z jej ciała ono potem, ten płód może potem czerpać, rosnąć i to ona za to zapłaci, wiesz, jakby żelakami, stanem zębów, całym czasem, bezcennymi nocami i tak przez wiele, wiele lat swojego życia.
I to jej miłość sprawia, że to coś, co w niej jest, będzie dzieckiem. I grzebanie w tym, odcieranie, wyciąganie, odciąganie tego płoda od matki, to jest symboliczną, jeszcze gorszą aborcją, moim zdaniem, niż fizyczne prawa reprodukcyjne i to, na co się decyduje kobieta, czy ona chce ten płód nosić, czy nie chce go nosić. Bo na poziomie symbolicznym to jest, wiesz, a płód nie może żyć bez matki. Płód bez matki nie istnieje. To jest istota, która nie istnieje. Ona u ciebie śpiewa, dlatego bardzo mnie to zafascynowało, ale nie ma czegoś takiego jak płód bez matki.
A Kościół tam próbuje wierzyć. Policy próbują jednak tam zajrzeć. I zrobić wielkie wojsko Polaków po prostu z tych płodów. No tak, nie pamiętam, który to tam śpiewa z tych twoich… Wyszyński. O, Wyszyński śpiewa, tak. Tak, o tym wielkim wojsku płodów to właśnie Wyszyński mówił. Tak, no bo jak jest nas dużo, to życie jest tanie. Wtedy można mieć dużo pracowników tanich i dużo danego wojska. Tak, no… To odejrzenie wizualne też jest widoczne, też pisze o tym Marcin, jak po prostu zaczęto robić zdjęcia płodom, zresztą majstwem płodom, o czym chyba się nie za często mówi, bo właśnie…
No jest to niby glojifikacja życia, ale poprzez zdjęcia martwych płodów już właśnie wyciągniętych z tej łoda matki albo po prostu abortowanych. W każdym razie no… To jest coś z szacunku dla… Jeżeli oni pokazują, uważają, że bronią tego życia z szacunku dla życia, to potem epatowanie takimi krwawymi szczątkami jednak mi się z szacunkiem nie łączy jakoś. Te albumy, o których pisze Marcin, właśnie były takie bardzo estetyczne, że ten płód jest jakby w jakimś takim kosmosie, w jakimś takim przestrzeni. Oderwany od matki po prostu i on jest pozbawiony kontekstu.
Te zdjęcia są bardzo takie estetyczne i to myślę, że też zrobiło dużą pracę taką symboliczną czy wyobraźnię, że właśnie można myśleć o płodzie nie myśląc o matce. To jest niesamowity przekręt symboliczny. Nie da się oderwać matki od tej sytuacji. Jak się odrywa matka od tej sytuacji, to jest dokładnie symboliczna aborcja. Ja mam wrażenie, że to jest bardzo ryzykowna rzecz, która tutaj się dzieje. Powiedz mi, jak czytałeś tę książkę, co tutaj było dla ciebie takie najbardziej wstrząsające? No, to zblatowanie właśnie ludzi, do których miałem szacunek i ciągle jakiś tam mam, z kościołem, do którego mam dużo mniejszy szacunek.
I właśnie takie, no… No, uświadomiło mi się, że… Cały czas żyjemy właśnie w tym dziedzictwie zblatowania polityki z Kościołem. Jakby Michnik właśnie, który nie pozwoli powiedzieć złego słowa o biskupach. Który nawet mówi, że poza Kościołem nie ma wartości, jest nihilizm. On tak czasem mówi, że trzeba ten Kościół mieć, dlatego że w Polsce on jest ostoją wartości. No tak, tak, to moje ciało też tak mówi, ale on jest wierzący. Czasem się zastanawiam, bo tak z perspektywy ludzi wierzących, tak się wydaje, że może się tak wydawać, że jakby poza ich światem, w którym są na straży, są święci i różne inne święte figury oraz Bóg Ojciec i Matka Boska, Jezus Chrystus, to poza tym światem, bez tych figur, wartości nie ma.
A ty jak myślisz? Wydaje mi się, że jednak są. Ja mam wartości jakieś, przynajmniej wierzę, że mam, że to są wymyślone. Może nieprawdziwe.
23:56 Kosiniak i zaostrzanie przepisów
Jakieś prawa człowieka, absurdalne. Jakieś tam prawa człowieka. Tak, dokładnie. nie wiem, wolność, tolerancja, współczucie, empatia, no może to wszystko jest po prostu bez sensu i nie ma. Tylko Kościół wie, jakie są wartości. Nie wiem, no nie wydaje mi się. Wydaje mi się, że większość ludzi ma jakieś wartości, niezależnie od tego, w jakiej zostali wychowani religii. No ciekawy też jest wątek Kosiniaka-Kamysza-Starego, który… U Ciebie w Liberacji jest dwóch Kosiniaków. Jest Kosiniak i Kamesz. Młody nam teraz zabronił aborcji, a Stary działał już w latach 90., żeby utrudnić dostęp.
Jak jeszcze za nim udało się przegłosować ustawę o zakazie aborcji, to już… Stary Kosiniak-Kamysz jako minister zdrowia tam już wprowadzał obostrzenia, trzeba było mieć opinię psychologiczną, czy nawet dwie jakieś różne rzeczy trzeba było dostarczyć, żeby tą aborcję ciągle legalną móc wykonać. stawało się to coraz trudniejsze, przynajmniej tak w systemie publicznym, no bo wiadomo, prywatnie takich obostrzeń nie było, więc jakoś miał pieniądze, no to mógł. Zresztą tak samo jest teraz. No tak, że tę opinię trzeba mieć, że trzeba udowodnić zagrożenie życia, ale to i tak często nie wystarcza i okazuje się, że trzeba sobie radzić inaczej.
Tak, lepiej pojechać na Słowację albo gdzieś. Na przykład. No dobrze, powiedz mi, jaka jest szansa, że będziemy oglądać ten muzykal? Myślę, że szansa jest duża, bo jestem dogadany z reżyserką, która chce to zrobić i z dramaturżką też oraz z teatrem. Nie chcę na razie mówić, gdzie to będzie, bo nie mamy jeszcze podpisanych umów, ale… Jest szansa, że na koniec tego roku, albo na początku przyszłego, uda się to wystawić na scenie. Pewnie trochę w innej wersji niż moje libretto, bo wiadomo, praca zawsze nad tekstem i nad tym spektaklem przebiega.
Nie będzie opera, nie wszystkie teksty są śpiewane, tylko tam jeszcze będą rozmaite sceny, a piosenki będą częścią. Ciekawe, ile piosenek zostanie. Ja bym chciał, żeby cały spektakl był śpiewany, bo lubię śpiewać i lubię, jak jest śpiewane, ale zobaczymy. A ty chcesz tam też wystąpić? Jest taki pomysł, żebym zaśpiewał jakąś piosenkę i żebym też… Nie wiem, na ile uda mi się to pogodzić tak czasowo, technicznie, no bo mam różne zobowiązania zawodowe i nie tylko, ale mam nadzieję, że uda się, że przynajmniej w części spektaklu będę mógł wystąpić, jeśli nie będę miał stałej roli w ogóle.
Jasne. A wiesz już, w jakiej roli, jaką partię chciałbyś śpiewać? Myślę, że może w roli połudna. Myślę, że rola połudna jest mi najbliższa. Płód antenatarysta. Myślę, że spoko. To teraz zostawmy już ten temat. Przejdźmy do Twoich piosenek.
27:19 Piosenki: VIP SOR u Kacprzyka
♪ „Pieśń mężczyzn” · Jaś Kapela ♪ Takim hitem ostatnio stał się Vipsor. ♪ „VIP SOR u Kacprzyka” · Jaś Kapela ♪ Tak, oczywiście. No odkryłem w Stano funkcję poprawiania głosu. Znaczy w Stano to jest taki program AI, który generuje muzykę. Przez AI można tam też wgrać swój głos. I on śpiewa. I on poprawia twój głos, chociaż wychodzi to różnie. No ale tam się udało. No i rzeczywiście szeroko poszło. Skandal był wielki, zresztą ciągle jest, cały czas dyskutujemy o zarobkach lekarzy, a ten kacprzyk był najgłośniejszy, chociaż w sumie ciągle nie wiemy, jak działał ten wipsor, kto tam chodził i tak dalej.
No ale jest oczywistą rzeczą, że politycy korzystają z służby zdrowia poza… Są tacy, którzy powinni. Są najważniejsze osoby w państwie, które mają swój gabinecik, swoją salę, bo one są ważne po prostu dla państwa. Spoko, ale nie wiem, czy właśnie jakiejś katajki należy. Ja też jestem pacjentem Spitala Południowego, byłem przez wiele lat. Czyli to jest po prostu realna konkurencja do łóżka. Tak. Nie leżałem tam w łóżku, ale chodziłem do poradni przez długi czas i raz po piśmie nie da się tam dodzwonić. W ogóle dzwoniłem tam chyba z miesiącem, bo nie chciało mi się iść.
bo to jest jedna kursynówka, ja mieszkam w Zielonce, no ale nie ma szans, żeby tam się dodzwonić do tej poradni, zarejestrować, więc trzeba przyjść osobiście. Więc fakt, że ktoś po prostu był tam przejmowany poza kolejnością, bo jest właśnie… Irytuje, no strasznie. Irytuje, a też miałem taką przygodę, właśnie jak tam nie mogłem się zadzwonić, aż się wkurzyłem, napisałem… na komentarz na Facebooku Szpitala Południowego i ktoś do mnie napisał, czy może pomóc z tego szpitala jakiś dyrektor. Tylko ja nie zobaczyłem tej wiadomości przez długi czas i jak już odczytałem, to byłem umówiony już na wizytę, bo tam już poszedłem osobiście i się zapisałem, więc już to olałem, ale ta dziwna sytuacja, że jakiś dyrektor szpitala do mnie pisze, czy może pomóc… Panie Jasiu, tutaj mamy taką specjalną ścieżkę dla VIP-ów, Tak, doktor Kaczyk Pana przyjmie za kolejką.
Więc wydało mi się to wiarygodne, w każdym razie istnienie tego Wipcoru. No i oczywiście zarobki skandaliczne doktora 26-letniego, który w tym czasie chodził sobie po telewizjach. No i oddał. Jedną trzecią. No coś tam oddał, no ale mógł po prostu nie wreszcie. Ale szpital mu to podobno znowu oddał, bo nie miał podstaw, żeby to przyjąć. Tak, no… I tak to je przesyłają. Bank zarabia na każdym transferze. Ktoś na tym, kto z niego korzysta. Zostawcie unikać po pierwsze. O nie. Znamy tę frazę. No dobrze, to teraz widzę, że po tej piosence powstały jeszcze jakieś dwie kolejne.
One są… Właściwie teraz co tydzień piszę jego piosenkę. No właśnie, ale one mają taki charakter interwencyjny, mam wrażenie. One są taką publicystyką właściwie. No tak, trochę to jak moje… I Wipsor jest, no właśnie, Wipsor jest publicystyką, ale też przyznaję, że jakby ta… Zastanawiałam się, jak głęboko przejąłeś tą estetykę tych rewirów, w których, popkulturowych, w które śmiało wkraczasz.
31:29 Kiełbaski, weganizm i ironiczna reklama
Zwłaszcza jak oglądałam tę piosenkę o kiełbaskach. ♪ „Dla mnie, kiełbasko, piecz się ładnie” · Jaś Kapela ♪ Czy to były wegańskie kiełbaski? Nie, to były prawdziwe. Kupiłeś prawdziwe kiełbaski? I co z nimi potem zrobiłeś? Na promocji były. I co z nimi potem zrobiłeś? No nie mogę powiedzieć. Zdałeś psu? Nie, mój pies jest weganinem. To wyrzuciłeś? Czy zjadłeś? Nie zjadłem, nie jem mięsa. Odmawiam odpowiedzieć na to pytanie, gdyż mogłoby zaszkodzić mi albo moim bliskim. Czy pochowałeś zwłoki w ogrodzie kiełbasianych? Nie, nie. Nie powiem. W każdym razie kiełbaski prawdziwe kosztowały tylko 5 zł.
To jest trochę straszne, że mięso kosztuje tak mało. Tak, jest to straszne. Ale czy ono było z Biedronki? Tak. A wiesz, że posłanka Urszula Pasławska nie kupuje w Biedronce? Bo uważa, że to mogłoby zaszkodzić jej bliskim. Ona poluje, więc myślę, że… Ale ona właśnie tym uzasadnia polowanie. Jedzą tylko to, co poluje. No tak, no tak. I ona tym uzasadnia potrzebę polowania, że nie mogłaby zaszkodzić swoim bliskim, kupując im jakieś tam wędlinki w Biedronce, więc musi ruszać ze strzelbą do lasu. Ja też nie mam mięsa z Biedronki ani w ogóle, więc nie mam tego problemu.
Warzywa mają okej. Mieję. Chociaż na ryneczku lepsze. Na ryneczku? W moim sklepie małym, gdzieś w tym zielonce. Mają lepsze rzutkiewki. Więc w każdym razie popkultura. Moja ścieżka twórcza od początku jest związana z popkulturą. Nawet mój drugi tomik wiejszy nazywał się Życie na gorąco i poniekąd był o celebrytach. Moja książka Dobry Troll jest o robieniu kariery jako celebryta, gdzie główny bohater staje się influencerem kupy guanu. Tak i obokro. Tak, trochę tak. Więc jakby od zawsze eksplorowałem te rejony, bo jest to dla mnie fascynujące też. Ale jest to fascynujące dla ciebie estetycznie, poznawczo, emocjonalnie?
Jakby co? Co cię tam pociąga? Z jednej strony estetycznie, z drugiej strony jest to trochę absurdalne wszystko, z jakiego powodu ludzie stają się sławni, albo właśnie jakie mechanizmy tutaj decydują o celebrytwie. No bo doszedłeś do wniosku, że będąc porządnym redaktorem porządnych książek, sławy nie zdobędziesz. Ani też pieniędzy. Nie, no ja popkulturą zajmowałem się wcześniej, nie zostałem redaktorem poważnych książek, tak, ale rzeczywiście sławę na pewno nie zdobędę, ani pieniędzy. Poza tym też nie mam za bardzo gdzie publikować w tym momencie, bo jakoś nikt z moich tekstów nie bardzo chce publikować, więc postanowiłem wyjść na niezależność i sobie sam publikować, co sobie stworzę.
Więc poza piosenkami też nagrywam po prostu takie materiały bardziej publicystyczne. Na razie kilka udało mi się, no bo to też jest czasochłonne, a mamy różne zajęcie. Ale przynajmniej coś raz w tygodniu albo czasem częściej wrzucam na mojego YouTube'a, więc zapraszam do śledzenia. I zarabiasz na tym YouTube'ie? No na razie jakieś grosze, dziesięć złotych dziennie mi wychodzi. No, to już dziesięć złotych dziennie, to już coś, no. No, nie. Ale zgłaszają się już do ciebie reklamodawcy, żeby gdzieś w przerwie między tą, jak to tam było, to była zachrupiąca kiełbaska, którą całą noc byś jadł, to jest coś, to naprawdę takie, myślałam sobie, że…
Weszła ta popkultura porządnie. I tak zastanawiałam się, gdzie tu jest ta granica krytyki społecznej. No tak, może ta piosenka o kiełbaskach… A gdzie nie? No bo to mógłbyś w ten sposób, to mogła być piosenka do reklamowania kiełbasek. Tak, tak. Też kolega, który mi pomagał, mi to założył, że po co robisz reklamę kiełbasek z kolima. Mi się to wydawało ironiczne i zabawne, no ale fakty są takie, że nawet Skolim polubił tą piosenkę i napisał, że fajna. Zapłacił ci za reklamę? Chyba nie wyszło, nie zapłacił mi. Znaczy na YouTubie w ogóle głównie się żyje z reklam i reklamowania różnych rzeczy.
Ja nawet nie wiem co reklamuję, bo nie oglądam filmów z reklamami, bo mam subskrypcję premium YouTube'a. Ale coś pewnie reklamuje i ludzie teraz oglądając moje filmy muszą jakieś tam reklamy przeklikać. Czyli ty nie wiesz, co reklamujesz? Nie wiem. Okej. Czyli to jest tak, że ty nagrywasz, wrzucasz, a YouTube tam coś ci wrzuca swoje. I nie masz wpływu na to, co reklamujesz. Pewnie można jakoś, wydaje mi się, że jakiś sposób na to jest, ale nie ogłaniałem tego. Wydaje mi się, że można jakieś tematy wykluczyć, ale nie jestem pewien.
Czyli jak tutaj będziesz reklamował kiełbadrony i jeszcze YouTube się wskoczy ze swoimi kiełbadronami, to nie będziesz miał poczucia zboczenia ze ścieżki weganizmu? Czy już Ci będzie wszystko jedno? No taki jest system, w którym żyjemy. Nie wiem, mogę pewnie nie zarabiać na YouTubie, ale wolę bym zarabiać. Nawet na reklamach kiełbasy, których nie widzę. Nie wiem. Czyli jak czegoś nie widzisz, to ci nie szkoda? Nie wiem, no ja trochę w ogóle nie wierzę w reklamę i że ktoś naprawdę zobaczy tą reklamę i pobiegnie do sklepu. Ej, jak masz nie wierzyć w reklamę, skoro ludzie pchają się z reklamami wszędzie, to znaczy, że mają to przebadane i to znaczy, że to działa.
Obejrzysz kilka razy i bierzesz tę perswazję, po prostu kupujesz ją, bierzesz te słowa za swoje. Mówisz ryneczek, a potem myślisz o konkretnym sklepie. Potem nucisz piosenkę i okazuje się, że to jednak prowadzi cię do jakiegoś stopu. Jakie to ma przełożenie? No ma, bo jesteś oglądany, słuchany, ludzie cię kojarzą z tym, że jesteś weganinem i walczysz o prawa zwierząt, chcesz, żeby twój pies był weganinem. I co? I tu kiełba dron? No nie wiem. Nie wiem tego, więc trudno mi się z tego wytmaczyć, bo nie wiem, co reklamuję.
Ale wiesz, to tak na tej samej zasadzie np. czy chodzisz w jakichś ubraniach, które może są nieetyczne. Wydaje mi się, że nie ma etycznej konsumpcji w kapitalizmie, nawet jak jesteśmy weganami. Bo próbujemy w ogóle myśleć o wszystkim, co kupujemy, no to… To wariujemy. To wariujemy. Ja przecież może twoją bluzę jakieś chińskie biedne dzieci robiły, szyły, a może… No i tak dalej. Są jakieś małe możliwości wyjść konsumenckich z tego. Można kupować na rynku wtórnym. Można i często tak robię. Ale nie da się całkowicie zredukować swojego oddziaływania na świat.
Nie da się, na pewno się nie da. Ale czy to znaczy, że należy się z tym pogodzić? Nie wiem. Na pewno są rzeczy, których bym nie robił świadomie. Na przykład nie reklamowałbym nigdy kiełbasy żadnej. Ale nagrałem ironiczną piosenkę, która okazała się być za mało chyba ironiczna, bo nie została zrozumiana. Nie no, bardzo wszedłeś głęboko w rolę. Po prostu, wiesz, przyszedłeś za głęboko. No zdarzają się takie sytuacje. Ale mam też różne piosenki inne. Wczoraj o fagacie nagrałam i aferze pedofilickiej. Tak, to właśnie znowu jest ten rewir taki daleki jak Patagonia.
A to tylko nasi influencerzy i świat celebrytów. Ludzie lubią różne rzeczy, więc dla różnych ludzi są interesujące różne rzeczy, ale naprawdę, jak podesłałeś mi wczoraj ten klip, to zaczęłam szukać, co tam się wydarzyło, co to za sprawa celebrycka. Oczy mi wyszły z orbit albo myślałam sobie, że było mi dobrze i bez tej wiedzy zupełnie dobrze sobie radziłam. Bez tej historii. do życia. No dobrze. To powiedz mi teraz w takim razie, jakie jeszcze, czy masz jeszcze jakiś taki pomysł na tą swoją twórczość internetową, taką właśnie publicystyczną i czy to rzeczywiście, jakby będziesz się trzymał tych zasięgowych, popkulturowych historii, które będziesz komentował, czy będziesz też komentował…
już inne wydarzenia ze sfery publicznej. Bardzo różne komentuję wydarzenia.
41:26 Kurierzy bez papierów i uberyzacja
Nagrałem ostatni odcinek o zwolnieniach w Pysznym PL, bo też wydajemy książkę Katarzyny Duda, Uberyzacja, więc mam na świeżo problem właśnie z zatrudnieniem osób, kurierów w branży delivery, których… To jest problem nie od dzisiaj. To jest problem od lat. To już jest problem od lat. Nikt się nim nie zajmuje. I to jest też, z drugiej strony, to jest też taka nisza dla osób, które są w Polsce. które nie mają, są w Polsce bez papierów, bo polskie państwo nie chce ich zobaczyć, bo na przykład zostały zwolnione kiedyś z detencji, ale jak wychodzisz z detencji, nie dostajesz nic, nie dostajesz dowodu osobistego, nie dostajesz żadnego papierka, który by potwierdzał twoją tożsamość.
I jesteś skazany na takie nisze jak Uber. Jakby w Uberze możesz pracować, będąc zwykłym obywatelem, ale możesz też tam pracować, nie mając żadnego potwierdzenia na swoje istnienie, oprócz tego, że właśnie, tak jak jest to w systemie Uberów, wynajmujesz rower albo motocykl i to jest twoja podstawa zatrudnienia. Więc to są nisze ekonomiczne, które… Aż takie nisze, no jeśli Pyszne jest w stanie zwolnić 5 tysięcy kurierów, to tych kurierów musi być kilkadziesiąt tysięcy, więc to jest problem taki jak właśnie problem z ustawą o artystach. No i pewnie takich ustaw dedykowanych dla każdej branży powinno być kilka, jeśli zgadzamy się na takie masowe nieprzestrzeganie prawa pracy i zatrudnienia.
No tak, ale zobacz, że ta niesprawiedliwość się nakręca. Najpierw państwo pozwala na to, żeby wychodzili i byli ludzie, którzy nie mają podstaw do tego, żeby się zatrudnić, żeby zatrudnić się na zwykłą umowę o pracę, bo nie mają dowodu osobistego. żeby mieć ubezpieczenie, bo nie mają dowodu osobistego, nie mają żadnego papierka potwierdzające ich istnienie, więc albo są skazani na to, żeby, nie wiem, wpaść w tarapaty, zostać ofiarą handlu ludźmi, albo wtedy ten uber tak naprawdę, chociaż fatalny z każdego względu, jest dla nich jednak wyjściem, bo mogą dzięki temu pracować.
No tak, ale wydaje mi się, że jednak dałoby się to rozwiązać systemowo. I na przykład fajnie, gdyby ci ludzie też jednak płacili składki zdrowotne. Może mogły istnieć rozwiązania dedykowane takim osobom i wspierające ich w tym, żeby właśnie były legalnie zatrudnione, a nie zatrudnione na umowie o najmu roweru. albo staramy się o jakąś sprawiedliwość i walczymy o to, żeby jednak wszyscy się dokładali do wspólnego dobrobytu, albo w ogóle państwo… Dezerteruje przed platformami. Tak. Nie tylko przed platformami, też właśnie przecież taki sam jest problem z opiekunkami zajmującymi się, o czym mówiliśmy wcześniej, osobami starszymi czy osobami niepełnosprawnymi, też często nie mają Nie, nie je dezerteruje.
Właśnie nie. Właśnie nie pozwala kobietom pójść wcześniej na emeryturę, żeby się mogły zająć swoimi, ze starzejącymi się rodzicami oraz wychowywać swoje wnuki. Prawda? Bo wtedy mają szansę, że tą miskę ryżu, którą Morawiecki kiedyś dla nas wszystkich przeznaczył, to dostaną może nie od państwa, nie za emeryturę, bo ta emerytura jest głodowa, ale od swoich dzieci. Jednak dzieci się ulitują i dadzą jej tą miskę ryżu. Tak, ale może niektóre kobiety mają też pracę, którą warto, żeby wykonywały dla państwa inną niż praca opiekuńcza. Wiesz, uprawiam szyderę. No rozumiem, ale… Powiedz mi więcej o tej książce o uberzacji, bo to jest…
wychodzi w sierpniu, 25 sierpnia. Kasia, no to jest trochę książka socjologiczna, rozmawiała z wieloma kurierami o ich sytuacji i o tym, jak to wygląda. Też sama się zatrudniła jako kurierka w różnych platformach, pracowała i więc też zbiera takie doświadczenia osobiste. No i pokazuje ten systemowy problem właśnie, który teraz się trochę naświetlił przez topeczne.pl. Rzeczywiście jest to masa patologii na równych poziomach. Na poziomie zatrudnienia, na poziomie naciągania ich na robocze godziny, rozumiem, bo tam są jakieś takie dziwne systemy premiowania. Tak, też obojętności mieszkaniowe często są różne, problematyczne.
Ale obojętność nie gwarantuje mieszkania? Nie, obojętność nie gwarantuje mieszkania, ale to też jest wątek, o którym często predał Kuje, że jak są właśnie oszukiwani, wykorzystywani przez właścicieli lokali, w których mieszkają, oczywiście często skomasowani po wiele osób, I tam jakieś kaje za zostawienie szklanki w zlewie. Wiele problemów. No i często oczywiście są to osoby samotne, które przybyły z krajów dużo biedniejszych, żeby zarobić, pomóc rodzinie, czy zarobić na budowę domu, czy z różnych przyczyn. No i nie bardzo tu się integrują, wiele osób w ogóle nie mówi po polsku.
Nie ma kiedy się uczyć. Nie ma się kiedy uczyć, ale też nie widzi potrzeby się uczyć. Nie widzi tutaj swojej przyszłości, tylko właśnie przyjechało, żeby ileś tam pieniędzy zarobić i wrócić do swoich krajów. No też takie gadanie, że tutaj imigranci chcą podbić i wszyscy chcą mieszkać w Polsce jest no mylące i Nie mające potwierdzenia w rzeczywistości. Nie wszyscy na świecie chcą mieszkać w Polsce. Nie wiem dlaczego. W ogóle tego nie rozumiem. Powiedz… Dobra, wróćmy do tego, jak zarabiają artyści. Artyści, poeci na przykład, pisarze. Na przykład wrzucając utwory na YouTuba.
Śpiewając. 70 złotych już zarobiłem w tym miesiącu. Super. No tak, dopiero mam monetyzację od tygodnia. No tak, no tak, 10 złotych dziennie to 70 złotych. To już na dwa obiady wystarczy. 1500 zza X dostałem w tym półroczu. No to jeszcze lepiej.
47:52 ZAiKS, kradzieże i firmy AI
Tak, tylko muszę zgłaszać wszystko do ZX-u, bo głównie moja twórczość jest skradziona i nikt tam nie zgłasza, że wykorzystał jakieś moje utwory. Więc muszę sam znajdować, kto wykorzystał moje utwory i wysyłać do ZX-u, żeby ich skasowali. No, ale tam jakby potwierdzasz konieczność istnienia ZX-u. Tak. A to jest ważne dla ZX-u. ZX jest potrzebne niewątpliwie, przynajmniej mi, do windykowania moich złodziei, złodziei mojej twórczości. A AI nie jest największym złodziejem twórczości? Czy ZAIKS już się zajmuje AI-em i złodziejstwem tej twórczości? Nie, ale jest. W ZAIKS-ie możesz zaznaczyć, że…
dana twórczość została stworzona przez AI, tylko wtedy nikt nie dostaje z tego poczetu tantiamów, więc jak na przykład zaznaczam kompozytora AI, to pisze, że jego udział jest 1%, a mój jest 99%. No, nie ma tak jakichś jeszcze rozwiązań, myślę, takich szerszych typu. No, Bernie Sanders proponował, żeby 50% przejąć, nacjonalizować firm AI, ale może w ogóle należałoby je wszystkie uspółdzielnić w końcu, skoro masowo kradną i czerpią zdrowko ludzkości. Nie mają nic innej możliwości. One muszą masowo kraść oraz muszą pić naszą wodę i spożywać naszą energię. Więc właściwie należałoby je znacjonalizować, znaczy uspołecznić je.
49:32 Freakfighty: po co tam poszedł
Tak myślę. To powiedzmy jeszcze, co cię skłoniło do freakfajtów? Czy naprawdę kwestie finansowe, czy to też… I czy na przykład gdyby już była ta ustawa o ZUS-ie dla artystów, to nie czułbyś potrzeby występowania we freakfajtach, bo wiedziałbyś, że emeryturę będziesz miał? Nie, no ja pracuję na etacie od wielu lat już, więc raczej jakoś tam 150 tysięcy już w ZUSie składałem z tego, co dotrzymałem ostatnio, więc to nie jest problem, który mnie dotyczy, chociaż na przykład może dotyczy mojej siostry, mojego szwagra, może nawet mojej drugiej siostry, może nawet trzecia założyła firmy ostatnio, ale też po latach tułania się.
i pracowania na różnych formach zatrudnienia. Więc ta ustawa nic mi nie zrobi. Ale do Freak Fightów poszedłem dlatego, że po tym jak dostałem wpierdol od Stanowskiego, to ludzie chcieli, żebym dostał wpierdol na żywo. Więc ja wiedziałem, że jestem w stanie pokazać, że wcale nie dostanę wpierdol, tylko że wygram. No i to była dla mnie taka główna motywacja, żeby swój wizerunek największego debila w internecie jakoś przełamać. No i tak pracuję nad tym już któryś rok i powoli się udaje. Już nie jestem najgorszym w internecie. Nie wiem, może to jest spaczone jakieś tam poniekąd myślenie, no bo to jest to, co ja widzę, że ludzie o mnie piszą, przynajmniej pisali i teraz też piszą cały czas jeszcze różne nieprzyjemne rzeczy, ale no jest tego dużo mniej niż te parę lat temu, więc jakoś tam się udało odzyskać szacunek czy jakiś jakiś, nie wiem, no… Właśnie na freakfightach.
Tak, właśnie w Szwajcach. Muszę to jeszcze przemyśleć. No, niestety nikt poza Free Fightami nie był za bardzo zainteresowany Marią Pustacią po tym wywiadzie Ustanowskiego i był to dla mnie trudny czas, a właśnie Federacja Prime wyszła naprzeciw. Wychodzisz na swoje przynajmniej, masz za to potem leczyć siniaki. No ja oczywiście korzystam z publicznej służby zdrowia, bo płacę podwójną składkę. No ja wiem, ale potem wiesz, są jeszcze takie rzeczy dodatkowe jak rehabilitacja, na rehabilitację, na rehabilitację. No to akurat muszę moją pediatrkę pochwalić, gdyż mamy fizjo za darmo. No widzisz, no właśnie.
Więc tak, są różne pewne korzyści. No mogę sobie jeździć na wakacje, powoli dom remontować. Okej, czyli jakby masz tego, nie robisz tego tylko dla uciechy. Nie, no teraz to głównie robię dla pieniędzy już. Wydaje mi się, że sens miał dwie moje walki, takie ideologiczne, czyli właśnie pierwsza walka z Ziemowitem Kosakowskim i ostatnio z Popierzem, który też zniknął z internetu po swoich dwóch przegrańach. Ale w sensie po tym, jak go znokautowałeś, w sensie, że go wysłałeś poza obręb internetu? Tak, trochę tak. Fizycznie wysłałeś go poza obręb internetu?
Znaczy nie tylko ja, internet go wysłał. W realu go wysłałeś poza obręb rzeczywistości internetowej. No trochę tak. Spoko. Wiadomo, to nie jest tylko… Ja byłem tylko mieczem. Czyli była siła wyższa. A on sobie nagrabił po prostu z różnych powodów i stracił szacunek w internecie, a ja byłem tylko jakby takim wykonawcą woli ludu. Poważnie. Jak się czujesz w roli wykonawcy? No dobrze, bo to jest przyjemna rola być bohaterem, pogromcą zła i zawsze taką chciałem mieć rolę. Tak, ja zauważyłam, że masz takie zasadnicze poglądy, tak twardo oddzielasz dobro od zła.
To jest złe, to jest dobre. Skąd ty wiesz takie rzeczy? To jest złe, a co jest dobre? Myślę, że mam pewną zbytnią łatwość w przechowywaniu ocen, gdyż rzeczywistość oczywiście nie jest czarno-biała. To porządkuje, jak tutaj zrobisz tu na prawo, tu na lewo. Tak, ale sam też jestem ofiarą takich właśnie łatwych ocen i przyporządkowania, więc… O tym nie bardzo chciałam mówić. Już czytałam ostatnio ten wywiad. Ten wywiad jest długi, ale w dużej mierze jest to kolejny wywiad, w którym trochę musisz się tłumaczyć ze wszystkiego. I to mi się wydaje już trochę nudne, przyznaję.
No mi też. Wolę mówić o tym, jakie masz plany twórcze i ewentualnie co już stworzyłeś, a nie koniecznie o tym, czy miałeś prawo do tego, czy nie miałeś prawo, czy ktoś chciał, żebyś coś stworzył, czy nie chciał, żebyś coś stworzył. No generalnie jakoś wydaje mi się, że to już jest takie zmielenie tego samego błota. No trochę tak. No ale ugrządzam w tym błocie, ale może kiedyś z niego wejdę. Cały czas mam plan napisania książki o freakfightach, której mam 200 tysięcy znaków, ale jeszcze trzeba dwa czy trzy razy tyle napisać, a jakoś ciągle coś się dzieje i po prostu z afery w aferę.
A ja ciągle też mam ADHD i ciągle jakieś pomysły, więc… Ja lecę za tym, co mnie woła w tym momencie, a takie długoterminowe prace są trudniejsze. Jak się nie ma stypendium. Może stypendium miasta Warszawy dostanę na książkę. O freakfightach. Były gale w Warszawie. Przynajmniej jedna. Tego Ci życzę. Bardzo Ci dziękuję za obecność w tym studiu. Ja dziękuję za zaproszenie. I powodzenia. I wzajemnie. Dzięki.
Działaj: Prawa kobiet
Podpisz apele o legalną aborcję i prawa kobiet na naszademokracja.pl.
Cafe Akcja to podcast i kanał wideo Akcji Demokracji. Rozmowy prowadzi Katarzyna Przyborska. Wszystkie odcinki: youtube.com/@CafeAkcja i Spotify. Wszystkie rozmówczynie i rozmówców, z tematami, znajdziesz na stronie Cafe Akcja: rozmówczynie i rozmówcy. Petycje i apele, o których mówimy w rozmowach, są na naszademokracja.pl.