22 października o 18:00 wyjdź na ulicę. Protesty w 24 miastach, od Białegostoku po Zieloną Górę. Gdzie dokładnie? Sprawdź na profilach Fundacji Widzialne na Instagramie i Facebooku.

Sześć lat po wyroku Trybunału Przyłębskiej i tysiąc dni po przejęciu władzy przez koalicję 15 października legalnej aborcji nadal nie ma. Komisja nadzwyczajna nie zbierała się od lipca 2024 roku, a we wrześniu zwołano ją i znów odwołano. Julianna Łoboda z gdańskiej Fundacji Widzialne, współorganizatorka protestów, rozmawia z Katarzyną Przyborską o tym, dlaczego teraz, dlaczego pod biurami Koalicji Obywatelskiej i dlaczego powrót do „kompromisu” z 1993 roku niczego nie załatwi. O 40 mailach, które trzeba wysłać, żeby spotkać się z posłanką, o tym, jak ustawa o azylu przeszła w trzy dni, i o 18-latkach, które pierwszy raz w życiu organizują protest.

Potrzebujesz aborcji? Aborcyjny Dream Team: 22 29 22 597. Tabletki: Women Help Women.

Rozmawiała Katarzyna Przyborska. Realizacja i studio: Fundacja Aktywna Demokracja. Dźwięki: Karolina Micuła. Na zlecenie Akcji Demokracji.

O czym rozmawiamy w Cafe Akcja #26

  1. Zwiastun
  2. Powitanie
  3. Dlaczego teraz i dlaczego 22 października
  4. Tysiąc dni i ostatnia szansa
  5. Komisja nadzwyczajna i projekty ustaw
  6. Zamrażarka i komisja, która się nie zbiera
  7. Gorycz czy nowa mobilizacja?
  8. Ile kosztuje komisja
  9. Protesty organizują 18-latki
  10. Październik, miesiąc Polek
  11. Powrót do kompromisu? Nie
  12. Pełna dekryminalizacja pomocy w aborcji
  13. 40 maili, żeby spotkać posła
  14. Kto przychodzi, a kto nie
  15. „Za co my dziękujemy?”
  16. Polityczne, ale nie partyjne
  17. A prezydent?
  18. Azyl w trzy dni, aborcja w trzy lata
  19. Przegrają wybory, jeśli nie dowiozą
  20. Czy kobiety zagłosują na Brauna?
  21. Prawicowe narracje KO i 800+
  22. Mamdani: trzy obietnice
  23. Protest bez pałek i gazu
  24. Jak naciskać na polityków
  25. Zatrudnijmy prezydenta
  26. 24 miasta, 22 października
  27. Aborcja w Polsce: gdzie szukać pomocy
  28. Strajki kobiet nas zsieciowały

Zapis rozmowy

Zapis z napisów do odcinka, przygotowanych automatycznie i poprawionych ręcznie. Rozmawiają Julianna Łoboda i Katarzyna Przyborska. W cytatach mogą zdarzyć się drobne błędy, rozstrzyga nagranie.

Pokaż pełny zapis rozmowy

0:27 Powitanie

Dzień dobry, witam w Cafe Akcji. Ja się nazywam Katarzyna Przyborska, a dzisiaj ze mną jest Julianna Łoboda, członkini Fundacji Widzialne, która łączy się z nami dzisiaj z Gdańska. Cześć, dzień dobry wszystkim. Dzisiaj będziemy rozmawiać o tym, co wydarzy się 22 października na ulicach wielu polskich miast. O tym zaraz Julianna będzie opowiadała szerzej. I będziemy Państwa namawiać do tego, żebyście wszyscy wzięli udział w tych wydarzeniach. Pierwsza sprawa jest taka, dlaczego teraz?

1:10 Dlaczego teraz i dlaczego 22 października

Dlaczego pomysł, żeby pokazać rządzącym czerwoną kartkę za ich działania, a właściwie za ich brak działań w sprawie aborcji? Dlaczego akurat 22 października, dlaczego akurat 26 roku, chociaż od przyjęcia władzy minęło już 3 lata, czemu wcześniej nie wychodziłyśmy na ulicę w tej sprawie? Co tutaj się wydarzyło? My jako Fundacja Widzialne w ogóle powstałyśmy na strajkach kobiet. Tam się poznałyśmy, na ulicy i od tego czasu działamy na rzecz praw człowieka, więc jest to też sprawa nam bardzo bliska. I 20 października to jest rocznica wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który zaostrzył jeszcze prawo do aborcji w Polsce.

To było dokładnie sześć lat temu. Na pewno wszyscy pamiętacie, że byliśmy tłumnie na ulicach. To były największe protesty od 1989 roku. No i to był taki pierwszy moment, kiedy w ogóle rządowi PiSu spadło poparcie. Więc taki moment bardzo znaczący i ważny dla polskiej polityki. No i po strajkach były wybory, do których Polki poszły masowo. Więcej Polek niż Polaków poszło na te wybory. No i na tych wyborach udało się odsunąć od władzy PiS i władzę przejął nowy rząd. Nowy rząd, który przed wyborami i nawet już po wyborach obiecywał nam zmiany, obiecywał nam legalną aborcję i tego nie zrealizował.

Dlaczego strajkujemy teraz, a nie na przykład rok temu?

2:53 Tysiąc dni i ostatnia szansa

Na pewno mogłybyśmy też rok temu, ale teraz widzimy to jako ostatnią szansę, bo ten rząd rządzi już tysiąc dni, przez tysiąc dni nic w sprawie aborcji nie zrobił, a w 2027 roku mamy wybory, więc dla nich to jest ostatnia szansa, więc my też dajemy im ostatnią szansę. Mają jeszcze rok, żeby wprowadzić w Polsce legalną aborcję. I dlatego my chcemy tłumnie wyjść na ulicę, pokazać, że dla Polek i Polaków to jest bardzo ważna sprawa i że żądamy tego, żeby obietnica, która została nam złożona, była zrealizowana.

3:29 Komisja nadzwyczajna i projekty ustaw

Przypomnijmy może wszystkim, co się wydarzyło od 2024 roku, dobrze? Bo w 2024 roku została utworzona Sejmowa Komisja Nadzwyczajna do spraw projektów dotyczących aborcji. W tej komisji najpierw się pojawiły dwa projekty, potem trzeci. Jeden projekt to był projekt PSL-u i Polski 2050, który zakładał powrót do kompromisu aborcyjnego kompromisu w cudzysłowie z 93 roku, czyli tego, co było przed decyzją Trybunału Julii Przyłębskiej z 22 października 2020 roku. I to był pierwszy projekt. Potem były dwa projekty, jeden lewicy, drugi koalicji obywatelskiej o tym, żeby dopuścić aborcję do 12 tygodnia.

Oraz jeszcze jeden projekt taki ratunkowy, czyli częściowa depenalizacja pomocy w aborcji. Pomocnictwo, to się nawet tak nazywa, pomocnictwo w aborcji. Ten ostatni projekt przepadł, dlatego że nie zebrało się wystarczająco dużo głosów w sejmowej większości, czyli nawalili posłowie Koalicji Obywatelskiej, kilku z nich po prostu nie przyszło. Posłowie PSL-u, czyli posłowie również koalicji 15 października, pamiętamy, że kiedyś taka koalicja była, głosowali razem z PiS-em i z Konfederacją. I projekt przepadł. Za chwilę, właściwie zaraz po tym, kiedy ten projekt przepadł, Lewica zaproponowała kolejny podobny projekt, który pozwalał na depenalizację pomocnictwa w aborcji i on trafił do komisji i może też jeszcze wszyscy Państwo pamiętacie, na początku, kiedy koalicja 15 października objęła rządy, wystąpił

5:45 Zamrażarka i komisja, która się nie zbiera

marszałek Hołownia, który ogłosił, że koniec zamrażarki, wszystkie ustawy będą od razu procedowane. No ale niestety kwestia aborcji trafiła do zamrażarki właśnie i właściwie nie działo się z nią nic przez kolejne dwa lata, aż do września tego roku, czyli jakoś tak parę tygodni temu dosłownie, kiedy komisja się nagle ocknęła, przebudziła, zrobiła pyk i i zaczęła rozpatrywać te wnioski, po czym okazało się, że właściwie nie ma opinii Ministerstwa Zdrowia i sprawa znowu utknęła. To jest…

6:31 Gorycz czy nowa mobilizacja?

Czy ta sytuacja właśnie, czy to, że to był taki punkt zwrotny, czy właśnie ta informacja, którą dostałyście, którą pewnie przeczytałyście, jak my wszystkie w Polsce, była tą kroplą goryczy przelewającą czarę i powiedziałyście nie, dosyć, naprawdę to już są wolne żarty. Rządzący chyba w ogóle nie traktują nas poważnie. Czy też po prostu wyczułyście, bo też mam taką teorię, że w ogóle po tych wyborach przez jakiś czas taka aktywność społeczna, gotowość do wychodzenia na ulicę, gotowość do sprzeciwu, to wszystko trochę w nas zamarło, trochę popadłyśmy w odrętwienie, trochę czekałyśmy, aż ten rząd, który wybrałyśmy jednak doniesie to, co obiecał.

I dawałyśmy mu 100 dni, 100 dni bez krytyki, potem pamiętam, że był taki bardzo krótki, nieliczny protest, kiedy szłyśmy dzwoniąc kluczami, żeby zwrócić uwagę na to, że prawa kobiet cały czas czekają na jakąś inicjatywę ze strony rządzących. No i… Jak to było? Czy to jest ten moment goryczy, czy też czujecie, że zbiera się w nas w społeczeństwie ten rodzaj mobilizacji i gotowości, żeby walczyć, żeby wrócić do walki o swoje prawa, że teraz można z tej fali skorzystać? Ta gorycz była w nas już wcześniej, bo ta komisja od dwóch lat nie spotkała się.

Ostatnie spotkanie z tego, co wiem, było 9 lipca 2024, czyli ponad dwa lata temu. I to, że teraz komisja się zwołała, a potem znowu odwołała, jest śmieszne i tak jakby pokazuje, gdzie są priorytety tego rządu. Ale tak naprawdę od dwóch lat nic się nie wydarzyło. I oprócz tego, że… No nic się nie wydarzyło, to też osoby które są w ogóle w prezydium tej komisji pobierają za to jeszcze wynagrodzenie, że tam są.

8:49 Ile kosztuje komisja

Dorota Łoboda na przykład pobiera około 20 tysięcy złotych rocznie za to, że jest przewodniczącą komisji. Od dwóch lat tak jakby nic się nie udało, nic się nie wydarzyło. Tak, ta komisja pochłonęła już niemal 300 tysięcy złotych z naszych podatków. Dokładnie. No ale chodzi o to, że nic się nie zmienia. Nie widać żadnych jaskółek zmiany, tego, że ktoś coś proponuje. Czasem jakieś plotki, że może coś tam na jesieni się wydarzy. Ale my jako kobiety poszłyśmy do wyboru, bo chciałyśmy legalnej aborcji. I dlatego w ogóle kobiety w Polsce się…

tak zaktywizowały i nagle stały się osobami bardzo aktywnymi, poszłyśmy wszystkie na wybory i tak dalej. Więc my szczerze mówiąc, miałyśmy plan na ten protest już dawno. Wybrałyśmy tę datę 22 października, dlatego że ona jest symboliczna. No ale zabrałyśmy się oczywiście do organizacji protestów niedawno.

9:43 Protesty organizują 18-latki

No i zainteresowanie zdecydowanie nas zaskoczyło. Bo też powiem szczerze, że na początku, jak rozmawiałyśmy z różnymi organizacjami, które miały z nami robić te protesty, one były dość mało zmotywowane, bo widziały, jak bardzo spadła motywacja taka społeczna. W sensie nikt nie chciał organizować protestów, na które przyjdzie 10 osób. Ale im więcej osób się zgłaszało i więcej miast się deklarowało i tak dalej, to też więcej organizacji do nas dołączało. Więc można by powiedzieć, że tak naprawdę według naszego odbioru społeczeństwo jest bardziej zmotywowane niż aktywiści i aktywistki. Myślę, że my też na co dzień śledzimy pracę rządu, co się dzieje, różne naruszenia praw człowieka, bo to nie tylko jest aborcja, ale rząd nie spełnia swoich obietnic w różnych tematach.

No i że jesteśmy bardzo zdemotywowani. A osoby, które na co dzień może nie śledzą tak polityki, ale dla których sprawa aborcji jest ważna, jak poprosiłyśmy je o dołączenie, to były bardzo chętne. I też osoby, z którymi współpracuję, które w ogóle pierwszy raz w życiu będą organizować protesty, mają 18 lat albo nawet mniej. są mega zmotywowane i widzą, że tak jakby mamy szansę coś zmienić, że to będzie przełomowy protest itd. A osoby aktywistyczne myślę, że są już zmęczone tematem, no bo ja też to rozumiem i też z mojego doświadczenia, że wiecie, byleby było oczywiście najpierw strajki, potem byleby do wyborów, byleby zmienić rząd, oni już nam to obiecali, no to mamy ugrane.

No okazało się, że nic nie mamy ugrane i że tak naprawdę codziennie powinniśmy wychodzić na ulicę. No ale my też mamy swoje życia i to jest zrozumiałe, że społeczeństwo nie będzie codziennie organizowało strajków, żeby przypominać o swoich postulatach. Więc dla nas to było coś naturalnego, bo ten postulat jest po prostu dla nas ważny. Zaplanowałyśmy to sobie z wyprzedzeniem. No a myślę, że do ludzi też to dotarło po tym wydarzeniu zwołania i odwołania komisji. Jak bardzo ten temat został zapomniany. Też media o tym napisały i myślę, że trochę nagłośniły i przypomniały ludziom ten temat.

No a ludzie, którzy od wielu lat chcą legalnej aborcji, po prostu do nas dołączyli.

11:59 Październik, miesiąc Polek

Mam takie wrażenie, że październik stał się takim, kiedyś było takie historyczne określenie na polskie miesiące, na miesiące, w których Polacy dokonywali różnych zrywów w kierunku osiągnięcia większych praw dla siebie w różnych okolicznościach. Mam wrażenie, że październik stał się takim polskim miesiącem, albo może nawet Polek miesiącem, bo przed chwilą też miałyśmy jeszcze wcześniejszą rocznicę, 3 października w 2016 roku, to już dziesiąta rocznica, bardzo okrągła rocznica, wychodziłyśmy z parasolkami. Ja pamiętam ten dzień jak dzisiaj, moje dzieci były bardzo małe, pracodawca był solidarny, pozwolił nam wyjść wcześniej z pracy.

Tu był pierwszy raz, pamiętam, że byłam w takiej demonstracji, przez którą nie mogłam się przecisnąć. Już wsiadając do metra właściwie czułam, że coś się dzieje w społeczeństwie, że jest jakiś opór. Nawet teraz, jak to wspominam, to mam dreszcze z przejęcia, bo doświadczenie tego poruszenia społecznego jest jednak czymś fantastycznym, że ludzie mają dosyć, że sprzeciwiają się. I z kimś się umówiłam, nie pamiętam z kim, ale absolutnie nie miałam szans się spotkać, dlatego że tłum był taki, że po prostu nie można się było w tym tłumie przemieszczać.

Było to fantastyczne doświadczenie. Nie wiem, czy wtedy nam się wydawało, że… Wtedy byłyśmy pewne, że tym jednym wyjściem na ulicę cokolwiek zmienimy, ale na pewno byłyśmy przekonane, że musimy postawić granice. Do głosu dochodzą kolejne pokolenia dziewczyn, które wtedy miały lat osiem, a teraz mają osiemnaście. Wtedy miały dziesięć, a teraz mają dwadzieścia. Wchodzi kolejne pokolenie do gry. I ja naprawdę też mam nadzieję, że to pokolenie, że razem naprawdę uda nam się jakieś zmiany dokonać. Ale z drugiej strony zastanawiam się, bo wracając do polityki, czekają nas wybory.

Za rok na pewno wszystkie partie będą chciały zmobilizować nas jeszcze raz, pokazać, że jednak one są gotowe obiecać nam te prawa kobiet, prawa reprodukcyjne, że traktują nas po raz kolejny, że traktują nas, znowu nas traktują jako obywatelki. No ale do tej pory nie było możliwości, no bo prezydent, no bo wybory prezydenckie, bo nie można irytować prawicy. No jakby są różne zapewne powody. I teraz być może będzie taka sytuacja, w której jednak przed wyborami jakaś partia będzie chciała odtrąbić pewnego rodzaju sukces, czyli którąś z tych ustaw, Małą mam nadzieję na to, że to będzie prawo do aborcji do 12 tygodnia.

Ale może chociaż depenalizacja. A może powrót do kompromisu. Tak, żeby PSL miał się czym pochwalić. No i moje pytanie do ciebie. Czy jakby już jesteśmy na tyle…

15:40 Powrót do kompromisu? Nie

Czy już jesteśmy na tyle zmęczone, na tyle zlekceważone, na tyle postawione do kąta, że z wdzięcznością przyjmiemy powrót kompromisu aborcyjnego i powrót do 1993 roku? Nie, to jest krótka odpowiedź. A długa jest taka, że w Polsce aborcje się dzieją. I w Polsce własna aborcja jest legalna, więc każdy z nas może zamówić sobie tabletki i zrobić sobie aborcję. I tak się dzieje 90% aborcji w Polsce. Więc to nie jest tak, że w Polsce nie można zrobić aborcji. Można. Nie można korzystać z pomocy i nie można mieć aborcji w szpitalu poza ograniczonymi przypadkami.

16:22 Pełna dekryminalizacja pomocy w aborcji

Więc moim zdaniem to, co byłoby jakimkolwiek kompromisem ze strony środowisk prokobiecych, byłaby właśnie ta dekryminalizacja aborcji. I to z naszej strony to jest postulat pełnej dekryminalizacji, bo tutaj mówimy o dekryminalizacji, że aktywistki będą miały dekryminalizację, ale już lekarze nie. Naszym zdaniem to powinna być pełna dekryminalizacja. Czyli sytuacja, kiedy pomoc w aborcji nie będzie karana. Czyli osoba, która można po pierwsze będzie sobie na przykład mama będzie mogła zamówić tabletki dla córki i to nie będzie karane. Lekarz będzie mógł zbadać pacjentkę, powiedzieć jej co i jak, jak ma brać tabletki i tak dalej.

To nie będzie karane. Aktywistki, które na co dzień robią większość aborcji w Polsce i które pomagają na co dzień, otworzyły nawet przychodnię aborcyjną. My też jako Fundacja Na naszej infolinii też informujemy o tym, jak zrobić aborcję. Te osoby, jeżeli pomogą komuś, czyli na przykład kupią mu tabletki i tak dalej, też nie będą karane. Więc to mi się wydaje takim kompromisem. który naprawdę mógłby być jakimś kompromisem i który realnie zmieni sytuację Polek, które na ten moment tak jakby są zdane same na siebie. Bo aborcja w systemie z tego, co kojarzę, to jest około 850 aborcji rocznie, jakoś bardzo, bardzo mało.

Bo w Polsce tak, 850 aborcji rocznie, a w Polsce wykonuje się rocznie 120-150 tysięcy. Więc to jest tak jakby kropla w morzu. To, że tak jakby dodamy jedną przesłankę, tak realnie mało zmieni, bo na przykład ta przesłanka z gwałtu też jest bardzo trudna do udowodnienia. To, że tak jakby mamy tą przesłankę, to mało zmienia, bo na przykład prokurator nie jest w stanie w te 12 tygodni… stwierdzić, że to był gwałt albo nie był gwałt, więc ta przesłanka i tak tak jakby nie jest realizowana. Moim zdaniem dodawanie kolejnej przesłanki, oczywiście tak jakby w indywidualnych przypadkach pomogłoby konkretnym osobom, nie mówię, że nie, ale realnie nie zmieniłoby polskiego systemu, realnie dalej większość aborcji działaby się w domu, robiona by była tabletkami, a osoby, które chciałyby mieć aborcję po 12 tygodniu, dalej w większości musiałyby wyjeżdżać za granicę.

Więc według mnie to nie jest żaden kompromis i dla nas jako środowisk feministycznych Jest to jakaś poprawa, ale tak jakby to nie jest coś, do czego my dążymy, więc też nie będziemy się raczej, jeżeli coś takiego zostałoby wprowadzone, to nie będziemy się z tego za bardzo cieszyć. I cieszyłybyśmy się, gdyby była wprowadzona dekryminalizacja, bo to realnie by wpłynęło na sytuację właśnie Polek. No i oczywiście legalna aborcja też, więc te dwie ustawy są dla nas kluczowe, powrót do kompromisu. Jest jakby jakimś krokiem, ale według mnie bardzo, bardzo małym i naprawdę nie wpłynie na poprawę sytuacji Polek.

19:35 40 maili, żeby spotkać posła

Pamiętam, że Fundacja Widzialne próbowała rozmawiać z politykami. Próbowała ten temat ciągnąć nawet wtedy, kiedy on już trochę w mediach zanikł. Jakie masz wspomnienia z tego czasu? Z kim wam się udało rozmawiać? Czy w ogóle politycy przyjmowali zaproszenia? Czy chcieli na ten temat rozmawiać? Myśmy naszą główną rozmowę o aborcji przeprowadziły w czasie, kiedy ta komisja jeszcze jakoś tam działała i udało nam się zgromadzić osoby, które były odpowiedzialne za te wszystkie projekty, bo miałyśmy i Wioletę Tomczak z Trzeciej Drogi, która była przewodniczącą komisji i była odpowiedzialna za te projekty Koalicji Obywatelskiej i Osoby z Lewicy.

Tutaj chyba Kasia Kotula z tego co pamiętam. Więc to było bardzo dobre spotkanie. Oni opowiadały co jest w tych projektach, czym one się różnią, czemu te projekty są dobre, co jest w nich szczegółowo itd. No to było bardzo dobre spotkanie, ale tak jakby te projekty teraz… nie istnieją, więc to trochę nie ma dla nas znaczenia, co jest dokładnie wpisane w konkretnym projekcie, bo one zostały zamrożone, nic się z nim nie dzieje. Teraz nie miałyśmy okazji rozmawiać z polityczkami, ale też im dalej od wyborów, bo po wyborach był trochę taka euforia, że nam się udało, że teraz mamy takie fajne państwo, że otwieramy Sejm, że jest Sejmflix, że ogólnie, wiecie.

Była taka fala, progresywna fala zwycięstwa. Wydawało się, że przywracamy państwo prawa i nagle też… Też w to szli, bo byli tacy, tak, teraz będziemy się spotykać z obywatelami. No aktualnie wygląda to tak, że my, żeby zaprosić jedną osobę na spotkanie z polityka albo polityczkę, na jakieś spotkanie, na rozmawianie na merytoryczny temat, musimy wysłać 40 maili, 50 maili. Wiecie, dzwonimy do biur poselskich, prosimy, mówimy może ten, a może online, a może coś tam. No z mojej perspektywy to jest tak jakby obowiązek polityków i polityczek, zwłaszcza tych, którzy zostali wybrani z Pomorza, żeby przyjechać na Pomorze i z nami porozmawiać.

I jest to mega trudne i coraz trudniejsze, żeby te osoby zmotywować. Myślę, że przed wyborami będzie znowu, wiecie, teraz będziemy już nagle przychodzić. No ale tak naprawdę myśmy planowały tą akcję, bo mamy taki projekt, który polega na tym, że regularnie spotykamy się z polityczkami, politykami krajowymi i rozmawiamy o różnych tematach dotyczących praw człowieka. I jak planowałyśmy ten projekt, to było właśnie gdzieś między kampaniami, no to nam się wydawało, że to jest łatwe, bo w kampanii każdy polityk mówił, tak, oczywiście, chętnie przyjdę, a jak nie, to wyślę jeszcze kogoś.

No ale po kampanii to się stało mega trudne i naprawdę… No miałyśmy sytuację, kiedy politycy nie byli nam w stanie potwierdzić obecności do momentu, kiedy nie wsiedli do pociągu. Więc my dowiadywałyśmy się, że ktoś przyjedzie albo nie. W momencie, kiedy dana osoba napisała, ok, wsiadłem do pociągu. Więc wiecie, jak my możemy coś zaplanować? Jak w ogóle i jakby każda osoba, z którą współpracujemy, kiedy zapraszamy ekspertów, no to oni nam mówią na przykład, no nie wiem, 15 października nam nie pasuje, ale pasuje mi 16 i 18.

A politycy mówią, nie, nam nie pasuje. A jakiś inny termin? Nie, nie mamy jeszcze kalendarza pana posła. A może zdalnie? Nie, nie mamy jeszcze kalendarza pana posła. A jak dzwonimy dwa tygodnie przed? Nie no, tak późno dzwonicie? My już mamy zajęty kalendarz. I bardzo, naprawdę jest bardzo trudno. Mamy kilka wyjątków takich posłów i dokładnie z jedną senatorkę i… w sumie jednego posła, może dwóch, którzy z nami współpracują i naprawdę jak potrzebujemy, to przychodzą.

23:42 Kto przychodzi, a kto nie

Jedną z takich osób najbardziej z nami współpracujących jest senatorka Anna Górska. Ona też z nami działa na rzecz praw migrantów, jeździ na interwencje senatorskie. Jest, kiedy jej potrzebujemy. Ale to jest tak jakby mniejszość. Większość, no nie udało nam się, np. posłanka Agnieszka Pomaska, która jest posłanką z Gdańska, nie spotkała się z nami ani razu. Barbara Nowacka, która też jest posłanką z Gdyni, czyli też z Trójmiasta, nie spotkała się z nami ani razu. A my jesteśmy jedną z największych organizacji w Trójmieście, więc tak jakby z kim się w takim razie spotyka?

Gdzie rozmawia z obywatelami o tym, co nam obiecała? Nie wiem tego. Z nami nie. No to wygląda dwojako. Albo wygląda na takie naprawdę grube lekceważenie własnych wyborczyń, albo na taką strusią politykę, ponieważ być może same chcą zmian i sami chcą zmian, ale… ale nie mogą w tej konfiguracji, w tej sytuacji, w której w koalicji 15 października, nie wiem, czy ona jeszcze istnieje tak naprawdę, bo partia, która ją współtworzyła, już właściwie jest jakąś fantazją chyba o partii, która istniała, Polska 2050. Więc… Więc nie wiadomo, czy ta koalicja nadal jest, ale jest ona ewidentnie wewnętrznie sprzeczna.

I PSL, chociaż jak się okazało, tą najważniejszą, depenalizującą aborcję, która… która naprawdę pomaga i naprawdę może po prostu chronić bezpieczeństwo, życie i zdrowie obywatelek, sprawić, że lekarze nie będą się bać pomagać. To po prostu jest ogromnie ważna ustawa. No też nie było woli politycznej, żeby ją przeprowadzić. Myślę, że to się nie zdarza przypadkiem, że ktoś się zatnie w windzie, nie przyjdzie, nie przyjedzie, nie ma go. Nawet jak zostaną potem ukarani, no to co z tego, tak? Można potem powiedzieć, założyć białe rękawiczki i powiedzieć, no niestety, drogie panie, w tym sejmie, w tym rozdaniu to się nie uda.

Więc z jednej strony to może wyglądać na lekceważenie, z drugiej strony to może wyglądać po prostu na brak woli politycznej rządu. Bo być może każda z posłanek bardzo by chciała doprowadzić do tych zmian. Zapewne wiedzą, że zostaną rozliczone przez swoje wyborczynie z obietnic, które składały. Więc teraz pamiętam, że było takie na początku, kiedy PiS doszedł do władzy i na ulicach pojawiła się opozycja, że była spora niechęć środowiska obywatelskiego do tego, żeby politycy wychodzili na ulicę. że było takie przekonanie, że to oni do tego doprowadzili, że to oni są odpowiedzialni za złą sytuację.

I te protesty mają być takie niepolityczne, mają być obywatelskie, ale to obywatelstwo miało być właśnie na drugim biegunie do polityczności. przyznaję, że ja nie byłam fanką tego podziału, bo mi się wydaje, że jednak wszystko jest polityczne i po prostu trzeba to sobie uświadomić i wziąć udział w tej grze na różnych polach. Ale czy teraz jest taka sytuacja, że… Jak ty sądzisz, że jak się pojawią, że chcemy polityczek na placach, chcemy polityczek na wiecach, one mogą przyjść, one mogą być z nami, czy raczej będą do nich tylko pretensje?

27:53 „Za co my dziękujemy?”

To ja może zacznę od takiej anegdotki. Byłam w tym roku na Marszu Równości w Gdańsku i na tym marszu była Katarzyna Kotula, pełnomocniczka rządu za spraw równości. No i ja się czułam jak na jakiejś Korei Północnej, w sensie, bo ona przemawiała i mówiła brawo dla pań posłanek, które walczą o prawa osób LGBT i cały tłum. Brawo! A potem brawo dla pani ministry jakiejś tam, która wprowadziła tam transkrypcję, coś tam, coś tam. I cały tłum brawo! No realnie w prawach osób LGBT w Polsce nic się nie zmieniło.

Jakby rząd musiał wprowadzić transkrypcję małżeństw, ale nie dlatego, że chciał, tylko dlatego, że tak po prostu zadecydował sąd europejski, że oni muszą to wprowadzić. Więc tak jakby… Wywalczyli to adwokaci i adwokatki. Tak, adwokatki i aktywiści. I jakby ja tam stałam i miałam, jakby planowałam, że wiecie, przyjdę na protest, czyli będę protestować przeciw komuś. I jakby stałam tam i nie wiedziałam, jak mam się zachować. Czy ja mam teraz, bo tam w ogóle ktoś zaczął skandować, dziękujemy. I ja miałam takie, ale za co my dziękujemy? W sensie my nic nie dostaliśmy.

Tak jakby od trzech lat rząd nie zrobił nic. Nawet podstawowa ustawa o, już nawet nie pamiętam jak to się nazywa, no o tych związkach partnerskich, ale mniej, nie została przegłosowana. I tak jakby my teraz skandujemy, dziękujemy. No, dla mnie to było bardzo dziwna sytuacja i na pewno czegoś takiego bym nie chciała na strajkach. Wydaje mi się, że zupełnie inną sytuacją jest, kiedy politycy przychodzą na protest i się tłumaczą. Tutaj byłam ostatnio na proteście dotyczącym długości legalizacji pobytu dla osób nie z Polski pod Urzędem Wojewódzkim w Gdańsku i wicewojewoda wyszedł do nas i tłum na niego krzyczał i zadawał mu pytania, a on się starał tłumaczyć, czemu się nie da, coś tam, że oni próbują i tak dalej.

Tutaj jakby wydaje mi się, że podziwiam jakby jakoś w jakiś sposób tego wicewojewodę, który wyszedł i tak jakby mimo tego, że tłum No krzyczał na niego, wiadomo, jak się tłum krzyczał. Nie krzyczał agresywnie, tylko krzyczał, no chcemy legalizacji pobytu, ile to może trwać i tak dalej. No to on próbował się jakoś tam tłumaczyć. Więc jeżeli jakiś polityk albo polityczka chce do nas przyjść i się tłumaczyć, ale myślę, że to też nie jest zbyt wygodna rola. Na pewno nie chcemy polityków rządzących, żeby przychodzili i mówili, co oni zrobili.

Do czegoś takiego nie dopuścimy. My jako Fundacja Widzialne organizujemy strajk w Gdańsku fizycznie. ale pomagamy też innym miastom się koordynować. Więc myśmy zadecydowały, że w Gdańsku politycy i polityczki mają nie przemawiać, a jeśli będą przemawiać, to tak jakby mogą przemawiać osoby z opozycji, Oraz tak jakby nie mają, bo tutaj mówiłaś o tym, czy protesty mają być polityczne, czy nie mają być polityczne. Moim zdaniem protesty muszą być polityczne, bo dotykają polityki. My tak jakby protestujemy wobec polityków i protestujemy wokół sprawy, która jest polityczna. Chcemy zmian w polityce.

31:22 Polityczne, ale nie partyjne

Ale co innego to jest polityczne, a co innego to jest partyjne. W sensie nie wyobrażam sobie, że ktoś wychodzi na mównicę i mówi… Tutaj nie ma aborcji, więc dlatego musicie głosować na partię X, bo jak zagłosujecie na tą partię X, to będzie aborcja. No czegoś takiego nie dopuszczamy, ale jeżeli ktoś chce powiedzieć, chcemy aborcji i tak dalej ogólnie, no to na przykład dopuszczamy. Więc jest to bardzo cienka granica, ale na ten moment też osoby z partii rządzących nie zgłaszały się do nas, że chcą przyjść. Zgłasza się do nas partia Razem, która jest partią opozycyjną.

Więc też jej wiarygodność na takim proteście jest trochę większa niż partii, które tworzą rząd. I tutaj właśnie w ich przypadku myśmy zadecydowały, że jakby zapraszamy na strajk, no bo każdy oczywiście może strajkować, ale też chcemy, żeby te ich przemówienia były niepartyjne i żeby to nie była partyjna… partyjna uroczystość, która promuje partie razem, tylko że nawet w miastach, gdzie aktywiści, aktywistki partii razem współorganizują te wydarzenia, to też jesteśmy z nimi umówieni, że to będą wydarzenia Strajki kobiet, czyli tak jakby będą tam symbole strajku kobiet, będziemy mówić o aborcji, o tym jak wygląda sytuacja itd., a nie jakieś wiece partyjne.

Więc wszystkich zachęcam, to będą strajki kobiet, nawet jeżeli gdzieś tam w niektórych miejscowościach jest tam też partia razem. jako współorganizator. U nas w Gdańsku, no my jesteśmy głównym organizatorem i też właśnie staramy się, żeby to było, no bo to będzie polityczne, no będziemy mówić o polityce, będziemy do polityków mówić, ale właśnie niepartyjne.

33:10 A prezydent?

Czy będziecie mieć pretensje tylko i wyłącznie do rządu, czy też możecie mieć pretensje i do prezydenta, bo on już zapowiedział, że żadnych takich aborcyjnych, proaborcyjnych ustaw podpisywać nie będzie. Więc właściwie rząd trochę nic nie może zrobić. No, na razie rząd nic nie zrobił, więc prezydent nawet nie ma możliwości się wykazać. Jeżeli rząd przegłosowałby ustawę legalizującą aborcję albo dekryminalizującą pomoc w aborcji, no to miałybyśmy się okazję przekonać, czy prezydent ją zawetuje, czy nie. I wtedy pewnie poszłybyśmy pod pałac prezydencki i protestowały przeciw prezydentowi. Na razie prezydent nie miał w ogóle okazji nic zawetować, bo koalicja rządząca nic nie przegłosowała.

No więc na ten moment strajkujemy głównie przeciw partiom rządzącym. Oczywiście znowu tutaj powiem, każdy miasto jest trochę niezależne. My jako Fundacja Widzialne jesteśmy głównym organizatorem, ale też zostawiamy duży… jakby dużą wolność każdej osobie organizującej, więc no niektórzy na przykład protestują pod biurami PSL-u, zakładając, że to są główni hamulcowi w tej ustawie. No my protestujemy pod biurem Koalicji Obywatelskiej, bo to jest partia, która obiecała nam aborcję, PSL nam aborcji nie obiecywał, koalicja nam obiecała, koalicja wygrała wybory, stworzyła rząd, ma premiera i nic z tym nie zrobiła.

34:45 Azyl w trzy dni, aborcja w trzy lata

Jeszcze chciałam powiedzieć a propos tej woli politycznej, bo naprawdę jest to śmieszne, jak czasem się mówi, ale to tyle trwa, to trzeba zrobić konsultację, bla, bla, bla, a potem przychodzi jakaś ustawa w stylu na przykład zawieszenie prawa do azylu, które jest priorytetem nagle rządu. I to się dzieje w trzy dni, wszystko się udaje, przegłosowane, podpisane, w ogóle nagle się okazuje, że to wcale nie trwa trzy lata, konsultacje, jakieś praktyki. Mimo, że nawet konsultacje wewnętrzne wobec tamtego projektu ustawy przyniosły opinie złe, nawet z wewnątrz… Tak, bo wszystko to zostało przegłosowane.

Nawet z wewnątrz, nawet z Senatu, nawet z biura legislacyjnego Sejmu. Po prostu wszyscy prawnicy mówili jednym głosem, ale nie tylko prawnicy, przedsiębiorcy, organizacje humanitarne. Wszyscy mówili, że ta ustawa jest po prostu nielegalna też. Tak i jakby moim zdaniem to, że nie mamy aborcji jest kwestią tego, że osoby, które są członkami, członkiniami rządu nie chcą tego przegłosować, bo naprawdę nie wierzę w to, że tak jakby oni się nie mogą umówić z PSL-em, że za to, że to będzie, to oni za czymś tam innym zagłosują. Oni są partią większościową i naprawdę gdyby chcieli, to by to przegłosowali.

I widziałyśmy to w trakcie głosowania nad dekryminalizacją, że część Koalicji Obywatelskiej po prostu nie chce żadnych zmian, które liberalizują prawo aborcyjne. Więc im jest to na rękę, żeby powiedzieć, że to jest wina prezydenta albo PSL-u. Dlatego my protestujemy pod biurem Koalicji Obywatelskiej. No i też widzimy to, że tak jakby mamy w rządzie lewicę. która też mogłaby być bardziej asertywna i tak jakby postawić jakąś sprawę na ostrzu noża. Mamy wiele spraw, tak jak mówiłyśmy o związkach partnerskich, prawach migrantów i migrantek, legalnej aborcji i tak dalej. To są wszystko postulaty lewicowe, które lewica jakoś tak…

przepuszcza przez palce i oni dają rządowi większość, więc też mogą się za czymś postawić.

36:55 Przegrają wybory, jeśli nie dowiozą

No i jeszcze to, co chciałam powiedzieć, że moim zdaniem, jeżeli partie Koalicji 15 października chcą wygrać wybory, to najlepsze, co mogą zrobić, no to właśnie przegłosowywać te ustawy, które obiecali społeczeństwu. I to jest na przykład legalna aborcja. No bo ludzie, którzy zobaczą, że tak jakby rząd to przegłosował, a prezydent zawetuje, no to to jest jakiś argument, czemu miałabym głosować na KO, a nie na PiS, tak? Oni przegłosowali, prezydent zawetował. Czyli tak jakby jest w ogóle jakaś rozbieżność opinii. Jeżeli zagłosuję na K.O., no to w jakiejś perspektywie mogę mieć legalną aborcję.

Jeżeli koalicja nie realizuje swoich własnych obietnic, to jaką motywację mają mieć ludzie, żeby na nich zagłosować w wyborach? Była lista stu konkretów, one nie zostały zrealizowane. Ja nie wiem, takie jakby straszenie PiSem, że PiS będzie gorszy. No, ludzie już też nie pamiętają, jaki był PiS. I według mnie to jest tak jakby jedyna droga, w sensie gdyby teraz mieli jakby dużo ważnych dla ludzi ustaw, ale takich naprawdę ważnych społecznie, leżało u prezydenta to ludzie by mogli bardziej zrozumieć, dlaczego mają głosować na partie, które są teraz w rządzie, a nie na partie, które są teraz w opozycji, czyli np.

partia prawicowa. Według mnie na ten moment za legalną aborcją nie są ani siły rządowe, ani prawicowa opozycja. Więc jaki jest argument, żeby głosować na te partie rządowe? No według mnie to tak jakby, tak jak ja to widzę. To jest dla mnie jakby jedyna droga i też chcemy to pokazać rządowi, że to jest dla nich ostatnia szansa. Oni przegrają wybory, jak nie zaczną realizować swoich obietnic. To teraz tak na serio.

38:43 Czy kobiety zagłosują na Brauna?

Czy jeżeli rząd aborcji nie dowiezie, to młodzi ludzie i kobiety pójdą głosować na Brauna? Albo na PiS? Nie wiem. Ja nie. W tej sytuacji, w której jesteśmy, w sytuacji zagrożenia wojną, w sytuacji zagrożenia zewnętrznego, w sytuacji takiej możliwości… Partie skrajnie prawicowe coraz głośniej mówią o wyjściu z Unii, o tworzeniu takich centrów detencyjnych dla migrantów zamiast centrów integracyjnych. W ogóle jakby o przesunięciu jeszcze tej… w ogóle o zlikwidowaniu praw człowieka jakichkolwiek oraz coraz głośniej mówią, no bo nadal te środowiska są ewidentnie dobrze finansowane, bo mają czas i mają duże wolontariusze, żeby stać pod szpitalami i protestować przeciwko każdemu szpitalowi, w którym lekarze odważą się przeprowadzać legalne aborcje.

Jakby Czy naprawdę jesteśmy gotowe ukarać rządzących w ten sposób, że nie zagłosujemy na nich i czy to nie jest podcinanie gałęzi, na której siedzimy? Znaczy tak, co zrobią inne osoby, to ja nie wiem. Ja na Konfederację nie będę głosowała. Ale mam w tym temacie takie przemyślenie, że ludzie głosują na osoby, które wydają mi się wiarygodne. I to nawet nie ma znaczenia według mnie aż tak bardzo, niestety albo stety, nie wiem tego, jakie poglądy reprezentuje dana osoba. Ale ludzie tak jakby widzą, że ktoś coś mówił, a potem za dwa lata mówi zupełnie co innego.

I że jak można głosować na osoby, które nie są wiarygodne w swoim przekazie.

40:39 Prawicowe narracje KO i 800+

I tym bardziej chciałam powiedzieć, że partie, które teraz są partiami rządzącymi, na przykład Koalicja Obywatelska, oni zobaczyli to, że ludzie głosują na prawicę i tak jakby zwiększa się ta popularność partii prawicowych i sami przejęli te prawicowe narracje. Przecież odebranie 800 plus osobom z Ukrainy, które nie pracują, to był pomysł Koalicji Obywatelskiej. I tak jakby to przez koalicję obywatelską teraz osoby z Ukrainy są dyskryminowane przez prawo i są nierówno traktowane i nie dostają 800+, kiedy nie pracują. To więcej kończą się im miejsca w tych domach zbiorowego zakwaterowania.

Tak, też. Ale tutaj jest taka jawna dyskryminacja. W sensie prawo polskie teraz równie traktuje osoby z Polski i osoby z Ukrainy. No i ja uważam, że takie coś to jest strzał w kolano, no bo wiadomo, że osoba, która jest przeciwna przyjmowaniu migrantów i migrantek, ona nie będzie głosowała na Koalicję Obywatelską, tylko będzie głosowała na partie, które od początku do końca mówiły, że one są przeciwne przyjmowaniu migrantów i migrantek. Moim zdaniem, no bo tak jakby te partie są wiarygodne. A może… No, mów, mów. Chciałam dokończyć zdanie.

No a partie, które tak jakby są… centrowe, lewicowe, nie wiem jak to powiedzieć, no liberalne, kiedy promują te prawicowe narracje i na przykład ograniczają właśnie prawa migrantom i migrantkom, tak naprawdę promują te partie prawicowe, no bo one zawsze będą bardziej wiarygodne w tym, niż te partie, które zmieniają zdanie. No tak, ale sama powiedziałaś przed chwilą, że młodzi ludzie już nie pamiętają, jak było za czasów PiSu. Więc być może są też kolejni młodzi ludzie, którzy nie pamiętają, że Platforma Obywatelska, Koalicja Obywatelska kiedyś się nazywała Platformą Obywatelską i kiedyś była partią…

liberalną, która mówiła o prawach człowieka i w ogóle jej działacze byli związani z walką o prawa człowieka jeszcze od czasów opozycji antykomunistycznej. Więc może tacy ludzie też już są, którzy nie kojarzą z tym, którzy wychowali się, wchodzą w dorosłość, obserwując Koalicję Obywatelską, która jest partią… centrowo-prawicową, mocno konserwatywną, niechętną prawom człowieka i dyskryminującą migrantów i dyskryminującą kobiety i po prostu pójdą na nią zagłosować. Może, ale na razie mamy tak, że rząd został wybrany w ostatnich wyborach i obiecywał nam konkretne rzeczy. Wśród nich nie było tych rzeczy.

Na przykład legalna aborcja była jednym z postulatów partii rządzącej i na tą partię głosowały osoby. To nie było 10 lat temu, to było 3 lata temu, więc myślę, że osoby, które głosowały na koalicję obywatelską, wiedzą, na jakie postulaty głosowały. To może trzeba im dać szansę, żeby jeszcze mieli kolejne lata, żeby mogli przekonywać polskich prawicowców, że warto na nich głosować. Wtedy w końcu dokona się ta zmiana. Prawicą będzie Platforma Koalicja Obywatelska, lewica stanie się z powrotem lewicą i zapanuje jasność, będzie wiadomo o co chodzi. Koalicja Obywatelska chyba nigdy nie była tak naprawdę lewicową partią.

To, że się ją przedstawia jako lewicową, to też jest pewnego rodzaju nieporozumienie. Ale ja jakby nie zmieniam mojej opinii. Uważam, że partie powinny realizować to, co obiecały. I że nawet wyborcy, którzy na przykład nie popierają konkretnego polityka i polityczki, ale widzą, że obiecała… obiecał trzy ważne rzeczy i te trzy ważne rzeczy zrealizował albo zrealizowała. Oni się cieszą uznaniem, tak jakby ogólnie uznaniem społecznym i jakimś takim, no nie wiem, szacunkiem, zrozumieniem i tak

44:55 Mamdani: trzy obietnice

dalej. No ja jakby tylko to, no widzimy przykład Zohrana Mamdaniego w Nowym Jorku, obiecał trzy rzeczy, jakieś tam szybkie autobusy, opiekę dla dzieci i mieszkalnictwo, no rządzi tam niecały chyba rok. No i już te rzeczy wszystkie są trzy w trakcie realizacji, część zrealizowana i tak dalej. No i on się spotyka z Donaldem Trumpem, który ma zupełnie inne poglądy niż on i jest szanowany, lubiany, oni się śmieją, ich ich rają razem. Ja bym chciała takich polityków, którzy stoją ze swoimi rzeczami i to jest też mój apel do polityczek i polityków, że no może warto tak jakby postawić na swoim, jeżeli w coś wierzycie, jeżeli jesteście w koalicji obywatelskiej.

a resztę koledzy i koleżanki z waszej partii nie chcą realizować waszych postulatów, no to się postawcie. My jako wyborcy naprawdę chcemy to docenić, ale chcemy widzieć, że tak jakby ktoś coś takiego w ogóle robi, a nie, że wszyscy idą za głosem partii. Już chciałam, bo tak pięknie powiedziałeś, myślałam, że już na tym zakończymy, ale jednak korci mnie, żeby zapytać jeszcze.

45:59 Protest bez pałek i gazu

No bo pamiętamy te protesty kobiece za czasów PiSu, pamiętamy starcia z policją, pamiętamy kije, te pałki teleskopowe, gaz pieprzowy, kordony policji zamykające drogę wyjścia z placów, tłumy przerażone, bezbronne. których nie chroni nic, nawet legitymacja poselska, posłanek, które stoją między protestującymi i starają się je chronić. Mam wrażenie, że teraz wychodząc na ulicę 22 października raczej niekoniecznie myślimy, trzeba będzie wziąć ze sobą, nie wiem, kefir do przemywania oczu po gazie pieprzowym, albo trzeba będzie wziąć ze sobą maskę, albo trzeba będzie… zapisać sobie na ręku numer telefonu kontaktowego do kogoś, bo jak mnie zgarnie policja, wywiezie za miasto i nie będę się mogła skontaktować, nie wiem, właśnie z rodzicami, z najbliższymi, z dziećmi, z kimś tam, to żeby ślad po mnie nie zniknął.

A takie rzeczy dokładnie pamiętamy z tych protestów z dwudziestego roku. Więc jednak Bardzo oczywiście, ja się totalnie zgadzam. Jeżeli politycy wprost kłamią, tracą swoją wiarygodność. Jeżeli nie spełniają swoich obietnic, tracą wiarygodność. Ale mimo wszystko mam wrażenie, że fajnie jest protestować, kiedy rządzi koalicja obywatelska niż kiedy rządzi PiS albo kiedy rządziłaby Konfederacja. Ja się zgadzam. I ogólnie ja się cieszę, że w 2023 roku wyborów nie wygrał PiS i że mamy rząd, który w jakichś aspektach jest bardziej demokratyczny, dopuszcza mnogość opinii, że możemy, no nie wiem, takie przykłady, no na przykład…

online konsultować ustawy, że wiemy, że jak wyjdziemy na ulicę, to nie zostaniemy pobite przez policję, tylko że raczej zostaniemy ochronione. Chociaż w Gdańsku myśmy zawsze były chronione przez policję, nawet w 22 roku, więc to też zależy od miasta. Ale to tak jakby… To nie znaczy, że nie możemy wymagać. I ja uważam, że to, że my będziemy wymagać, to wręcz może pomóc Koalicji Obywatelskiej stać się bardziej wiarygodną i zrealizować te obietnice. Jakby ja myślę, że my tak jakby… No to, że mamy prawo do protestu, to co?

No to już mamy osiąść na laurach i stwierdzić, no to już nic nie będziemy robić, bo było gorzej. My musimy protestować i też tak jakby używać innych form nacisku na polityków i polityczki. Tak działa demokracja. że jeżeli politycy, polityczki widzą, że coś jest popularne, no to będą za tym optować, a jeżeli temat zanika i nikt o nim nie mówi, przecież temat aborcji był bardzo popularny i zebrała się komisja, powiedzieli, że to taka ważna komisja, bla, bla, bla, no a potem trochę ucichło, więc przestali to robić.

49:16 Jak naciskać na polityków

Ja chciałam wszystkich zachęcić, żeby się angażować, żeby chodzić na protesty, to jedno, organizować protesty, jeżeli chcecie coś zmienić, ale też są inne formy, można… chodzić na przykład na dyżury poselskie i senatorskie, tam zadawać konkretne pytania. Moja babcia lat 86 chodzi do posłów i posłanek, na których głosowała i mówi, a pani jakaś tam, a co tutaj z moim chodnikiem, a co z czymś tam, a pani, ja na panią głosowałam, a nie ma tego. Bardzo zachęcam. Można pisać petycje, można właśnie konsultować ustawy online. Do tego wszystkiego bym nas zachęcała.

Bo rząd, który jest lepszy od poprzedniego, no nie jest wystarczająco dobry, więc tak jakby w naszych rękach jest to, żeby zrobić tak, żeby ten rząd był wystarczająco dobry, a jeżeli nie, no to żeby go zmienić. Na tym polega demokracja.

50:05 Zatrudnijmy prezydenta

Kto tworzy państwo, rząd czy obywatele? Obywatela. To my wybieramy, to my zatrudniamy. My w kampanii wyborczej prezydenckiej miałyśmy takie hasło zatrudnijmy prezydenta. Przeprowadzałyśmy rekrutację na stanowisko. Były widełki płacowe, był zakres obowiązków, były wymagania i rozmawiałyśmy z kandydatami przez… takie rozmowy o pracę przeprowadzałyśmy, to my płacimy podatki i płacimy naszym politykom i polityczkom za to, żeby realizowali te postulaty, które nam obiecali, więc to my tworzymy państwo, oni nas tylko reprezentują i są przez nas zatrudnieni, więc mają robić to, do czego zostali zatrudnieni.

50:53 24 miasta, 22 października

To teraz podsumujmy. W ilu miastach w tej chwili, według Twojej wiedzy, w ilu miastach odbędą się 22 października protesty? Mamy aktualnie protesty zaplanowane w 24 miastach. W Białymstoku, Bielsko-Białej, Bydgoszczy, Częstochowie, Gdańsku, Gdyni, Jeleniej Górze, Kaliszu, Katowicach, Kielcach, Koszalinie, Lublinie, Łodzi, Olsztynie, Opolu, Poznaniu, Rzeszowie, Siedlcach, Szczecinie, Toruniu, Warszawie, Wrocławiu i Zielonej Górze. I bardzo zachęcamy osoby, które są z tych miast, żeby 22 października wyjść na ulicę. Jeżeli nie wiecie, gdzie jest protest w waszym mieście, to wejdźcie na stronę Fundacji Widzialne na Instagramie albo na Facebooku, albo napiszcie do nas maila, my wam damy znać, gdzie i o której.

Są też wydarzenia na Facebooku, które współorganizujemy w każdym mieście, więc można to łatwo znaleźć. A jeżeli w twojej miejscowości nie ma jeszcze protestu, bo ja chciałam w ogóle powiedzieć, że się zgłasza mnóstwo osób, które nigdy nie organizowały protestu, które ma na przykład 18 lat i jak był strajk i kobiet 6 lat temu, no to miało 12, więc w ogóle nie było na strajkach. I one organizują protesty, my te osoby wspieramy, dzwonimy się z nimi, mówimy jak zgłosić manifestację i tak dalej. co zrobić, więc wesprzemy Was, jeżeli chcecie.

Więc jeżeli chcecie zorganizować protest w swojej miejscowości, to też się do nas odezwijcie albo na maila, albo przez media społecznościowe. I naprawdę ja w ogóle się czuję, że ja jestem już teraz doświadczonym pokoleniem. To taka anegdotka, my zawsze byłyśmy traktowane jako Fundacja Widzialne, jako fajne młode aktywistki. A teraz ja organizując te protesty czuję się jak starsza, doświadczona koleżanka, która innym ludziom mówi, jak to się robi. I w ogóle to jest mega super, bo naprawdę protesty w różnych miastach organizują ludzie, studenci, ale nawet uczniowie liceum, którzy mają 18 lat albo nawet mniej i są mega zmotywowani, żeby coś zmienić, żeby w Polsce się wreszcie coś zmieniło.

Więc jeżeli chcecie, to naprawdę odzywajcie się. No i widzimy się wszyscy 22 października

53:02 Aborcja w Polsce: gdzie szukać pomocy

na strajkach. I jeszcze może ostatnia rzecz, którą powiem na koniec, bo chciałabym, żeby to jednak wybrzmiało. Jeszcze raz chciałam powiedzieć, że własna aborcja jest w Polsce legalna, więc jeżeli potrzebujesz zrobić aborcję, to możesz zamówić tabletki aborcyjne online na stronie Women Help Women, ale możesz też zadzwonić na numer Aborcyjnego Dream Teamu 22 29 22 597. I dziewczyny mogą ci pomóc wyjechać za granicę, jeżeli jesteś w ciąży po 12 tygodniu. Możesz też przyjść do przychodni albo tak, albo zadzwonić na naszą infolinię pomocową, to jest 739-127-579 i my pomożemy ci umówić spotkanie z lekarką, która powie ci co i jak, jak będzie wyglądała twoja aborcja, na co być gotowym, skonsultuje cię przez telefon, czy wszystko jest okej.

Więc to chciałam powiedzieć, bo chciałabym, żeby wybrzmiało, że własna aborcja w Polsce jest legalna i że nie będziesz nigdy sama. My jako środowiska feministyczne pomagamy w aborcjach, wspieramy, informujemy, więc polecamy się.

54:07 Strajki kobiet nas zsieciowały

A ja jeszcze też chciałam na koniec powiedzieć, że jednym z fantastycznych osiągnięć, bo często słyszę, że co ten tam strajk kobiet zrobił takiego, skoro ta aborcja nadal jest dla nas niedostępna. Jednym z fantastyczniejszych osiągnięć tych strajków jest to, żeśmy się wszystkie zsieciowały. Jest masa organizacji, jest masa grup formalnych i nieformalnych. kobiet, młodych ludzi, dziewczyn, młodych chłopaków, w ogóle ludzi, którzy chcą sobie pomagać, czują się obywatelami, są gotowi od państwa wymagać, nie tylko pokornie pochylić głowy i zagłosować na tego, kto tam się podstawi, tylko wymagać i oczekiwać takiego państwa, w którym będą się czuli dobrze.

I to jest naprawdę jedno z większych osiągnięć. tych ostatnich lat. Tak i mam nadzieję, że teraz znowu pokażemy, że no po prostu politycy i polityczki muszą się z nami liczyć. Z kobietami, ale też z innymi osobami, które popierają legalną aborcję w Polsce. Więc no co, zapraszam wszystkich na ulicę. Widzimy się 22 października o 18. Jak jest. Do zobaczenia. Do zobaczenia. Dzięki.

Działaj: Prawa kobiet

Podpisz apele o legalną aborcję i prawa kobiet na naszademokracja.pl.

Zobacz apele

Cafe Akcja to podcast i kanał wideo Akcji Demokracji. Rozmowy prowadzi Katarzyna Przyborska. Wszystkie odcinki: youtube.com/@CafeAkcja i Spotify. Petycje i apele, o których mówimy w rozmowach, są na naszademokracja.pl.