Roman Głodowski: „Dzik jest lekarzem lasu”. Cafe Akcja #4
Można straszyć imigrantami, można osobami LGBT, a można, jak się okazuje, dzikiem. Roman Głodowski ze Stowarzyszenia „Nasz Bóbr” i Ruchu Antyłowieckiego, ambasador akcji „Uwaga Polowanie. Zmieńmy prawo łowieckie na dobre”, tłumaczy, jak panika wokół dzików stała się paliwem dla 130-tysięcznego hobby i kto na tym naprawdę zarabia.
Rozmawiamy o tym, czy strzelanie do dzików powstrzymuje ASF (nie: od ponad 10 lat wydajemy na to miliony z podatków, a ASF dalej jest), dlaczego dziki uciekły do miast (bo w lesie się do nich strzela) i o micie, że bez myśliwych zwierzęta „by nas zalały”. Pada zdanie, które zostaje w głowie: myśliwi w ogóle nie są nam potrzebni, bo to dzik jest lekarzem lasu.
Jest też część najtrudniejsza: wstrząsająca historia rannej sarny i tego, dlaczego zamiast weterynarza do cierpiącego zwierzęcia przyjeżdża myśliwy. I konkret na koniec: czego domaga się obywatelski projekt zmian w Prawie łowieckim.