Można straszyć imigrantami, można osobami LGBT, a można, jak się okazuje, dzikiem. Roman Głodowski ze Stowarzyszenia „Nasz Bóbr” i Ruchu Antyłowieckiego, ambasador akcji „Uwaga Polowanie. Zmieńmy prawo łowieckie na dobre”, tłumaczy, jak panika wokół dzików stała się paliwem dla 130-tysięcznego hobby i kto na tym naprawdę zarabia.

Rozmawiamy o tym, czy strzelanie do dzików powstrzymuje ASF (nie: od ponad 10 lat wydajemy na to miliony z podatków, a ASF dalej jest), dlaczego dziki uciekły do miast (bo w lesie się do nich strzela) i o micie, że bez myśliwych zwierzęta „by nas zalały”. Pada zdanie, które zostaje w głowie: myśliwi w ogóle nie są nam potrzebni, bo to dzik jest lekarzem lasu.

Jest też część najtrudniejsza: wstrząsająca historia rannej sarny i tego, dlaczego zamiast weterynarza do cierpiącego zwierzęcia przyjeżdża myśliwy. I konkret na koniec: czego domaga się obywatelski projekt zmian w Prawie łowieckim.

Obejrzyj odcinek na YouTube · Subskrybuj Cafe Akcja

O czym rozmawiamy w Cafe Akcja #4

  1. Najmocniejsze fragmenty
  2. Myśliwi, których nikt nie lubi
  3. Ilu myśliwych nam potrzeba?
  4. Na co naprawdę poluje się w lesie
  5. ASF – wymówka dla strzelania (miliony z podatków)
  6. Czy dziki w ogóle roznoszą ASF?
  7. Dziki w mieście – uciekły przed strzałami
  8. Ustawa: strzelać aż do wyczerpania populacji
  9. 2 miliony dzików w 10 lat
  10. Jak (i czy) zabija się dziki w Warszawie
  11. Dziki w domu seniora – co się naprawdę stało
  12. Czy bez myśliwych dziki by nas zalały?
  13. Płoty zamiast strzelania – jest alternatywa
  14. Przyroda reguluje się sama (przykład bobrów)
  15. Zabieramy zwierzętom przestrzeń
  16. „Dzik jest lekarzem lasu"
  17. „Myśliwi w ogóle nie są nam potrzebni"
  18. Wstrząsająca historia z sarną
  19. Inicjatywa „Uwaga Polowanie" – jak dołączyć do zbiórki
  20. Czego chce projekt ustawy: jawność polowań
  21. Jawność finansów i koniec polowań dewizowych
  22. Zakaz strzelania do ptaków, ambony przy rezerwatach
  23. PZŁ – najsilniejsze lobby w rządzie
  24. Zostawmy lasy zwierzętom

Zapis rozmowy

Zapis z napisów do odcinka, przygotowanych automatycznie i poprawionych ręcznie. Rozmawiają Roman Głodowski i Katarzyna Przyborska. W cytatach mogą zdarzyć się drobne błędy, rozstrzyga nagranie.

Pokaż pełny zapis rozmowy

00:29 Myśliwi, których nikt nie lubi

Dzień dobry, Cafe Akcja. Dzisiaj rozmawiamy z Romanem Głodowskim ze Stowarzyszenia Nasz Bóbr oraz z Ruchu Antyłowieckiego oraz z ambasadorem akcji Uwaga Polowanie. Zmieńmy prawo łowieckie na dobre. Dzień dobry. Dzień dobry. Chciałabym, żebyśmy się dzisiaj pochylili nad takim problematycznym gatunkiem, który szwenda się po lesie i oni się nazywają myśliwi i nikt ich nie lubi. Właściwie większość społeczeństwa nie popiera tego, co oni robią w lesie. Uważa, że jest z nimi jakiś problem, bo łakną krwi i bardzo chcą zabijać i wszystko im się myli z dzikiem. I w ogóle trudni są. Człowiek idzie do lasu, chce odpocząć, chce pójść na spacer, zbierać grzyby, cieszyć się pięknem przyrody i cały czas słyszy huk wystrzałów.

Jest to po prostu nie do zniesienia. I wydaje mi się, że ta akcja Zmieńmy prawo łowieckie na dobre, uwaga polowanie, wychodzi trochę jakby z troską o tych myśliwych, żeby może jakoś wytłumaczyć społeczeństwu, ilu ich jest, ilu ich potrzeba, dlaczego, czy oni są w ogóle potrzebni, do czego oni służą w tym lesie. I może dzięki tej akcji… i wyregulowaniu prawa związanego z działalnością myśliwych, ci myśliwi staną się trochę bardziej lubiani, trochę będą otoczeni… Bardziej znośni. Bardziej znośni, ale też trochę otoczeni większą sympatią społeczną. Już nie będzie nikt tak na nich strasznie pomstować. Więc chciałabym, żebyśmy dzisiaj o tym…

02:13 Ilu myśliwych nam potrzeba?

porozmawiali, ale zacznijmy od takiej kwestii, ilu myśliwych nam potrzeba, bo w tej chwili jest ich… No pewnie ze 120 tysięcy, coś koło tego. 130 tysięcy. I czy ta liczba jest taka, jak powinna być? Wystarcza? Nie wiem, do czego. Zaraz wejdziemy w to, co oni robią w lesie i co z tego, co oni tam robią, jest potrzebne i czy nie ma żadnej alternatywy. No jasne. Ilość myśliwych w Polsce, 130 tysięcy, ciężko powiedzieć, czy jest wystarczająca, czy za mała, czy za duża. Przede wszystkim musimy sobie określić, co oni robią. Jeżeli tutaj rozważymy wszystkie te aspekty i weźmiemy sobie ustawę prawo łowieckie i zaczniemy czytać i pochylać się nad tym, co jest napisane No to tutaj w zasadzie można sobie jakąś tam snuć bajeczkę, interpretację o tym, że jest to grupa absolutnie potrzebna, bo ona musi regulować populację dziko żyjących zwierząt w lasach. Nie wiadomo akurat dlaczego tylko te kilka gatunków, ale już na marginesie. A jakie gatunki tam są w tych przepisach ustawionych?

03:35 Na co naprawdę poluje się w lesie

Przede wszystkim są gatunki takie, do których myśliwi chcą polować, chcą strzelać i to w zasadzie można tak naprawdę taką klamrą zamknąć, bo nie jest atrakcyjne dla myśliwych na przykład strzelanie do bobrów, znaczy dla niektórych jest. Zdaje się, że nawet przez te ostatnie lata wiele tysięcy bobrów zostało. Tak, tylko że to jest bardzo mała grupa myśliwych. To też musimy sobie jasno powiedzieć, że nie każdy myśliwy chce polować na bobry, na przykład dlatego, że to jest zwierzę trudne do zlokalizowania, do złapania i do zabicia. Poza tym takie polowanie nie jest atrakcyjne dla myśliwych. Większość myśliwych jednak chce sobie polować na jakichś tam zbiorówkach, razem z kumplami, przy okazji jakaś impreza się ogarnie. I to jest dla nich fajne. To jest dla nich fajne polowanie. Polowanie na ptaki jest dla nich bardzo fajnym polowaniem. Kiedy się właśnie rozpoczyna sezon, może się spotykać z kumplami, postrzelać do ptaków, w zasadzie bez tak naprawdę żadnej kontroli. To jest super, tak? A cała ta otoczka i cała ta opowieść o tym, że jakaś tam regulacja populacji, no umówmy się.

Do dzików się poluje, dlatego przede wszystkim w tej chwili, że się to opłaca, jeżeli chodzi właśnie o myśliwych. Za każdego dzika dostają po prostu pieniądze. Ja w tej chwili nie pamiętam, bo tam jakieś zmiany były. Ile dokładnie tam jest, ale… Jakie to są kwoty mniej więcej? To jest chyba tam 350 zł, jeżeli dobrze pamiętam. Mogę się mylić, ale… Czyli to jest dla nich i przyjemność, i zysk. Oczywiście, że tak. Przepisy dotyczące ASF jasno określiły i to jest określone, jakie są stawki za zabitego dzika. Wcześniej to było troszeczkę inaczej, bo też było za…

05:15 ASF – wymówka dla strzelania (miliony z podatków)

Za samice było inaczej, za samca było trochę inaczej. Teraz chyba to zrównali tą kwotę do jakiejś jednej. No ale cały czas tak jest i po prostu myśliwy dostaje za każdego dzika, załatwionego dzika, dostaje kasę z naszych podatków. Ale tu jest kwestia ASF-u, więc oni nie walczą z dzikami, tylko walczą z ASF-em. Na papierze. Jak to? W lesie walczą? No tak, oczywiście. Tylko że ASF jest taką chorobą, jest wredna choroba oczywiście, bo ona dziesiątkuje populację zwierząt. Osobiście miałem okazję uczestniczyć kilka lat temu, jak był, między innymi właśnie w tych powiatach podwarszawskich ASF się pojawił, tak jakieś 6 lat temu to mniej więcej było, gdzie sam osobiście chodziłem po terenach, które najczęściej odwiedzałem i po prostu wyszukiwałem dziki.

te martwe. I ja wiem, jak to dokładnie wyglądało. Jak wygląda ta choroba? Generalnie choroba, jeżeli już trafi się w jakimś stadzie, to jest kwestia dosłownie kilku dni, kilku tygodni i jest po dzikach. Tam nie ma już co zbierać. Wszystkie dziki umierają natychmiast praktycznie. One się nie przemieszczają, one są wtedy osłabione. Jeżeli są już pierwsze objawy ASF-u, to dzik tak naprawdę w zasadzie nie przemieści się na pewnie nawet na kilkadziesiąt metrów. On po prostu umiera i koniec. Czyli dzik ma gorączkę, jest słaby i właściwie ta… Tak, cieknie, cieknie, taka piana z pyska po prostu leży, chce po prostu sobie w spokoju umrzeć i to jest, tak to się dzieje. Nic tu się nadzwyczajnego…

To w jaki sposób strzelanie do dzików zapobiega chorobie? W żaden sposób. Jakby zapobiegało, to już nie mielibyśmy problemu z ASF. Od ponad 10 lat się zabija dziki ze względu na ASF, chyba ponad 10. Wydane jest z budżetu państwa kupę milionów pieniędzy z naszych podatków. Zapłaciliśmy to myśliwym. No i dalej ten ASF jest w zasadzie. No i tutaj oczywiście pod płaszczykiem, no duża rola jest oczywiście rolników i polityków PSL-u, którzy w dużej części też są również myśliwymi. No ale cała ta narracja, cała ta opowieść o ASF-ie jest skierowana właśnie w taki sposób, że trzeba wybić wszystkie dziki, bo jeżeli dziki będą…

Czyli jeżeli będzie ASF, a dziki są wektorem tego wirusa, tej choroby, no to nagle te dziki jakimś magicznym sposobem pojawią się w chlewniach, zarażą świnie, którymi my musimy całe społeczeństwo wykarmić i po prostu szlak trafi. Jak często dzik trafia do chlewni? Nigdy się to nie zdarzyło chyba. No co najwyżej może myśliwy, który jest rolnikiem, iść na polowanie, upolować dzika, który jest akurat zarażony ASF-em i po prostu przywlecza to sobie na samochodzie, na butach. czy pies, który jego do polowań używany przyprowadzi. I to jest wektor. Człowiek i osoby, które mają z tym styczność. To jest wektor roznoszenia się ASF, a nie dziki. Dziki nie wchodzą do chlewni. Poza tym trzeba stosować bioasekurację, na to są pieniądze.

System jest absolutnie wymyślony i jest dobry, tylko trzeba go stosować. Chlewnie rolnicy muszą po prostu zabezpieczyć się swoje… Czyli ASF jest wymówką dla strzelania, które przynosi przyjemność. Tak jak powiedziałem, jeżeli byśmy w ten sposób mieli zwalczyć ASF, to ASF już był dawno zwalczony. A tutaj cały czas tak naprawdę tego króliczka ganiamy i nic się więcej nie zmienia. ASF jest.

08:36 Czy dziki w ogóle roznoszą ASF?

Co więcej, jak rozumiem, jak jest polowanie i to jest polowanie z nagonką, to dziki, które mogą być nosicielami tego ASF-u, ale może same jeszcze nie są ciężko chore i jeszcze mają siłę uciekać, biegną w panice przed siebie i niosą ten ASF dalej, nie? Zgadza się, to też jest oczywiście przyczyna, aczkolwiek to myślę, że to jest… Jedna z przyczyn oczywiście rozprzestrzenia się, ale to jest oczywiście, mówimy cały czas o jakimś rozprzestrzeniu się na małą skalę. Natomiast żeby ten wirus z zachodniej czy wschodniej Polski przeniósł się na zachodnią, dzik nie fruwa, on nie migruje na takie odległości i to nie są bociany, więc nie zawlecza tego wirusa pod zachodnią granicę. Natomiast były takie przypadki, przecież mieliśmy to kilka lat temu, obserwowaliśmy takie sytuacje, że nagle pojawiło się jakieś ognisko ASF pod zachodnią granicą. No tak się akurat dziwnie złożyło, że to było po jakichś tam imprezach hubertowskich, gdzie po prostu masowo myśliwi zjeżdżają się i tam po 150 myśliwych na jednym polowaniu sobie urządza odstrzał sanitarny dzików, tak zwany odstrzał sanitarny.

No to wszystko jest oczywiście… Oni generalnie są w stanie wszystko wytłumaczyć i wszystko przepisać pod ten mroczny ASF. W rzeczywistości chodzi tylko i wyłącznie o dobrą zabawę, o możliwość polowania. Dzik jest dla nich w zasadzie też atrakcyjnym zwierzęciem do polowania, no bo to jest tam kupę mięsa i tak dalej, więc oni się… Oni się dobrze w tym czują. Łatwiej jest, wbrew pozorom, do upolowania. Jeszcze tym bardziej, jak mają polowania zbiorowe z naganką, więc jak ktoś im napędzi jeszcze te dziki pod lufę, no nic, tylko miło spędzić weekend. Czy jest jakiś okres ochrony dzików? Jak są małe dziki na przykład, jak jest wiosna, jak one się rozmnażają? Tutaj tylko wchodzi tak naprawdę etyka myśliwego. Jeżeli myśliwy…

10:44 Dziki w mieście – uciekły przed strzałami

uzna, że nie chce zabijać, no to nie będzie zabijał i tyle. Okej, czyli nie jest ograniczony żadnymi zewnętrznymi przepisami. To szybko jeszcze przejdźmy do kwestii dzików w mieście. Czy dziki w mieście wzięły się, skąd one się wzięły? Czy to dlatego, że w lesie trochę zaczyna brakować dla nich miejsca? Nie czują się bezpiecznie? Czynników jest dużo. Właśnie mi w tej narracji publicznej, bo bardzo często uczestniczę w takich spotkaniach, w takich rozmowach, ale też dużo słyszę, cały czas się mówi o tym, że miasto jest takim miejscem, gdzie jest dużo jedzenia dla dzików, bo wyrzucamy śmieci itd. Ostatnio też słyszałem takie…

takie stwierdzenie, że miasta są cieplejsze, więc dlatego też łatwiej dzikom tutaj funkcjonować. Proszę, dwa stopnie różnicy między wsią a miastem nie robi takiej różnicy dla dzika. Znaczy, problem oczywiście jest złożony, tak? I oczywiście, tak, jest dużo pokarmu, bo mamy śmietniki otwarte, zamknięte, jakieś… wywalamy jakieś tam, no nie wiem, resztki tego jedzenia, co jest co jest dobrą stołówką dla dzików, no ale te dziki skądś się pojawiły. No i tutaj myślę, że powinniśmy zacząć od tego, jak to się w ogóle wszystko zaczęło. Czyli właśnie, zmasowane polowania na dziki wszędzie.

A powiedzmy to jeszcze raz, bo to zaczęliśmy rozmawiać, chciałam dopytać o to, zanim znaleźliśmy się w świetle kamer, że jest taka ustawa, która pozwala na nieograniczone strzelanie do populacji dzików, właściwie aż do jej…

12:30 Ustawa: strzelać aż do wyczerpania populacji

Wyczerpanie. W sensie można je zniszczyć. To znaczy myśliwi nigdy nie zrobią czegoś takiego, że wybiją wszystkie dziki. Bo myśliwym nie zależy, żeby wszystkie dziki zostały odstrzelone. Myśliwy musi mieć… Żeby miał na przyszły sezon też do czego strzelać. Trochę wejdę w skórę takiego myśliwego i powiem w ten sposób. Musimy mieć jakąś populację zwierząt, do których możemy strzelać. Do których chcemy strzelać i możemy strzelać. Więc nie zabijemy wszystkich dzików, bo w przyszłym roku oczywiście nie mielibyśmy do czego strzelać, więc zawsze ta populacja będzie tak ułożona i to dotyczy każdego zwierzęcia, które jest na liście gatunków łownych, żeby było do czego strzelać, żeby się wszystko zgadzało na papierze, odstrzeliwujemy tylko nadwyżkę tak zwaną, czyli mamy określoną pulę, tyle ile się mniej więcej rodzi, tyle mniej więcej zabijamy w sezonie.

I mamy mniej więcej w tym łowisku tyle samo zwierzę. No niestety, no tak wygląda, tak wygląda. To nie trzeba być naprawdę, skończyć tutaj, nie wiem, 15 uniwersytetów, żeby to zrozumieć, tylko wystarczy poznać po prostu sposób myślenia i trochę popatrzeć na to, jak działa ta gospodarka łowiecka, tak zwana gospodarka łowiecka, bo to z żadną gospodarką nie ma nic wspólnego. To jest tylko i wyłącznie hobby. Ale też te w ciągu, sprawdzałam, 10 lat zabito 2 miliony dzików. I ASF cały czas jest. I ASF cały czas jest. I populacja dzików spadła kilkukrotnie.

Z sześćdziesięciu siedemdziesięciu pięciu tysięcy, tak? Do dwustu sześćdziesięciu pięciu w dziesięć lat? Tam do sześćdziesięciu chyba pięciu. Do sześćdziesięciu pięciu w dziesięciu lat. Tak, tak. I to są dane podawane przez bodajże nawet koła łowieckie i… Czyli naprawdę po prostu dziesięciokrotnie właściwie, tak? Bo jak z 60 tysięcy do 60, z 200 tysięcy do 60. To jest po prostu naprawdę jakieś takie tąpnięcie populacyjne. Armagedon właściwie.

14:38 2 miliony dzików w 10 lat

No może nie Armagedon, ale generalnie tak. Jest populacja zdziesiątkowana. Właśnie, bo tutaj wracamy do tej kwestii tych dzików w mieście. Bo tutaj, tak jak wspomniałem, należy rozpocząć dyskusję od tego, dlaczego one się w ogóle tam pojawiły. Nie dlaczego one są w mieście. Bo dlaczego są, to wiemy. One czują się po prostu de facto tu bezpieczniej. Bo tu się nie strzela. Bo tu się do nich nie strzela. To jest właśnie ta kwestia. Teraz już się strzela ostatnio. No tak, tylko że to jest troszeczkę też inaczej, bo za chwilę do tego jeszcze pewnie wrócimy. Natomiast tak właśnie, rozpoczęto masowe zabijanie dzików w lasach, w obwodach łowieckich. Czyli w zasadzie wszędzie, każdego praktycznie dnia ktoś na te dziki poluje. W weekend to jest w ogóle już jakaś masakra, bo są zbiorówki.

i te polowania z nagankami, więc te dziki po prostu były wszędzie męczone. Do tego dochodzi oczywiście gospodarka leśna, chociaż dziki są w stanie, oczywiście są inteligentne zwierzęta, więc one się bardziej przystosują do dźwięku pił i jakiegoś takiego hałasu w lesie niż do strzału, po prostu przed myśliwym będą zawsze uciekać. Więc oczywiście zdziesiątkowanie populacji w lasach i nie tylko w lasach, gdzieś tam poza obszarem miejskim, ale właśnie ta presja łowiecka spowodowała, że część tych dzików po prostu z tego miasta uciekła. I to jest naturalny proces. To są inteligentne stworzenia, szukają bezpiecznego miejsca. Oczywiście, nawet w obszarach wiejskich, jeżeli byśmy sobie nawet dokładnie prześledzili te miejsca, gdzie dziki występują, to dziki chętniej gdzieś właśnie obok wsi będą w jakimś polu na włoci, gdzie nikt tam nie wchodzi, tam sobie zrobią barłogi i tam sobie będą leżały, nie pójdą do lasu, nie będą tam siedzieć, bo wiedzą doskonale, że tam nic dobrego ich nie czeka. Więc jakby, o nawet ostatnio jakiś czas temu też czytałem o tym, że Wajrak o tym opowiadał, że On chodzi przecież praktycznie każdego dnia tak do lasu, do puszczy i szuka tych zwierząt. Mówi, że w zasadzie łatwiej mu jest ostatnio spotkać wilka niż dzika. Po prostu tych dzików tam w tych naturalnych miejscach nie ma. Więc jeżeli te dziki pouciekały do miasta i tutaj czują się bezpiecznie, to tak naprawdę sami stworzyliśmy taką nową populację dzików miejskich właściwie troszeczkę. Dziko żyjących, ale miejskich. No i one tu się po prostu lepiej czują.

A oczywiście nie ma presji polowania, no bo polowania jako takiego nie ma. Są ludzie, do których się przyzwyczaiły. Dziki sobie po prostu łażą obok nas. Nie jest to nic w tej chwili już nadzwyczajnego i nikt sobie tak naprawdę w drogę nie wchodzi. pokarm mają, no bo oczywiście tak te śmietniki otwarte i tak dalej to wszystko jest, no ale również jakieś tam rabaty kwiatowe, łąki kwietne, które się tam budujemy, większa bioróżnorodność na tych trawnikach, na tych parkach miejskich jest czasem niż na wsiach, więc no dla nich jest to atrakcyjne, tak sobie tam kopią jakieś larwy, pędraki.

17:35 Jak (i czy) zabija się dziki w Warszawie

zjadają korzonki i tak dalej, po prostu dobrze się czują i tutaj są. I faktycznie jest oczywiście też, no tutaj akurat jako Warszawę mogę podać też przykład, no presja ze strony na przykład Lasów Miejskich, które są wzywane do tego, żeby jakąś na przykład grupę dzików odłowić i zabić. I mówmy to tak jak jest, zabić, nie uśpić, nie wywieźć, bo nikt tych dzików nie wywozi, bo nie może można ich przewozić, ale też to taka narracja i takie ocieplanie tego dialogu, gdzie się mówi o tym, że na przykład, że zwierzę zostaje uśpione. No to nie jest żadne uśpienie, tak? Oczywiście jest strzał z palmera, czyli strzał ze strzelby z dawką leku usypiającego i dzik po prostu idzie spać, tak? I to jest ten moment, kiedy śpi, a za chwilę podchodzi się ze strzykawką i się aplikuje preparat, który po prostu zabija, zabija te zwierzęta i to dotyczy zwierząt dorosłych, jak i również małych, więc jeżeli czasem sobie gdzieś tam oglądamy nawet na naszych parkach takie biegające małe dziczki, pasiaczki, które dla niektórych są po prostu przerażającym, dzikim zwierzęciem, a dla niektórych jest sympatycznym, miłym zwierzaczkiem, te małe, miłe zwierzaczki również są usypiane środkami Ale też doszło w kilka razy niedawno w Warszawie do zabicia za pomocą, do rozstrzelania po prostu tych zwierząt. No tak, były takie sytuacje, natomiast chyba już po tej takiej nagonce medialnej w zasadzie troszeczkę chyba to się zmieniło i w tej chwili już chyba nawet oni dostali decyzję, żeby tylko palmerem strzelać, usypiać, a później dobijać lekiem.

Natomiast faktycznie też w Warszawie pojawiły się sytuacje takie, że lasy miejskie i tutaj warto to podkreślić, nie to, żeby ocieplać tutaj czyjś wizerunek, tylko po prostu, żeby też mówić prawdę. Ostatnio lasy miejskie również parę razy zdarzyło się, że te dziki nie zostały zabite, tylko zostały po prostu wypuszczone na przykład z jakiegoś terenu i przepłoszone dalej, żeby one sobie poszły. Więc nie wszystkie dziki w Warszawie zabijają i to jest absolutnie na plus i dziękuję również z tego miejsca tym osobom, które podejmują takie decyzje, bo to jest ważne. Byłem osobiście przy takiej sytuacji nie tak dawno właśnie, gdzie nagłówki dwa dni później w gazetach pojawiły się nagłówki, że niektóre były tam określone dziki.

20:14 Dziki w domu seniora – co się naprawdę stało

bo tam chodziło o takie miejsce zamknięte w domu seniora i tam były dziki, zamknęły ludzi, uwięziły dzieci w jakimś tam miejscu. No to była sytuacja taka, że faktycznie te dziki tam były na tym terenie i ten dom seniora, który tam był otoczony płotem, no faktycznie stał się miejscem, gdzie te dziki tam były i tam były trzy dorosłe i kilkanaście młodych dziczków. Natomiast te dziki tam się pojawiły dlatego, że banda głupich małolatów z kijami, z jakimiś patykami zaczęło rzucać w te dziki i je tam przepędzili. I one tam po prostu uciekły. I jak uciekły, no ktoś z tego właśnie domu seniora, bo tam się odbyły jakieś zajęcia dla dzieciaków, zadzwonił po straż miejską czy policję. Policja faktycznie wtedy przyjechała, zabezpieczyła furtkę, żeby po prostu one stamtąd nie wyszły, więc tak doszło do tego, że…

do tego całego incydentu. I tutaj ja na przykład nie widziałem… Oczywiście był to problem jakiś, bo coś tam się wydarzyło i w tym domu seniora były jakieś tam zajęcia dla dzieciaków, jakieś taneczne. I okazało się, co jest wydaje mi się, że większym problemem, że w tym domu seniora nie było wyjścia ewakuacyjnego. Miejsce, gdzie się organizuje spotkania dla dorosłych, dla dzieci, dom seniora. Pewnie też są osoby, które być może czasem potrzebują jakichś leków. Żeby podać, jeśli by doszło do jakiegoś pożaru, tak? Albo w sytuacji takiej, kiedy na przykład nie można nic zrobić, bo dziki na przykład tam są, no też nie ma co się dziwić. No mało jest odważnych ludzi, którzy po prostu tak sami z siebie po prostu wejdą w stado dzików, tak? No nie może to się dziwić.

I to jest problem, tak? Problemem było to, że właśnie jakaś tam banda bachorów po prostu te dziki przepędziła i gdzieś tam je zagoniła kijami i tam rzucali w nie. Druga sytuacja, właśnie brak tego wyjścia i ewakuacji. To są zmiany, nad którymi powinniśmy się pochylić, a nie dziki, które tam były, które tak naprawdę po dwóch mniej więcej godzinach zostały wypuszczone i one sobie wyszły i sobie poszły. Koniec.

22:25 Czy bez myśliwych dziki by nas zalały?

Gdyby nie było myśliwych, to czy dziki by nas zadeptały i zjadłyby całą kukurydzę i zniszczyłyby wszystkie plony rolników? No i myślę, że nie tylko plony rolników, wszystko by zjadły. Bloki, domy nasze wszystkie, asfalt, wszystko by zeżarły. Ja poważnie pytam. Ja poważnie mówię. Nie, no oczywiście, no możemy się… Możemy sobie oczywiście śmieszkować, tak? No nie, no nie, oczywiście, że nie. Znaczy, wiesz, to generalnie problem z populacją dzików jest też w jakimś tam stopniu problemem, ale to jest problem właśnie nakręcony przez wiele, wiele lat w działalności myśliwych. To, że dziki rozmnażają się tak często, że są tak liczne mioty, no zmienił się jakby cały tutaj Cała biologia tak naprawdę, może nie cała, ale zmieniła się biologia dzików. Dlaczego? Ze względu na intensywne polowania. W sensie one się szybciej mnożą ze względu na polowanie? Bo tracą potomstwo, tracą członków rodziny. W każdym gatunku tak jest. Jeżeli mówimy o zwierzętach, to wszędzie tak jest.

nawet wśród ludzi tak się dzieje. Jeżeli mamy sytuację, że nam się ludzi uszczupla, czy w jakimkolwiek innym gatunku zwierzęcia się populacja uszczupla, to chcemy nadrobić, musimy nadrobić te braki, więc zwierzęta po prostu rozpoczynają nadmiarową produkcję. członków swoich rodzin. No i tak się dzieje również z dzikami, jeżeli będą zabijane po prostu masowo, no to one będą też starały się tą populację utrzymać na odpowiednim poziomie. Dodatkowo samo dokarmianie też taką wysokoenergetyczną paszą. A kto dokarmia? Myśliwi oczywiście, kukurydzą na przykład. Ale dlaczego dokarmiają dzików? Dziki są dokarmiane między innymi dlatego, żeby, znaczy ich narracja jest oczywiście taka, żeby tworzy się na przykład jakieś takie pasy zaporowe, czy tworzyło się takie pasy zaporowe na przypolach, żeby dziki zostały i jadły tą kukurydzę na tych pasach zaporowych, a nie wchodziły rolnikowi na przykład na pole i nie zjadały kukurydzy. A to nie jest tak, że one się w ten sposób przyzwyczajają do smaku kukurydzy i myślą sobie, hmm, to było świetne, to poszukamy więcej. Absolutnie, no tak to działa. Jak sobie dostaniesz…

zastawiony pięknie stół pysznym jedzeniem i masz taką alternatywę albo iść do pracy, zarobić i iść później do sklepu kupić, zrobić sobie jedzenie, no to usiądziesz do gotowego i tyle. Czyli myśliwi prowokują jakby konflikt między dzikami a rolnikami. Czyli jest jakaś alternatywa dla chronienia pól rolniczych przed zwierzętami, które wychodzą z lasu na te uprawy.

25:16 Płoty zamiast strzelania – jest alternatywa

Tak, przede wszystkim trzeba skończyć z polowaniami na zwierzęta i dać tym zwierzętom żyć w miejscach, gdzie naturalnie powinny występować. Dziki powinny sobie być gdzieś tam w lasach, na jakichś mokradłach. na jakichś rozlewiskach przy rzekach i tak dalej. One sobie doskonale w takich miejscach dają radę. Nie wchodziłyby wtedy… No oczywiście to musi być proces. Nie, no ale będą woły przecież na pole, no bo tam jednak… Tak, bo one są przyzwyczajone. Tylko no to musi być proces. No to jak oddzielić to? Czy można założyć siatkę przeciw dzikom? Bo generalnie jeżeli na przykład dyspozycja…

jakąś pulą pieniędzy i możemy ją przekazać albo myśliwym, żeby sobie postrzelali i mieli z tego frajdę, grochówkę, pieczeń i jeszcze kasę, to może możemy te pieniądze przeznaczyć na zabezpieczenie pól rolniczych za pomocą płotów. Każde rozwiązanie jest lepsze niż zabijanie. I oczywiście, jeżeli mamy pieniądze, jeżeli możemy to przekazać, to ja też wolałbym, żeby na przykład dać rolnikowi, który by sobie postawił płot, pastuch elektryczny, który by zabezpieczał, przynajmniej w jakiejś części, bo to też nie jest stuprocentowe zabezpieczenie. żeby to zrobić. No i tak, to trzeba zrobić. Tylko, że tak jak mówię, to trzeba podejść do tego systemowo. Nie da się postawić płotu, żeby zaprzestać migracji, a jednocześnie przepędzać te zwierzęta. Bo one w panice ten płot pokonają. Tak, oczywiście. Zwierzęta muszą mieć spokój. Potrzebujemy naprawdę masę lat na to, żeby te zwierzęta znowu się nauczyły żyć w miejscach, gdzie powinny. Ale czy…

Ale ich populacja nie zadepcze lasu. Czy to nie jest tak, że myśliwi są potrzebni, dlatego że taki dzik nie ma żadnego zewnętrznego wroga, nikt nie reguluje tej populacji i po prostu, nie wiem, nie mamy też Obeliksów na przykład, tak? No wiadomo, że jak się wpuści takiego Obeliksa, to on zaraz wyjdzie. Mamy ten magiczny ASF, no to jest doskonały przykład na to, że dziki również mają problemy zdrowotne i mogą być zdziesiątkowane ich populacje. Może to jest jeden z elementów, który tą populację jest w stanie zdziesiątkować. Poza tym to nie jest tak, że zwierzęta są pod tym względem mądrzejsze od nas ludzi i to nie jest u zwierząt tak, że one się będą rozmnażać na potęgę. Zwierząt dzikich będzie tyle, ile jest miejsca do…

do zasiedlenia, jeżeli następuje wysycenie środowiskowe, no to po prostu się nie rozmnażają, koniec, kropka i tyle. Oczywiście może gdzieś tam jakieś do sytuacji takich dziwnych dochodzić w niektórych miejscach, no ale to są jakieś tam krótkotrwałe sytuacje, natomiast to wszystko

28:04 Przyroda reguluje się sama (przykład bobrów)

Jak zaczyna się regulować, no weźmy, nie wiem, pod… To znaczy dziki mają na przykład jakiś taki system regulacji urodzin? Mają planowanie rodziny? U dzików w tej chwili zupełnie ten system rozregulowany. Ale na przykład jakbyśmy sobie wzięli na tapet, nie wiem, wilki, bobry, to jest doskonały przykład na to, że właśnie tak to działa. W sensie mogą się zdecydować, ile dzieci wychowają? Tak, w ogóle nie przystępują do rozrodów. Teraz już mamy na przykład w przypadku bobrów, których jest już całkiem sporo na naszym terenie, na terenie naszego kraju, już mamy sytuację, obserwujemy to, że w niektórych miejscach doszło już do takiego wysycenia, nie ma siedlisk i ta populacja nawet nie jest, że ona się zatrzymuje, ona się nawet już cofa troszeczkę, po prostu przestaje się rozmnażać. I ona cofa się sama z siebie, nikt jej, człowiek nie musi tego regulować.

Absolutnie nie. Reguluje środowisko. To działa samo po prostu. A skąd? Powiedzieli, że to jest u dzików rozregulowane już. A było uregulowane? One też potrafiły, tak jak bobry, zdecydować, ile będą miały potomstwa? Nie wiem, czy akurat dziki mają taką umiejętność, natomiast ja mam już trochę lat, żyję na tym świecie troszeczkę i pamiętam też czasy, bo już chodziłem po lasach i łąkach, kiedy nie było takiej presji łowieckiej, jak obecnie mamy. Ja pamiętam te czasy, że dzików była duża populacja, w miastach ich w ogóle nie było, a w lasach ich się po prostu nie widywało praktycznie, albo bardzo rzadko ich się widywało. Natomiast jak się gdzieś tam nawet spotkaliśmy na jakiejś ścieżce, no to po prostu byliśmy wszyscy zdziwieni.

Ja byłem zdziwiony, dziki były zdziwione i oczywiście było tak, że dziki pierwsze uciekały i tak to wszystko funkcjonowało. No oczywiście też jedna z tych kwestii, o której jeszcze nie powiedzieliśmy, to w zasadzie wszyscy tak naprawdę też mówią, to też jest bardzo ważne, my zabieramy tą przestrzeń tym dzikom.

29:59 Zabieramy zwierzętom przestrzeń

Poza tymi terenami miejskimi, które obecnie mamy i które przeznaczyliśmy już na zabudowę, my cały czas wydzieramy kolejne fragmenty. Więc te lasy są co chwila gdzieś tam przetrzebiane, uszczuplane. Co chwila jakieś nowe domy się budują. I w miejscu, gdzie weźmy nawet choćby ten nasz warszawski Wilanów. Przypomnijmy sobie jeszcze, jak wyglądał ten Wilanów 20-30 lat temu. Tam przecież były bagna. Dzisiaj stoi Stoją gigantyczne osiedla, tam wprowadziliśmy pewnie setki tysięcy ludzi, a te zwierzęta tam mieszkały. Jest taka koncepcja zielonych pierścieni wokół miast, która mi się bardzo podoba, bo ona zakłada, że miasta nie powinny się rozlewać, dlatego że jest to złe dla miast, jest to złe dla mieszkańców.

I powinny w związku z tym być otoczone pasem zieleni. To mogą być lasy, to mogą być mokradła, to mogą być, no nie wiem, łąki, krzewy. No różne pasy zieleni, które po pierwsze sprawią, że te zwierzęta będą miały swoje miejsca i też będą mogły migrować wokół tych miast. Poza tym w miastach obniży się temperatura. Poza tym dla ładu przestrzennego i w ogóle dla samego kształtu miasta No też to będzie dobre, więc poziom życia i ludzi i zwierząt mógłby być lepszy. Oczywiście. Więc to trochę zależy od naszego pomysłu, jak uregulować te relacje między ludźmi a przyrodą. Tak, no te koncepcje są absolutnie bardzo, znaczy bardzo, bardzo trafne. I to nie są nowe koncepcje. Nie, oczywiście, że nie. To są koncepcje, które narodziły się kilkadziesiąt lat temu przecież.

Myślę, że pewnie parę tysięcy lat temu nawet wiedzieliśmy, że po prostu musimy mieć i gdzie mieszkać, ale musimy też mieć miejsce, gdzie można odetchnąć świeżym powietrzem, odejść od tego kurzu spalin, dzisiaj spalin, kiedyś kurzu bardziej. No i tak jak właśnie wspomniałaś, zwierzęta przede wszystkim muszą też mieć to miejsce dla siebie. Jeżeli będzie więcej miejsc dla zwierząt, to będziemy sobie po prostu mniej wchodzić w konflikty. My nigdy oczywiście się nie pozbędziemy zwierząt z miast. Chyba też nawet nie chcielibyśmy, bo niby czemu? Wyobrażasz sobie teraz miasta bez ptaków?

Nie, nie, nie, no nie wiem, wyobrażam sobie, nie wiem, na przykład, ale też z takiego, ja po prostu bardzo lubię zwierzęta i cieszę się, że one istnieją i nie potrzebuję szukać uzasadnienia dla ich istnienia, ale nawet jak się szuka uzasadnień, to, nie wiem, wrony, których się często nie lubi, przecież one sprzątają miasta.

32:46 „Dzik jest lekarzem lasu"

z bardzo wielu rozkładających się szczątków, które inaczej po prostu zalegałyby chodniki, a one je zjadają. Każde zwierzę ma swoją rolę do odegrania, ma swoje miejsce. A dzik co robi w lesie? Dzik jest przecudownym zwierzęciem, jest lekarzem w zasadzie lasu. larwy owadów, których jest czasem zbyt dużo, którą sobie jest w stanie wyjadać, ilość kleszczy, która w ostatnich czasach jest. Też jakieś to ma przełożenie. Ktoś już tam liczył, robił jakieś tam badania i porównywali sprawdzali zależność między populacją dzików i ilością kleszczy. Wszystko ma znaczenie. Dziki absolutnie są potrzebne. Spulchniają ziemię. Te przeryte fragmenty. Czasami widzimy trawnik, który gdzieś tam przekopany ryjkami.

To samo dzieje się w lesie, tylko tam jest jeszcze głębiej, bo tam czasami są naprawdę rowy takie po 20-30 cm. Czyli spulchniają też tą ziemię. No tak, to wszystko działa, zwierzęta są w tej przestrzeni. Czyli co jest bardziej w lesie potrzebne, czy dzik, czy myśliwy? No nie, myśliwi w ogóle nie są nam potrzebni.

34:07 „Myśliwi w ogóle nie są nam potrzebni"

Jeżeli potrzebujemy jakąkolwiek służbę, która będzie z bronią biegać, to w sytuacji tylko i wyłącznie takiej, że trzeba naprawdę w jakiejś sytuacji już ekstremalnej po prostu zadziałać, bo coś się wydarzyło bardzo złego. Ja sobie nawet nie jestem w stanie do końca wyobrazić sytuacji, która by… No nie wiem, ale to są jakieś takie sceny, które mi z jakichś horrorów bardziej przypominają sceny niż coś z normalnego życia. No bo jakby do rannego zwierzęcia my nie potrzebujemy myśliwego, my potrzebujemy weterynarza. Weterynarza, który przyjedzie na miejsce, który obejrzy to zwierzę, zweryfikuje, co się wydarzyło mniej więcej. Ale weterynarze zazwyczaj zajmują się albo zwierzętami hodowlanymi, albo naszymi pupilami.

No tak. A weterynarze? Dlatego zacznijmy też weterynarzy na studiach uczyć tego, jak… Oni często nawet nie wiedzą, co mają zrobić z dzikim zwierzęciem, które trafi do nich. Nie wiedzą, nie wiedzą. Do mnie, wiesz, do stowarzyszenia bardzo często dzwonią na przykład lekarze, którzy na przykład mają na stole akurat, albo jeszcze w transporterze ktoś im przywiózł bobra i nie wiedzą, co z nim zrobić. Zupełnie. Oni nie mają zielonego pojęcia na przykład jak kroplówkę założyć, gdzie. Znaczy ja się nie dziwię, że tak jest, bo jak sobie weźmiesz podręcznik, który jest oficjalnie dostępny na studiach weterynarii, no to jeżeli chodzi o dzikie zwierzęta, to masz informację o tym, jaką karmę należy dać i jaką przestrzeń należy zapewnić na przykład bobrom.

w ośrodku rehabilitacji albo w ogrodzie zoologicznym, żeby mogły funkcjonować. To jest koniec, kropka, tam nie ma nic więcej. Może bardzo upraszczam, ale tych stron chyba w tej książce o bobrach jest może chyba cztery strony, z czego większość to jest opis zwierzęcia, opis gatunku, a nie co… co należy zrobić, kiedy na przykład go złapiemy i musimy go zrehabilitować. Tam nie ma słowa na przykład o tym, że bóbr potrzebuje na przykład wody, żeby się wypróżnić. Albo nie ma informacji takiej jak na przykład, nie wiem, czy warto podać I wyciągam strzykawkę z środkiem, żeby podać środek do eutanazji. Pytam się, dlaczego? Jaka jest przyczyna? No bo nie rokuje. Znaczy, co nie rokuje? Bo ma wodę w płucach. I co? A jak pies przyjdzie do was, znaczy ktoś przyprowadzi psa, kota z płynem w płucach, to też podejdzie go do eutanazji? Nie, no leczymy. No to dlaczego tego nie chcecie leczyć?

37:14 Wstrząsająca historia z sarną

No wie pan, nie opłaca się. I to jest narracja taka, nie? Zastrzyk kosztuje… Dzikie życie ma być tanie, po prostu. Znaczy jest tanie, bo taki mamy system. Jeżeli mamy sytuację, że jakaś dzielnica, znaczy nie dzielnica, tylko jakaś gmina podpisuje umowę z ośrodkiem rehabilitacji, no może nie ośrodkiem, tylko z jakąś organizacją, która leczy, albo… zwierzęta albo jakimś weterynarzem, no to wybiera się opcję najtańszą. Czyli jeżeli ktoś zadeklaruje, że chce za dziko odłowione zwierzę, wyleczone bądź niewyleczone, dostać 1000 zł, i to będzie najmniejsza oferta, no to on dostanie taki deal i przez rok czasu będzie wzywany właśnie do rannej sarny, gdzie za 1000 zł będzie musiał ją wyleczyć, podjąć jakiekolwiek działanie. Więc jeżeli ktokolwiek ma jakiekolwiek doświadczenie, jeżeli chodzi o leczenie każdego zwierzęcia, wie, że za 1000 zł rannego zwierzęcia, nie wiem, po wypadku samochodowym, czy czymś takim, czy przy pogryzieniu przez psa, gdzie trzeba oczyścić ranę, zabezpieczyć i tak dalej, przetransportować, podać leki. No cuda różne się robi. No nie da się tego po prostu w tych tysiącach złotych zrobić, więc mi się to po prostu nie kalkuluje. Ale te pieniądze są, bo te pieniądze idą na myśliwych.

To dodatkowo, te pieniądze, które idą na myśliwych, to jest zupełnie jeszcze inna bajka. No ja wiem, ale gdyby na przykład założyć, że ci myśliwi w stanie takiej… A, żeby przetransferować te pieniądze. Tak, żeby przetransferować pieniądze z myśliwych na zadbanie jakieś strategiczne o… nasze dobro kulturowe, narodowe, przyrodnicze, jakby to nie brzmiało, jakim są dzikie zwierzęta w lasach. Tak, no absolutnie. Trzeba wszystkie te pieniądze, które my pakujemy do myśliwych, my wszystkie te pieniądze powinniśmy absolutnie transferować tutaj na takie cele, żeby leczyć te zwierzęta, żeby się nimi opiekować, żeby się nimi w ogóle zajmować. Ten system zupełnie leży. To jest patologiczna sytuacja, kiedy wybiera się najtańszą ofertę, a co gorsza, bardzo często jest tak, że do dziko żyjących zwierząt startują również do takich przetargów, które dotyczą dzikich zwierząt, startują również myśliwi.

No i sytuacje mamy takie, zresztą byłem osobiście, miałem taką sytuację, byłem świadkiem takiego zdarzenia, zresztą to było kilka lat temu, też było szeroko w mediach opisywane, zresztą z Karoliną Kuszlewicz, Karolina Kuszlewicz prowadziła mi tą sprawę, w sądzie wygraliśmy ją, gdzie… Jadąc zobaczyłem w zasadzie samochód policyjny i tak kątem oka zobaczyłem, że obok leży sarna. Zatrzymałem się, nie ja byłem sprawcą tej kolizji, ale zatrzymałem się i poszedłem do nich zapytać się, co się dzieje i tak dalej, czy są wezwane… czy jest wyzwany weterynarz. Mówi, że tak, służby są wezwane, po czym przyjeżdża myśliwy. Już nie będę opisywał jakby szczegółów tej historii, bo jak ktoś będzie chciał, to sobie zajrzy do jakiejś tam starej Wyborczej i znajdzie tekst. No to jest wstrząsająca historia. Ale przyjeżdża po prostu myśliwy, który wyciąga nóż i podrzyna gardło tej sarni, która cierpi, którą boli, bo ma połamane prawdopodobnie nogi, być może coś jest więcej, ale po prostu podrzyna gardło, robi to w sposób tak drastyczny, że policjanci odwracają się i uciekają do samochodu, bo nie chcą na to patrzeć. Ja zachowałem się również zupełnie irracjonalnie, nawet nie sądziłem, że jestem w stanie tak, znaczy mnie wbiło po prostu w ziemię i ja nie wiedziałem, co mam zrobić. Ja po prostu stałem i nie wierzyłem, no odcięło mi po prostu wszystkie zmysły. To było…

Bardzo dziwne, ale tak zachowałem się. No właśnie. No i to są takie sytuacje, że właśnie zamiast te zwierzęta leczyć, to przyjeżdża myśliwy, znaczy wzywamy myśliwego, myśliwy przyjeżdża, podrzyna gardło, nie strzela do tego zwierzęcia nawet. Chociaż to byłoby szybciej. Na pewno nie cierpiałoby bardziej, bo ta sarna, tak powiem to, bo mam okazję, ta sarna po kilku cięciach tym nożem dalej żyła. On ją później jeszcze dobił, jak się zaczął już na niego wydzierać i on wyciągnął wtedy strzelbę i zabijał. Czyli on miał przyjemność z zabijaniem tego zwierzęcia nożem? Czy miał przyjemność? Dla niego to nie robił żadnego znaczenia. On to robił tysiąc razy albo setki razy, więc to dla niego nie było nic nadzwyczajnego. On to po prostu robił tak, jakby to robił każdego dnia.

Natomiast tutaj trzeba sobie powiedzieć, dlaczego on podrżnął gardło, nie strzelił na przykład do tej sarny. Być może dlatego, że liczył na to, że to mięso jeszcze mu się przyda. A jak się strzeli, to mięso się nie przydaje? No jeżeli, wiesz, strzelisz zwierzęciu na przykład w głowę, żeby szybko je uśmiercić, były na przykład takie przypadki z łosiami. Też osobiście nie byłem na takich interwencjach, ale słyszałem o kilku takich przynajmniej. Jeżeli strzelisz zwierzęciu w głowę, no to już nie wykorzystasz czaszki, nie wykorzystasz poroża, które mogłabyś spreparować i powiesić sobie na ścianie jako trofeum. Jak strzelisz do zwierzęcia w serce, no to pewnie też jakieś tam są, inaczej się to ciało, to martwe zachowuje.

Natomiast ja pamiętam z dzieciństwa, że jak się zabijało zwierzę hodowlane, to się podrzynało gardło po to, żeby krew spłynęła. No bo z krwią to mięso się nie nadaje później, kiedy ta krew zakrzepnie. Musi być spuszczona po prostu. Czyli takich scen, kiedy się mówi o pozyskiwaniu mięsa, to to oznacza, że takich scen z tym zarzynaniem sarny w lasach jest więcej. Dlatego, że łatwiej jest postrzelić zwierzę, jak rozumiem, tak żeby nie mogło uciec i potem je dobić tak, żeby to mięso wykorzystać. Wiesz co, podczas polowania nie, raczej chyba aż tak to nie wygląda. Czy podczas polowania po prostu się strzela, żeby jednak zabić? Tak, tak, tak. Tutaj mówię o sytuacji takiej, gdzie po prostu trzeba dobić to zwierzę, bo ono cierpi. Znaczy nie trzeba, nie zawsze trzeba, o może w ten sposób. A jeżeli nawet trzeba by było, to raczej sugerowałbym, że to niech zrobi weterynarz po oględzinach, który się zna na tym, a nie myśliwy, który nie ma zielonego pojęcia.

bo myśliwy nie ma rentgena w oczach, nie ma USG i nie sprawdzi tak naprawdę, czy to zwierzę rokuje, czy nie. Być może, znaczy na pewno oczywiście są takie sytuacje, że to trzeba po prostu jak najszybciej, trzeba po prostu skończyć cierpienie takiemu zwierzęciu i powinno się, jeżeli jest taka możliwość, powinno się pewnie strzelić, bo to jest najszybsze, ale nie powinien tego robić po prostu po prostu. przypadkowy myśliwy, tylko to powinien przyjechać ewentualnie weterynarz, który ma uprawnienia również i posiada na przykład broń palną, albo przyjdzie weterynarz i po prostu też wie doskonale, że wystarczy podać w takiej sytuacji zastrzyk i to zwierzę w sposób humanitarny, jakby to nie brzmiało, ale… Przynajmniej skrócić to cierpienie. Tak, skrócić cierpienie i po prostu wtedy niech sobie w spokoju, w miarę możliwości, w spokoju umrze.

No tak niestety taki mamy system. Tak to wygląda. Tutaj inicjatywa. Zmienimy prawo łowieckie na dobre, które w tej chwili już można, są miejsca, gdzie można podpisywać. W ogóle zachęcamy do zajrzenia do internetu. Uwaga, polowanie. Tam można też pobrać pliki, można się dowiedzieć, gdzie można przyjść i podpisać.

45:31 Inicjatywa „Uwaga Polowanie" – jak dołączyć do zbiórki

Teraz jest to czas ważny, bo tych podpisów trzeba zabrać bardzo dużo, żeby wprowadzić do Sejmu tą ustawę pod procedowanie. I co w tych propozycjach jest? Jaki jest pomysł na ucywilizowanie tej przestrzeni? Jest kilka takich podstawowych punktów, które uważamy, że powinny być nie tylko my, ale tak naprawdę społeczeństwo też, bo to też jest poddawane weryfikacji, jak właśnie to społeczeństwo postrzega. Jest kilka takich kwestii, przede wszystkim ze względu na bezpieczeństwo nas wszystkich. Polowania powinny być, znaczy informacje o polowaniach powinny być ogólnie dostępne. Absolutnie, tu w ogóle nie powinno być żadnych wątpliwości. W sensie nie powinno być tak, że idziemy na spacer do lasu, jest piękna niedziela, chcemy pójść z rodziną albo samodzielnie na rowerze pobiegać, cokolwiek, powłóczyć się i nagle się okazuje, że jest polowanie i musimy uciekać.

46:47 Czego chce projekt ustawy: jawność polowań

Tak, oczywiście, wiesz, są też obecnie przepisy, które mówią o tym na przykład, że polowanie zbiorowe musi być wcześniej zgłoszone do gminy, gmina ma obowiązek opublikować swoimi kanałami informacje o takich polowaniach zbiorowych, tylko oczywiście mówimy o zbiorówkach tutaj. A takie indywidualne nie muszą, nie trzeba zgłaszać? Indywidualne, oni zgłaszają tylko i wyłącznie do swoich takich, mają swoje książki polowań, Wersje mają elektroniczne, być może niektórzy jeszcze też na papierze to robią, jeżeli przepisy im na to pozwalają, ale chyba też tylko elektronicznie. Natomiast tych danych społeczeństwo nie ma. Natomiast jeszcze też weźmy pod uwagę, że informacje, które są publikowane np. przez gminy dotyczące polowań zbiorowych, one są czasem wrzucone gdzieś np. na stronie internetowej.

raz w roku jako jakiś tam załączony PDF z wykazem dat i miejsc polowań w jakiejś tam, nie wiem, na stronie aktualności. No i później to jest też oczywiście przykrywane tysiącem innym aktualności z gminy. Więc jeżeli ktokolwiek chciałby znaleźć taką informację o polowaniach, no to jest to ciężkie, żeby to po prostu odszukać. No nie ma czasem nawet możliwości, żeby to żeby taki wpis namierzyć. W tej ustawie chodzi o to, żeby wszyscy wiedzieli, gdzie i kiedy jest polowanie. Rozwiązania na to są… Sami myśliwi mają, jeżeli mają elektroniczne… Ja sobie wyobrażam alert CBT. RCB. Że dostajemy informacje na telefon. Uwaga, w dniu dzisiejszym w lesie koło Wołomina będzie…

Tak, to można określić. Wtedy by nam się wszystkim rozdzwoniły telefony, bo by ten alert był jeden za drugim. Technologię posiadamy i faktycznie można by zrobić tak, że na zasadzie rejonizacji, jeżeli jesteś w zasięgu jakiegoś… fragmentu lasu, tam iluś kilometrów, gdzie takie polowanie jest zgłoszone, no taka informacja by po prostu doszła do ciebie sms-em, tylko faktycznie byłoby tak, że 90% społeczeństwa, które wychodzi w teren poza miasto, nagle by dostało smsa. Ale może to by też sprawiło, że wszyscy by się zorientowali, jaka jest skala tego przemysłu. Dlatego myśliwi tego nie chcą. No ja rozumiem, że nie chcą, ale chodzi o to, żebyśmy ich trochę bardziej polubili, nie myśleli o nich tak bardzo źle, jak tu dzisiaj o nich mówiliśmy.

Tak, informowani. A może by się okazało, że w zasadzie ta przestrzeń w lesie jest bardzo spokojna i tych alertów by nie było, że w zasadzie by się okazało, że tych polowania to nie są takie… Że przesadzamy. Że przesadzamy, nie? No sprawdźmy może, jak to wygląda. Oprócz tej transparentności, tam jest czas transparentności, tak już w skrócie, bo już dochodzimy do tego, tutaj czas nas goni, Jest jeszcze transparentność finansowa, czyli jakie dochody mają myśliwi, skąd czerpią te dochody. Tak, polowanie dewizowe, całkowicie absolutnie. Zakaz, czyli utrącenie całej gałęzi dochodu. W ogóle czerpanie jakiegokolwiek dochodu, przychodu z zabijania zwierząt to jest jakaś w ogóle aberracja, w ogóle nie powinniśmy o tym dyskutować.

50:02 Jawność finansów i koniec polowań dewizowych

biura polowań natychmiast do likwidacji, żadnych polowań dewizowych, żadnego ściągania kumpli z zagranicy czy z innych województw po to, żeby sobie popolowali. To jest jakaś patologia, chora patologia, która nie przystoi nam po prostu jako ludziom. Jako gatunkowi na tej ziemi. Uzgodnienie planów łowieckich ze społecznościami, które są… Dzisiaj mamy sytuację właśnie taką, że teoretycznie możemy na przykład iść do wójta, złożyć wniosek o to, że chcemy, żeby na naszym terenie na przykład polowania się nie odbywały, ale oczywiście musimy być właściciel, nie możemy być najemcą, czy nie możemy być też organizacją na przykład, tylko musimy być prywatną osobą i możemy zawnioskować o to.

Ale to jest jeszcze najmniejszy problem. Problemem największym jest to, że obwody łowieckie ustalane są tak naprawdę przez myśliwych i w zasadzie mimo, że jest jakaś tam furtka do tego, żeby się sprzeciwić temu, to chyba w praktyce się nikomu nie udało, żeby się… żeby część tego obszaru, swojego terenu, z tego obwodu łowieckiego wyrwać. Więc w praktyce to wygląda tak, że po prostu myśliwi sami sobie ustalają z lokalnymi tam władzami, gdzie no bardzo często właśnie PSL gdzieś tam siedzi i to sobie tam załatwiają. Więc to też po prostu trzeba zmienić. Musimy mieć możliwość ingerowania w to, jak są ustalane te obwody łowieckie, gdzie można polować. Też zwiększenie tej odległości, jeżeli chodzi o polowanie od budynków, też jest bardzo istotne. W tej chwili to jest 200 metrów.

150 chyba metrów jest od zabudowy. A jak daleko kula leci? No z 2 kilometra nawet może polecieć, jeżeli dobrze jest wystrzelona i nie ma, znaczy wystrzelona w odpowiednim kierunku i nie ma przeszkód. No oczywiście to są duże już odległości, tak, ale no… Ale oni sprzęt mają też niezły. Tak, no. Czyli teraz chodzi o to, żeby ile było? Ze 150, z 200 metrów na ile? Chyba jest 700. 700 podana propozycja, tak, jeżeli dobrze pamiętam. A, jeszcze ambony w otuliskach rezerwatów. Tak jest tam pomysł, żeby je zlikwidować? To jest straszna rzecz w ogóle, że cały czas pozwalamy myśliwym na to, żeby polowali gdzieś tam w granicy rezerwatu albo w otulinie rezerwatów czy jakichś obszarów ochronnych. Moja aktywność taka,

52:36 Zakaz strzelania do ptaków, ambony przy rezerwatach

gdzieś tam zahaczyła właśnie o te takie działania antyłowieckie. Właśnie zaczęła się od tego, że ja trafiłem na polowanie na granicy stawów raszyńskich, na polowanie na ptaki. Ja poszedłem tam sobie z aparatem pofotografować ptaki I zobaczyłem po prostu szpaler myśliwych, którzy stoją w granicy rezerwatu. Oczywiście skierowane mieli strzelby nie w rezerwat, tylko w drugą stronę. Natomiast wszystkie te ptaki, wszystkie te gęsi, które tam wylatywały z tego rezerwatu, dostawały kule. Znaczy kule, śrut. To była chora sytuacja. W tej petycji jest też zakaz całkowity strzelania do ptaków. No tak, tak. Ptaki już dawno powinny być wprowadzone w moratorium. Ja troszeczkę żałuję, że to nie zostało zrobione, jak się władza zmieniła te dwa lata temu, bo to naprawdę był bardzo fajny moment, żeby wprowadzić w końcu to moratorium na zabijanie tych ptaków.

Myślę, że tutaj jest zbyt mała siła polityczna, jeżeli chodzi o ministerstwo. Ja wiem doskonale, że Mikołaj Dorożała bardzo by chciał i on jest pierwszą osobą, która by wprowadziła to moratorium, ale widzę po prostu, że te naciski z góry są na tyle duże i to są naciski ze strony PSL oczywiście.

54:01 PZŁ – najsilniejsze lobby w rządzie

To jest polityka. Tam, kurczę, wszyscy muszą te szable policzyć. Niestety tak to wygląda. I dopóki te szable, ilość tych szabli się nie będzie zgadzać, no to po prostu będą… Tym ważniejsza jest presja społeczna i tym ważniejsze jest, żeby politycy dowiedzieli się, że myśliwi nie cieszą się dobrą sławą, że te decyzje o strzelaniu do ptaków, o… płoszeniu zwierząt, zabijaniu zwierząt. No i nie przynoszą również tym politykom wielkiej popularności. Więc jeżeli chcieliby zebrać parę procent więcej niż te tam trzy, co jest właściwie w granicach błędu statystycznego, które mają, no to być może warto byłoby zmienić. Przy ostatnich wyborach były na sztandarach. Była na sztandarach to ochrona przyrody. Była, tylko okazuje się potem, że Polski Związek Łowiecki…

jest jednak tą organizacją pozarządową, która ma w rządzie najwięcej wpływu. Trzeba to ograniczyć, tym bardziej zachęcamy wszystkich do podpisywania tej petycji w sprawie przepchnięcia projektu ustawy do Sejmu. Tak, absolutnie. Trzeba się zmobilizować, bo też jest mało czasu na to. To nie jest tak, że mamy ograniczony czas. Tam do trzech miesięcy trzeba. A to się zaczęło 8 czerwca, więc… Tak, tak. Czas się kurczy, więc… Każdy dzień jest ważny, każdy podpis jest ważny. Sprawdźmy, gdzie możemy te podpisy złożyć. Tych punktów jest już trochę, będzie coraz na pewno więcej. Jeszcze raz przypomnijmy, to jest uwaga polowanie. Zmieńmy prawo łowieckie. No dobra, można to sobie…

55:37 Zostawmy lasy zwierzętom

Tak, także podpisujmy i przepędźmy myśliwych z tych lasów, a lasy zostawmy zwierzętom, bo to jest ich miejsce, gdzie mogą w spokoju żyć. A my możemy je tam później oglądać, podziwiać, cieszyć się, że są. No i tak. Bardzo dziękuję. Na tym kończymy. Super. Dziękuję bardzo. Do widzenia. Dziękuję.

Działaj: Prawa zwierząt

Zobacz apele w obronie zwierząt i za reformą łowiectwa na naszademokracja.pl.

Zobacz apele

Cafe Akcja to podcast i kanał wideo Akcji Demokracji. Rozmowy prowadzi Katarzyna Przyborska. Wszystkie odcinki: youtube.com/@CafeAkcja i Spotify. Wszystkie rozmówczynie i rozmówców, z tematami, znajdziesz na stronie Cafe Akcja: rozmówczynie i rozmówcy. Petycje i apele, o których mówimy w rozmowach, są na naszademokracja.pl.