Nagonka na niedźwiedzie nabiera tempa. Poprzyj list otwarty z Bieszczadów
Przez internet przetacza się awantura na temat niedźwiedzi, które po wilkach znalazły się na celowniku populistycznych polityków, tabloidowych mediów i „ekspertów od wszystkiego” z zasięgami w mediach społecznościowych. Cierpią zwierzęta, które są u siebie, w najdzikszym regionie Polski. Cierpią mieszkańcy i mieszkanki, bo atmosfera strachu odstrasza turystów. Cierpi przyroda, po raz kolejny przedstawiana jako zagrożenie.
Aby odwrócić ten trend, mieszkaniec Bieszczadów, lokalny przyrodnik i przedsiębiorca Andrzej Czech opublikował na stronie Nasza Demokracja „List otwarty branży turystycznej Bieszczadów w sprawie niedźwiedzi i innych dużych drapieżników”. Inicjatorzy domagają się odpowiedzialności za słowa, emocje i decyzje podejmowane w imieniu całego regionu i mają konkretne postulaty.
„Politycy z Podkarpacia, zamiast zajmować się zamykanymi szpitalami i innymi realnymi problemami, uznali, że będą zyskiwać popularność na budowaniu atmosfery strachu, proponując odstrzał dużych drapieżników i blokadę tworzenia nowych obszarów chronionych” mówi w wywiadzie dla OKO.press Andrzej Czech.
Nie pierwszy raz stajemy po stronie drapieżników. Rok temu, gdy władze gminy Cisna chciały sięgnąć po odstrzał, nagłaśnialiśmy sprawę i wysłaliśmy do wszystkich bieszczadzkich gmin pytania o działania ograniczające konflikty. Odpowiedzi pokazały, że łatwiej czekać na tragedię, niż inwestować w edukację i ograniczanie wizyt niedźwiedzi w okolicach domostw.
Poprzyj list otwarty w sprawie niedźwiedzi
Fot. Charles J. Sharp, Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0