Podczas osuszania zbiornika w Pilchowicach na Dolnym Śląsku zginęły tysiące ryb i innych organizmów wodnych. To jedna z największych katastrof ekologicznych w historii rzeki Bóbr. Mieszkańcy założyli na Naszej Demokracji apel o kary dla osób odpowiedzialnych i odbudowę ekosystemu na koszt spółek, nie podatników.

Zbiornikiem zarządza TAURON Ekoenergia, prace prowadziła spółka Naviga-Stal. Pod koniec czerwca akwen został całkowicie osuszony przed planowanym remontem. Tauron zapewnia, że działał zgodnie z procedurami. Mieszkańcy przypominają, że o ryzyku ostrzegali od dawna i oferowali pomoc przy odłowie ryb. W apelu piszą: „To nie był przypadek, to był cyniczny wybór”.

Władze umywają ręce. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska we Wrocławiu tłumaczy, że nie wpłynęły oficjalne zgłoszenia. „To nie należy do naszych kompetencji” słyszymy od Marszałka Województwa Dolnośląskiego. „Za sytuację odpowiada Tauron” odpowiadają Wody Polskie. Skażony muł płynie w dół rzeki w kierunku Wlenia i Lwówka Śląskiego, zagrażając obszarom Natura 2000.

Aktualizacja, 8 lipca: ofiarami katastrofy stały się także bobry, co potwierdza Stowarzyszenie Nasz Bóbr. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie zanieczyszczenia środowiska w znacznych rozmiarach, a Tauron powołał Społeczną Radę ds. sytuacji na rzece Bóbr. To krok w dobrą stronę, ale spóźniony o tygodnie.

Po katastrofie na Odrze angażowaliśmy się w wyjaśnienie jej przyczyn. Tylko jeden z apeli, o odwołanie prezesa Wód Polskich, podpisało 21 583 osób. Tym razem od razu wiadomo, kto podejmował decyzje.

Podpisz apel mieszkańców znad Bobru

Fot. Kacper Malina, Wikimedia Commons, CC BY 3.0