Donbas zaczynał się tak samo. Co naprawdę stoi za przemocą wobec Ukraińców? Dzmitry Halko w Cafe Akcja #14
Uszkodzony kręgosłup 19-latka za rozmowę po ukraińsku. Pęknięta czaszka 16-letniego Artema. Pobity taksówkarz z Azerbejdżanu pod Dworcem Gdańskim. Dzmitry Halko widział ten sam mechanizm już raz: w Doniecku wiosną 2014 roku.
Białoruski dziennikarz i reporter wojenny przez blisko dekadę relacjonował wojnę w Ukrainie, stracił dom w Mariupolu i nie może wrócić do własnego kraju. W rozmowie z Katarzyną Przyborską tłumaczy, dlaczego „banderyzm” to pojęcie wymyślone w Moskwie, jak Rosja rozciąga je na każdego, kogo nie lubi, i po czym poznać, że scenariusz z Donbasu zaczyna się powtarzać nad Wisłą.
Rozmawiamy o tym, dlaczego Donbas przed 2014 rokiem był kwitnącym, wielokulturowym regionem, a nie „ruskim” zapleczem, kim naprawdę byli pierwsi „straszni banderowcy” z Doniecka i co łączy dzisiejszą Polskę z Donbasem początku 2014: strach przed zmianą, kreowanie wroga, tolerancja dla radykałów.