Rozliczyć wyciek danych i odmowę aborcji na Brochowie
O aborcji miała decydować kobieta, a nie ksiądz, prokurator czy policjant. Na wrocławskim Brochowie o pacjentce decydowali wszyscy, tylko nie ona. Szpital nie wykonał zgodnej z prawem aborcji. Informacje o jej zdrowiu trafiły do fundacji Kai Godek, która wykorzystała je do szczucia na pacjentkę i nacisku na szpital. Do szpitala przyjechała policja. Fundacja Kai Godek domaga się ścigania pacjentki przez prokuraturę i żąda jej dokumentacji medycznej. Dwa tygodnie później historia się powtórzyła: wyciekły informacje o kolejnej pacjentce tego szpitala.
W 2024 roku Ministerstwo Zdrowia i Prokurator Generalny wydali wytyczne, które miały zagwarantować, że szpitale będą wykonywać aborcje zgodne z prawem, a prokuratura nie będzie ścigać kobiet, które z tego prawa korzystają, ani ich lekarzy.
Domagamy się od Ministry Zdrowia, Prokuratora Generalnego i odpowiedzialnych instytucji, żeby dopilnowali działania własnych wytycznych!
Domagamy się rozliczenia wycieku danych pacjentek oraz odmowy aborcji, a także skutecznych narzędzi, by takie wydarzenia nie powtórzyły się w przyszłości!
Dlaczego to jest ważne?
14 października członek zarządu Fundacji Życie i Rodzina ogłosił na X, że tego dnia na Brochowie ma się odbyć aborcja. Kaja Godek podała to dalej, a kilka godzin później w szpitalu była już policja. Prezes Ordo Iuris dziękował prawnikowi swojej organizacji, że „Policja zareagowała na czas”. Aborcja się nie odbyła. Fundacja Kai Godek opublikowała szczegóły o zdrowiu pacjentki, przyznała, że ma „sygnalistę” w szpitalu, i zawiadomiła prokuraturę o „przygotowaniu do zabójstwa”. Dwa tygodnie później wyciekły dane kolejnej pacjentki w tym samym szpitalu.
Wytyczne Ministerstwa Zdrowia mówią jasno: szpital, który ma umowę z NFZ, musi wykonać legalną aborcję. Za odmowę szpitalowi grozi kara. Wytyczne Prokuratora Generalnego mówią równie jasno: postępowania nie wszczyna się na podstawie pogłosek, kobieta nie popełnia przestępstwa, a po jej dokumentację medyczną prokuratura sięga tylko wtedy, gdy to naprawdę konieczne.
Kolektyw Legalna Aborcja zgłosił sprawę do Rzecznika Praw Pacjenta, UODO i NFZ, a posłanka Katarzyna Kotula i sam szpital zawiadomili prokuraturę o wycieku danych.
W 2025 roku szpital w Łodzi odmówił aborcji pani Anicie. Rzecznik Praw Pacjenta stwierdził naruszenie jej praw, a NFZ ukarał szpital. Prokuratura wszczęła wtedy śledztwo w sprawie aborcji wykonanej w Oleśnicy, gdzie Anita w końcu dostała pomoc. Tak jak wtedy, mówimy jasno: szpital ma obowiązek wykonania zgodnej z prawem aborcji. I to nie organizacje antyaborcyjne mają decydować, kogo ściga prokuratura.
Szpital nie może się bać terroru Kai Godek. Kobieta nie może się bać, że gdy przyjdzie po legalne świadczenie zdrowotne, trafi do internetu i do prokuratury.
To może spotkać każdą z nas albo bliską nam osobę. Podpisz apel.