Radny z Radomska porównał Karola i Martę Nawrockich do Shreka i Fiony. Prokuratura postawiła mu zarzuty, a biegły napisał 72 strony opinii o Shreku. Grożą mu 3 lata więzienia. Ruszył nasz apel o wykreślenie art. 135 § 2 z Kodeksu karnego, czyli przepisu o znieważeniu Prezydenta.

Ściganie satyry z oskarżenia publicznego to żart z państwa i wymiaru sprawiedliwości. Internet odpowiedział falą memów, a „Shrek” wskoczył na szczyt polskich trendów. To klasyczny efekt Streisand: gdy chcesz uciszyć jeden mem, dostajesz ich tysiące.

Trybunał w Strasburgu od 40 lat powtarza, że politycy muszą mieć grubszą skórę i znosić ostrzejszą krytykę niż zwykli obywatele. Francja wykreśliła podobny przepis ze swojego prawa. Polska wciąż ściga za memy, a radykalni zwolennicy prezydenta utworzyli Komitet Ochrony Prezydenta, który chce karać internautów za najmniejszą krytykę.

Aktualizacja, 10 lipca: w sprawie radnego jest już akt oskarżenia. Karnista dr hab. Mikołaj Małecki nie ma wątpliwości: „Nie sposób doszukać się w tym działaniu pierwiastka społecznej szkodliwości, bez której nie da się mówić o przestępstwie. Przerobiona grafika nie znieważa żadnej z tych osób”.

Nawrocki nie jest pierwszym prezydentem, który pada ofiarą nadgorliwości prokuratorów. Tak było, gdy o intelekcie Andrzeja Dudy wypowiedział się pisarz Jakub Żulczyk, i gdy mężczyzna w kryzysie bezdomności niepochlebnie wyraził się o Lechu Kaczyńskim. Jeśli prezydent chce ścigać osoby, które go obrażają, droga wolna. Ale nie z oskarżenia publicznego.

Podpisz apel: satyra to nie przestępstwo

Fot. DHS, domena publiczna, Wikimedia Commons