„Nadszedł czas decyzji w sprawie, która od wielu dni jest w centrum uwagi. Chciałbym przeprosić tych wszystkich, którzy przez długie lata czuli się odrzucani i upokarzani. Państwo tu przez wiele lat nie zdawało egzaminu” powiedział 12 maja premier Donald Tusk. Po 169 dniach od wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE przełamał polityczny impas wokół wpisywania do polskich rejestrów aktów ślubu par jednopłciowych zawartych za granicą.

To ważny sygnał dla konserwatywnego skrzydła Koalicji Obywatelskiej, którego twarzą stał się minister Kierwiński, blokujący wdrożenie wyroków TSUE i Naczelnego Sądu Administracyjnego. Wypowiedź od razu przełożyła się na decyzję prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego: Urząd Stanu Cywilnego będzie dokonywał transkrypcji. Gotowość deklarowało też wiele innych samorządów.

To także nasz wspólny sukces. Doręczaliśmy tysiące podpisów do odpowiedzialnych ministerstw, zorganizowaliśmy z Kampanią Przeciw Homofobii konferencję prasową, braliśmy udział w demonstracji zwołanej przez Barta Staszewskiego z Fundacji Basta i zapowiadaliśmy kolejny protest.

To nie koniec batalii. Pojawiły się informacje, że rozwiązaniem ma być dopisek w aktach stanu cywilnego. Pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania Katarzyna Kotula prostuje, że to rozwiązanie tymczasowe, do czasu prac nad rozporządzeniem. Będziemy pilnować, jak ministrowie wypełnią zapowiedź premiera.

Dorzuć się do dalszej presji na pełne prawa osób LGBTQ+

Fot. Silar, Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0