Radosław Piesiewicz, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego i nominat z czasów PiS, usłyszał zarzut płatnej protekcji. Według ustaleń mediów przyjął od szefa giełdy Zondacrypto zegarek wart 40 tysięcy euro (sam twierdzi, że za niego zapłacił). Sąd w Katowicach aresztował go na trzy miesiące. Piesiewicz nie podał się do dymisji i formalnie wciąż stoi na czele polskiego sportu.

8 września zbiera się prezydium zarządu PKOl. To ci ludzie mogą zakończyć tę kompromitację. Do tego dnia zbieramy podpisy pod apelem o dymisję i przekażemy je zarządowi, zanim zasiądzie do stołu.

Nie jesteśmy w tym sami. Dymisji Piesiewicza żądają już minister sportu i 52 związki sportowe. W sondażu United Surveys dla Wirtualnej Polski jego odejścia chciało 63,7% Polek i Polaków.

Nie przesądzamy wyników śledztwa. O winie zdecyduje sąd. Ale Polski Komitet Olimpijski reprezentuje olimpijczyków i olimpijskie wartości, a osoba, która nim kieruje, musi być poza wszelkim podejrzeniem. Człowiek z zarzutami, kierujący komitetem z celi aresztu śledczego, tego warunku nie spełnia.

Podpisz apel o dymisję prezesa PKOl

Fot. Makaristos, domena publiczna, Wikimedia Commons