Sejmowa Komisja Nadzwyczajna do rozpatrzenia projektów ustaw dotyczących prawa do przerywania ciąży nie zebrała się od 798 dni. 14 września o 16:00 miała wreszcie wrócić do pracy nad dwoma z czterech projektów, które do niej trafiły. W piątek po południu posiedzenie odwołano. Zanim podejmiemy kolejne kroki, chcemy poznać zdanie osób wspierających Akcję Demokracji. Ankieta ma 8 pytań i zajmuje 3 minuty. Czekamy na odpowiedzi do środy wieczorem.

Wypełnij ankietę o przyszłości prawa aborcyjnego i naszych kolejnych ruchach

Komisja ds. aborcji w liczbach

  • Ostatnie posiedzenie: 9 lipca 2024
  • Dni bez posiedzenia: 798
  • Projekty czekające w komisji: 4
  • Uchwalone ustawy: 0
  • Dodatki dla prezydium za ten czas: 277 tysięcy złotych
  • Posiedzenie 14 września: odwołane w piątek po południu

Jeszcze w czwartek polityczki koalicji ogłaszały termin i zapowiadały: „Idziemy na ostro. Już dość czekania i oglądania się na to, co powie prawica”. „Jeśli ktoś ma to zablokować, to prezydent, a nie my”. Głosowanie miało odbyć się już na posiedzeniu Sejmu, które zaczyna się 15 września. W piątek po południu posiedzenie Komisji odwołano. Wieczorem szefowa klubu Lewicy pisała już: „Było i się zmyło”.

Oficjalny powód to brak stanowiska Ministerstwa Zdrowia. Tego samego ministerstwa, które miało na to dwa lata. Posłanki koalicji mówią wprost, że to „polityczna decyzja, by zaciągnąć hamulec”, a ministra Katarzyna Kotula wskazuje na Kancelarię Premiera: „panowie politycy boją się, tak naprawdę nie wiadomo czego”. Środowiska antyaborcyjne już chwalą się, że to efekt ich szybkiej reakcji i protestu. Organizacja Kai Godek rozsyła mailing „Ponownie to zablokowaliśmy”, a TV Republika ogłasza, że „obrońcy życia zwyciężyli”.

Za tę niedziałającą Komisję jej prezydium dostaje dodatki do poselskich uposażeń. Przewodnicząca prawie 74 tysiące złotych, wiceprzewodniczące po 55 tysięcy. Razem 277 tysięcy złotych za zero posiedzeń od lipca 2024. Z naszych podatków finansujemy w ten sposób także Karinę Bosak z Konfederacji, która zasiada w prezydium jako przeciwniczka jakichkolwiek zmian.

Jak to widzimy

Projekty, nad którymi ma pracować Komisja, są słabe. Dwa lata temu, kiedy Komisja jeszcze udawała, że pracuje, PSL i Polska 2050 wymusiły okrojenie projektu Lewicy o dekryminalizacji pomocy w aborcji, a PSL i tak zagłosował przeciw niemu. Teraz na pierwszy ogień miał iść ich własny projekt przywracający pseudokompromis, czyli stan prawny sprzed pseudowyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku. Drugi projekt mieliśmy dopiero zobaczyć po kolejnych zmianach.

Tymczasem dziś kobiety, przynajmniej na papierze, są w lepszej sytuacji, niż byłyby po powrocie do pseudokompromisu. Obecne przepisy i wytyczne skupiają się na życiu i zdrowiu kobiety, a aborcję z tych przesłanek można wykonać bez limitu tygodni ciąży. Praktyka w szpitalach to niestety inna historia.

Jedyny projekt, który naprawdę mógłby pomóc, to faktyczna dekryminalizacja pomocy w aborcji. Chodzi o pomoc, którą świadczą organizacje, ale też partnerzy, mężowie, matki pomagające córkom. I właśnie w nim PSL wprowadza poprawki, żeby Kodeks karny tylko nieco zreformować, zamiast przestać karać. Ostatecznych poprawek nie znamy, bo każdy polityk na każdym etapie będzie chciał nam jeszcze coś ograniczyć.

Akcja Demokracja to głos społeczeństwa, nie garstki osób w biurze. Dlatego zanim cokolwiek zrobimy w sprawie aborcji, chcemy ten głos poznać. Mamy kilka pomysłów na działania, ale decyzję o najbliższych krokach podejmiemy po zamknięciu ankiety.

Wypełnij ankietę

Dorzuć się, żebyśmy mogły działać, gdy ankieta się zamknie

Fot. demonstracja „Ani jednej więcej” w Warszawie, 14 czerwca 2023, archiwum Akcji Demokracji