Dwa tygodnie przed 24 sierpnia ukraińskie matki pisały pod wydarzeniem, że boją się przyjechać z dziećmi na Plac Zamkowy. Przyjechały. Razem z 30 tysiącami ludzi, prawie dwa razy więcej niż rok temu. Po miesiącach, w których słowo „Ukrainiec” było w polskim internecie wyzwiskiem, i po tym, jak dwudziestu sponsorów zamieniło się w dwóch. To ta jedna rzecz, która realnie odbiera zastraszaniu sens.

Uczestnicy trzymają tablice z imionami zabitych przez Rosjan. Fot. Dana Ostafiychuk

Na scenie stanęło 29 ambasadorów i ambasadorek. Zaproszenia nie przyjął minister spraw zagranicznych. Stanął za to minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, który wyznaczył 50 prokuratur w kraju do prowadzenia spraw o przestępstwa motywowane uprzedzeniami i nazwał walkę z hejtem wobec Ukraińców jednym ze swoich priorytetów. W sierpniu zanieśliśmy do KPRM 11 tysięcy podpisów pod apelem „Dość bierności państwa”. W tej sprawie państwo ruszyło.

To był 35. rok z rzędu, w którym obchody Dnia Niepodległości Ukrainy odbyły się w Warszawie. Scena stanęła, bo ponad 44 tysiące złotych wpłacili ludzie wspierający nasz ruch. Dziękujemy.

Jedna rzecz nie zmieściła się między podziękowaniami a koncertem. Unia Europejska, czyli również Polska, wciąż płaci Rosji około 28 miliardów euro rocznie za gaz, ropę, stal, nawozy, amoniak i nikiel. Udział rosyjskiego gazu w unijnym imporcie spadł już z 45% do 13%, więc da się. Dlatego wspieramy europejską inicjatywę obywatelską ruchu Volt Europa „Stop Funding Russia’s War”. Milion podpisów z siedmiu krajów zmusza Komisję Europejską do publicznej odpowiedzi. Podpis składa się na oficjalnej platformie Komisji, formularz jest po polsku, prosi o PESEL zgodnie z unijnym rozporządzeniem. Dwie minuty.

Podpisz europejską inicjatywę obywatelską